DIY: Krem na pupkę {BliskoNatury}

/
4 Comments
Kochani,

dziś drugi już przepis w mojej karierze na maść na pupkę dziecka.
Ten przepis jest wzbogacony i sprawdza się jeszcze lepiej od poprzedniego. Jest go bardzo łatwo wykonać, ma proste do zapamiętania proporcje, nie wymaga dużo czasu. Jedyne, o czym musimy pamiętać, to, że nakładamy produkt na ciało dziecka, dodatkowo na bardzo wrażliwe miejsca, dlatego też najważniejsze jest zachowanie zasad BHP - najlepiej w miejscu, gdzie będziemy "tworzyć", rozłóżcie na blacie folię spożywczą i dokładnie spryskajcie ją alkoholem izopropylowym. Naczynia i utensylia wygotujcie i również zdezynfekujcie alkoholem. W trakcie tworzenia tej maści, powyższe jest najważniejsze.








1 łyżka (stołowa) wosku pszczelego
1 łyżka masła kakaowego
1 łyżka oleju kokosowego
1 łyżka oleju konopnego
1 płaska łyżeczka witaminy E

Dodatkowo przygotujcie zlewkę szklaną, garnek do kąpieli wodnej, jałowy patyczek stomatologiczny i opakowanie na maść.



Biały wosk pszczeli otrzymuje się poprzez oczyszczanie żółtego wosku (Cera alba). Wykazuje działanie lekko emulgujące. Krem z dodatkiem wosku pszczelego jest twardszy, przyczepniejszy, uchwytniejszy i zwarty. Ma działanie wygładzające. Natłuszcza skórę i tworzy na niej ochronny film.

Używa się go do produkcji:
szminek i innych produktów pielęgnujących usta 
emulsji przy pękającej skórze 
preparatów do pielęgnacji skóry niemowląt.

Masło kakaowe charakteryzuje się zgodnością ze skórą co oznacza, że składniki w nim zawarte są przez skórę w 100 % tolerowane i łatwo się wchłaniają. 

Masło zawiera naturalne antyutleniacze, które neutralizują działanie wolnych rodników. Masło doskonale nawilża i regeneruje skórę ponieważ zawiera kwas oleinowy. Nadaje skórze piękny połysk i aksamitną gładkość. 

Masło kakaowe ma bardzo twardą konsystencję. Temperatura topnienia masła jest zbliżona do temperatury ludzkiego ciała i wynosi ok. 36 st. Celsjusza. Dlatego po zetknięciu ze skórą przechodzi w stan ciekły, doskonale ją natłuszcza, chroni przed promieniowaniem UV, wykazuje całkowitą biozgodność ze skórą. 

Masło znacząco przyspiesza opalanie. 

Można używać je samo lub łączyć z innymi olejami. Np z olejem kokosowym. Możemy je połączyć z olejem roślinnym w proporcjach 80 % masła i 20 % oleju roślinnego. Roztapiamy je w kąpieli wodnej a następnie dolewamy do niego olej roślinny i dokładnie mieszamy. Przelewamy do naczynia i odstawiamy do lodówki aby ponownie stwardniało. By było jeszcze mniej twarde można spróbować zmienić proporcje np. 70 % masła i 30 % oleju. 

Nasze masło występuje w wygodnej formie pastylek. Ułatwia to odmierzanie odpowiedniej ilości ilości.

Lanolina bezwodna otrzymywana jest poprzez oczyszczenie i odwodnienie wełny owczej z tzw. „tłuszczopotu”. Lanolina bezwodna nie jest właściwym tłuszczem, lecz mieszaniną estrów kwasów tłuszczowych z alkoholami sterolowymi i wolnych alkoholi sterolowych.
 Jest zaliczana do grupy wosków zwierzęcych.

Olej kokosowy tężeje w temperaturze poniżej 25°C i ma wtedy kolor biały. W postaci płynnej jest żółtawy. Stosuje się go do olejków do ciała i do masażu, a także do kremów dla cery suchej, dojrzałej, popękanej i zniszczonej promieniami słonecznymi, oraz do kremów przeciwko dermatozom, jak również do kosmetyków do pielęgnacji włosów suchych i łamliwych. Działa na skórę chłodząco i łagodząco.

Olej stężały w temperaturze pokojowej dobrze się rozsmarowuje. Właściwie jak balsam.

Olej konopny jest ceniony ze względu na unikatowy stosunek NNKT i naturalnych antyoksydantów. Nie uczula. Wchłania się szybko i głęboko w skórę. Wygładza skórę nadając jej miękkość i jędrność.

Poleca się go do skóry tłustej, z trądzikiem i wągrami ale także do odżywczych kremów dla skóry dojrzałej. Może być też stosowany u dzieci i niemowląt.




W zlewce odmierzamy wszystkie składniki, poza witaminą.
Jeśli chcecie, możecie dodawać je zgodnie z temperaturą topnienia: od najwyższej do najniższej, czyli najpier wosk, później masło kakaowe, następnie lanolina i olej kokosowy. Na koniec płynne oleje. Ja jednak wrzuciłam wszystko do jednego "wora" ;)


Następnie zlewkę wstawiłam do kąpieli wodnej i poczekałam na rozpuszczenie tłuszczów. Po rozpuszczeniu przelałam do wcześniej przygotowanego pojemnika. Gdy masa przestygła, mogłam dodać Witaminę E, która nie tylko wzbogaciła mieszankę, ale również ją zakonserwowała.

Tak prezentuje się gotowy produkt:



Konsystencja jest gęsta, ale nie bardzo twarda, to po prostu maść. Jeśli u Waszych pociech sprawdza się linomag (który - moim zdaniem - jest odrobinę za rzadki :( ), powyższy produkt pokochacie. Wszelkie otarcia, podrażnienia - znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Na dodatek produkt jest bardzo, bardzo wydajny. Stosowaliśmy go w domu od mniej więcej połowy sierpnia. Maść od początku września wylądowała w żłobku. Zgadnijcie co - wychowawczynie pytają, gdzie można kupić taki specyfik! :) Są zachwycone, a one o pielęgnacji takich maluszków wiedzą przecież najwięcej - czy to nie jest wystarczająca rekomendacja? :)




You may also like

4 komentarze:

  1. ooo, temat dla mnie bardzo bliski, jako że niedługo spodziewam się rozwiązania. Problem w tym, że teraz tyle spraw na głowie, że pewnie nie będe miała czasu zrobić tej maści. Ale zapamiętam i z czasem wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapiszę sobie przepis - niedługo mi sie przyda :) Tylko skladniki musze skąd zamówić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Smyku a można taki krem u Ciebie kupić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, wybacz, że dopiero teraz odpisuję. Nawał pracy.
      Odezwij się proszę na mail: kosmetyka.smykusmyka@gmail.com

      Usuń