Czekoladowy hormon szczęścia!

/
16 Comments
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam wszelkiego rodzaju maseczki do twarzy :) Gdy do tego dzialają jak należy, pięknie pachną i są niedrogie - jestem w niebie :) Czy taką maseczką okazała się czekoladowa Joik, niebawem się dowiecie :)



Ekskluzywna maseczka czekoladowa JOIK do zmęczonej i zestresowanej cery jest kosmetykiem w 100% naturalnym, wytwarzanym metodą „handmade”, czyli ręcznie. Posiada działanie ujędrniająco-odmładzające i jest polecana do pielęgnacji cery przemęczonej i zestresowanej po całym tygodniu.  Zawarta w maseczce marokańska glinka Rhassoul oczyszcza pory i usuwa nadmiar sebum, zanieczyszczenia oraz martwe komórki naskórka. Miód i mleko, zmiękczają skórę oraz dostarczają jej bogaty kompleks substancji odżywczych, dodatkowo, dodają energii i wzmacniają naczynka krwionośne. Nasiona kakaowca, ze swoją wysoką zawartością witamin: A, E i witamin z grupy B, pomagają w walce z niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. Drenują i pobudzają metabolizm komórkowy, działają regenerująco i kojąco. Właściwości te związane są z obecnością w ziarnie kakaowym różnorodnych substancji, z których najważniejsze to: kofeina i teobromina – o działaniu nawilżającym i detoksykującym oraz polifenole - ochronne w stosunku do komórek skóry. Ziarna kakaowca zawierają także związki mineralne, spośród których na szczególną uwagę zasługuje działający odprężająco magnez.

Maseczka JOIK charakteryzuje się cudownym, czekoladowym zapachem, który pobudza organizm do produkcji hormonów szczęścia, dzięki czemu łagodzi stany napięcia i stres.

Sposób użycia: jedną łyżeczkę maseczki należy wymieszać z taką samą ilością płynu - można użyć mleka (do cery normalnej / suchej / dojrzałej) lub wody (do cery normalnej / tłustej). Dobrze wymieszać, aż maska ​​osiągnie konsystencję pasty. Stosować na suchą skórę, omijając delikatną skórę wokół oczu i ust. Po upływie 15-20 minut należy zmyć maseczkę ciepłą wodą. Maseczkę stosujemy raz w tygodniu. Starcza na 5-8 aplikacji. 





Kosmetyk spakowany jest w strunową torebeczkę dodatkowo włożoną w urocze, tekturowe pudełko. Przyznam, że widząc ten produkt w sklepie, od razu zapragnęłam mieć go na swojej półce :)


Po otwarciu torebki, w powietrzu roznosi się cudowny zapach czekolady, muszę chować takie produkty przed domownikami, w obawie, że w słodkościowym amoku, zechcą zjeść moje kosmetyki :)
Jak widać na powyższym zdjęciu, proszek jest bardzo dobrze zmielony. Przyznam, że samodzielnie wyprodukowałam maseczkę na bazie glinek i by uzyskać gładką konsystencję po zmieszaniu proszku z płynem, musiałabym wcześniej ucierać proszek. Tu jest to zupełnie zbędne. Po dodaniu odpowiedniej ilości wody/hydrolatu (robię to na tzw. oko ;) ), maseczka staje się wyjątkowo gładka i kremowa. Idealnie  (i jednolicie!) nakłada się na twarz. Przeczytałam gdzieś, kiedyś, że nie powinno się doprowadzić do wyschnięcia tego typu maski, dlatego zawsze mam pod ręką wodę termalną i co jakiś czas spryskuję twarz.

Jeśli chodzi o działanie - jestem bardzo zadowolona. Rzeczywiście, zapach maseczki jest bardzo, hmmm, uspokajający. Po wyczerpującym dniu w pracy, gdy funduję sobie taką przyjemność pod wieczór, naprawdę czuję ten napływ hormonów szczęścia :) Mam od razu lepszy humor! :) Ponadto maseczka DOSKONALE oczyszcza moją problematyczną cerę. Po zmyciu skóra jest gładka, nawilżona i zmatowiona. Co ciekawe, systematyczne używanie kosmetyku sprawiło, że moja skóra, produkująca całe tony tłuszczu, odrobinę się znormalizowała i potrzebuję teraz znacznie mniej pudru matującego ;)



Reasumując - jest to świetny produkt, starczył na miesiąc systematycznego używania (mniej więcej dwa razy w tygodniu). Kosztuje 37,50 PLN - nie jest to może najniższa cena, acz wychodzę z założenia, że na taki drobiazg, który daje nam choć trochę szczęścia, warto wydać trochę więcej :)




You may also like

16 komentarzy:

  1. Miałam tę maseczkę i bardzo ją lubiłam, choć muszę przyznać, że zapach nieco mnie rozczarował. Owszem, proszek pachnie niezwykle apetycznie, ale po rozrobieniu wytrąca się z niego jakaś taka drażniąca mnie bagienna nuta :DDD

    Ale generalnie Joik to moje wielkie odkrycie, wszystkie kosmetyki tej marki, z jakimi miałam do czynienia, były wyjątkowo dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi ona zupełnie nie przeszkadza :)
      Niestety, taki - bagienny - urok glinek ;)

      Usuń
  2. W temacie maseczek raczkuję, dopiero od niedawna zaczęłam je stosować. Teraz na tapecie jest glinka biała+ hydrolat+ olej.
    Po takim czekoladowym mazidle byłabym chyba lekko głodna :-) Jednak w upały nie wiem czy zniosłabym taką słodycz, ale w zimie będzie jak znalazł.
    Super fotka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. też jestem fanką masek. bardzo lubię. ale mam problem z produktami czekoladopodobnymi. jak czoko to tylko do jedzenia :) Zdjęcie urocze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie lubię takie spożywcze aromaty na mordce :)

      Usuń
  4. oj kusi mnie i to bardzo, uwielbiam takie maski :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja skóra też produkuje tony tłuszczu:) Coś dla mnie zdecydowanie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie maseczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten zapach brzmi zachęcająco. Muszę się przyznać że niektóre produkty kupuję tylko i wyłącznie ze względu na zapach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuję się bardzo zachęcona :> uwielbiam czekolade i rozrabiane maseczki :3

    OdpowiedzUsuń
  9. Wcale Ci się nie dziwię, też bym się na nią skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń