5 filmów... killers, killers everywhere!

/
8 Comments
Hejo ho!

Powracam z filmową serią :)
Wiem, że miała wielu czytelników, a i ciekawe dyskusje się pod tymi postami wywiązywały. Zachęcam Was do komentowania i podawania swoich typów :) Z chęcią obejrzę coś nowego, świeżego.




Dzisiejszy post będzie traktował o filmach i serialach o... seryjnych zabójcach.
Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że dobry thriller z tajemniczym mordercą w tle zrobić jest bardzo trudno. Najłatwiej natomiast jest spier...ć dobrą historię. A to casting poleciał na łeb na szyję, a to mnożą się wątki, co by na siłę stworzyć sferę tajemniczości (przez co automatycznie popada się w śmieszność). Pomijam powielanie schematów, brak inwencji i - nazwijmy to - filmowy populizm. Po prostu o dobry thriller cholernie trudno, dlatego ja, we własnej osobie ;) podejmę się próby zebrania pięciu najciekawszych, moim zdaniem, filmów o zagadkowych morderstwach.

Pominę w tym zestawieniu klasyki, które widział każdy (Milczenie owiec, Siedem itd)




Nie bez powodu film ten znalazł się w zestawieniu. Pierwszy raz obejrzałam go jako dziecko, wywarł na mnie ogromne wrażenie. Kolejne razy (tak, razy) nie zmieniły mojego poglądu, a - patrząc na sferę ogólną, poczynając od scenariusza, poprzez obsadę na scenografii kończąc - nie nadgryzł go ząb czasu. 

Jak większość dobrych thrillerów o seryjnych zabójcach, Obywatel X jest filmem na faktach.

W roku 1982 w Rostowie nad Donem zostają odnalezione zmasakrowane zwłoki kilkunastu osób w różnym stadium rozkładu. Wiktor Burakow stwierdza ponad wszelką wątpliwość, że zbrodni tych dokonał jeden człowiek, ale w ZSRR w tamtych czasach nie ma "seryjnych morderców". KC organizuje specjalną grupę śledczą. [opis dystrybutora]

Po pierwsze - genialnie zagrany. Obsada jest dobrana książkowo. 
Mocny, przytłaczający film, ukazujący nie tylko okrucieństwo zabójcy, ale też potworny ustrój i mentalność, które w ogromnym stopniu doprowadzają do tak wielu morderstw. Bardzo angażujące kino, fizycznie i psychicznie. Fabuła prowadzona jest spokojnie, bez zadęcia, za pomocą oszczędnych środków, co wywołuje jeszcze większy wstrząs.




Jeden z najbardziej, moim zdaniem, niedocenionych thrillerów ostatnich lat.
Być może jest to "zasługa" Billa Paxtona, który stanął nie tylko przed, ale i za kamerą. A Bill Paxton nie jest dobrym aktorem. Dlaczego więc ktoś miałby pomyśleć, że Paxton nakręci całkiem sprawny film? Na domiar złego jego partnerem ekranowym był Matthew McConnaughey, którego ówczesne wybory aktorskie pozostawiały wiele do życzenia i zaszufladkowano go jako młodego, przystojnego, ale nie zdolnego.

Wesley Doyle, agent FBI, prowadzi śledztwo dotyczące seryjnego mordercy. Zrozumiałe podejrzenie wzbudza w nim człowiek, który pewnego dnia pojawia się w jego biurze oświadczając, że wie, kim jest morderca. Ów człowiek przedstawia się jako Fenton Meiks. O wszystkie morderstwa oskarża swojego brata, Adama. Jego zdaniem to on zabił tych wszystkich ludzi, a potem popełnił samobójstwo. Ale zbrodnie Adama to tylko niewielka część długiej i wyczerpującej opowieści, którą Meiks chce się podzielić z agentem Doylem, by ten zrozumiał, jakie motywy doprowadziły jego brata do tych morderstw. Przeszłość i teraźniejszość zlewają się ze sobą. Adam rozpoczyna swoją opowieść o wierze i o karze. [opis dystrybutora]

Nie zdradzę Wam wiele z fabuły, bo stracicie przyjemność z oglądania. Powiem tylko, że jest motyw biblijny, a interpretacja pozostaje w Waszej gestii - to chyba największa zaleta tego filmu.




Ten film pojawiał się w moich zestawieniach niejednokrotnie. Pewnie pojawi się jeszcze nie raz.
Jest to pierwszy drugi film koreańskiej "nowej fali", jaki miałam przyjemność zobaczyć. Choć określenie przyjemność jest tu bardzo na wyrost.

