"Pieszczota" dla zmysłów!

/
4 Comments
Ostatnimi czasy, muszę się do tego przyznać, bardzo ograniczyłam używanie kosmetyków "gotowych". W większości stosuję produkty, które tworzę samodzielnie - wówczas mogę odpowiednio dobrać skład czy zapach. Niemniej jednak, czasem trafia się taki produkt, który idealnie trafia w moje potrzeby, wracam więc do niego z wielką przyjemnością i stosuję niemalże nałogowo.

Dziś chciałabym podzielić się z Wami odczuciami względem oliwki do ciała marki Balm Balm o tajemniczej nazwie "Pieszczota". Czy spełnił pokładane w nim oczekiwania? Dowiecie się już niebawem :)










Na początek trochę o opakowaniu: oliwka zamknięta jest w buteleczce z grubego, brązowego szkła. Dodatkowo wyposażona jest w atomizer, co znacznie ułatwia aplikację. Niby proste rozwiązaniem, a bardzo ułatwia życie - butelka nie brudzi się od oleju, jedną ręką można dozować produkt, drugą - wmasowywać go w ciało. 


W ogóle muszę przyznać, że opakowanie produktu bardzo przypadło mi do gustu, nie tylko z uwagi na jego "użyteczność", ale też przemyślany design. Logo marki jest proste, wygląd etykiety jest tego następstwem - bez udziwnień, bez feerii barw, tylko konkretne informacje. Takie opakowanie naprawdę ładnie prezentuje się na półce w łazience.


Jednak nie opakowanie jest tu najważniejsze, a jego zawartość. Olej z pestek brzoskwini, znajdujący się na pierwszym miejscu w składzie, charakteryzuje się bardzo wysoką tolerancją dla skóry, nie uczula i zawiera aż 42% kwasów nasyconych. Plus witaminy A i E - jest to bardzo delikatny olej, który nadaje się nawet do pielęgnacji skóry dziecka. Olej z wiesiołka (drugie miejsce w składzie) charakteryzuje się ogromną zawartością kwasów ALA i GLA, dzięki czemu jest produktem idealnym w walce z przesuszoną skórą skłonną do alergii. Oleju Jojoba, który mamy zaraz po wiesiołku, chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Ostatnim z olejów bazowych jest Olej z dzikiej róży - najbogatszy i najbardziej wartościowy składnik - stymuluje regenerację tkanek, dzięki czemu doskonale sprawdza się w walce z cellulitem czy rozstępami. Posiada ponadprzeciętne właściwości nawilżające. 

I to wszystko czuć na skórze! Kosmetyk po aplikacji niemalże znika z powierzchni ciała, pozostawiając ją bardzo mocno nawilżoną, gładką i jędrną, a efekt ten utrzymuje się cały dzień!


Jednak to wciąż nie to, co najbardziej urzekło mnie w tym kosmetyku. Największe wrażenie zrobił na mnie... zapach. Mam nadzieję, że nie czytają mnie teraz nieletni :)

Nazwa "Pieszczota" pojawia się tu nie bez powodu - aromat oliwki jest bardzo... erotyczny. Działa niemalże jak afrodyzjak! Intensywny, lekko piżmowy zapach Ylang-Ylang i krwisty, pieprzowy aromat szałwii wspaniale komponują się z delikatniejszą, nadającą świeżości paczulą, dając mieszankę iście wybuchową. Zapach na ciele utrzymuje się przez długie godziny, pobudza zmysły i umysł. 

Balm Balm "Pieszczota" możecie nabyć w sklepie Matique, za 100 ml opakowanie zapłacicie 64,80 PLN, co - biorąc pod uwagę doskonały skład i działanie - daje wynik bardzo dobry. Z chęcią wypróbuję inne wersje dostępne u dystrybutora, a Was zachęcam do zaopatrzenia się w to cudo, nie tylko z uwagi na jego pielęgnacyjne działanie :)




You may also like

4 komentarze:

  1. Bardzo lubię zapachy kosmetyków Balm Balm:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pati, jeszcze z tego olejku Ci wyjdzie braciszek albo siostra dla Tyma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kliknęłabym 'lubię to', gdyby można było :D bo to samo miałam pisać. Poza tym, Smyku, mocno mnie zainteresowałaś tym zapachem.

      Usuń
    2. Cichajcie Kobiety!
      Nie zwiastujcie zagłady! :D

      Usuń