Błyskotliwy thriller Ji-woon Kima, specjalisty od kina gatunkowego, idzie o krok dalej w stosunku do konwencjonalnych opowieści o psychopatycznych zabójcach. Ukazuje kruchą granicę między złem i dobrem, mordercą i ścigającym go przedstawicielem prawa, który – by ukarać zwyrodnialca – musi przelicytować go w okrucieństwie. Akcja toczy się wokół wątku zemsty agenta służb specjalnych na mordercy swej ciężarnej żony – odrażającym psychopacie, który zwykł gwałcić, torturować i w okrutny sposób mordować młode kobiety. [opis dystrybutora]

Przyznam, że to jeden z najbardziej szokujących filmów, jakie kiedykolwiek widziałam. Nie doświadczycie tu żadnych kompromisów. Brudny, odrażający, przerażający. Wiele razy będziecie odwracać wzrok. A jednak nie jest to obraz przejaskrawiony. Morderca i łowca - postaci surowe, porażająco ludzkie i bezlitosne. Trzeba zobaczyć.

Trylogia Red Riding



Po pierwsze - obsada zwala z nóg.
Po drugie - rewelacyjny scenariusz.
Po trzecie - genialna seria.

Akcja filmu dzieje się na przestrzeni lat 74-80-83.
Przybijający obraz korupcji, bezsilności jednostki i braku perspektyw. W każdej części głównym bohaterem jest osoba, która w jakiś sposób, pośredni lub bezpośredni, powiązana jest z okrutnymi morderstwami Rozpruwacza z Yorkshire. W pierwszym segmencie jest to młody dziennikarz, w drugim - delegowany przez MSW detektyw, w ostatniej - prawnik z podupadającej kancelarii i nadinspektor policji.

Przybijające, mroczne kino, doskonale poprowadzone, bez pośpiechu odsłaniając kolejne części układanki.




To jeden z tych filmów, do którego - z uwagi na obsadę - podchodziłam jak pies do jeża. Nie zrozumcie mnie źle, bardzo cenię Jackmana i uwielbiam Gylenhaala, ale oni po prostu nie pasują mi do takiego kina.

Cóż, po obejrzeniu tego doskonałego thrillera mogę powiedzieć tyle - rola życia Hugh. I jedna z najlepszych Jake'a. 

W pochmurne Święto Dziękczynienia na przedmieściach Pensylwanii dwie sąsiadujące ze sobą rodziny zasiadają do obiadu. Jedzą, piją i bawią się w najlepsze. Ale kiedy spotkanie dobiega końca, okazuje się, że z obu domów zniknęły najmłodsze córki. Spanikowani rodzice przypominają sobie tajemniczy samochód, który wcześniej tego dnia zaparkował na ich ulicy. Co się stało z dziećmi? [opis dystrybutora]

Jeśli jeszcze nie widzieliście tego dzieła, koniecznie musicie nadrobić zaległości. Historia, która nie pozwoli ani na chwilę oderwać wzroku od ekranu, która wyciśnie z Was ostatnie poty i pozostawi w zawieszeniu na kolejne godziny.

Niejednoznaczni bohaterowie, wspaniale, wspaniale zagrani przez każdego z kolei aktora, wielowymiarowa opowieść o tym, jak daleko jest w stanie posunąć się człowiek w pogoni za przekonaniami. Okrutny, przygnębiający obraz upadku, wściekłości i bezsilności.

Absolutnie DOSKONAŁE kino, jakiego dawno nie było i jeszcze długo nie będzie.

A zabójca? Zabójca jest. Ale to już sami musicie zobaczyć.




You may also like

8 komentarzy:

  1. Już dawno nie oglądałam filmu, który wbija w fotel i warto go polecić. Chętnie oglądnę " Labirynt".

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię tę serię postów, już nie jeden film obejrzałam z Twojego polecenia. Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam tych filmów, ale nadrobię zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ja wypadłam z obiegu!

    Nie znam żadnego z tych filmów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam, że ostatnio wkręciłam się w takie kino. Różne morderstwa, i ta sfera tajemniczości, gdzie tak na prawdę do końca nie wiemy kto jest mordercą, a jeśli już wiemy to nie wiemy na kogo czyha, kto ma czuć się jeszcze zagrożony i przede wszystkim jak zakończy się cała historia. Filmy które wymieniłaś wpisuję na listę zdo obejrzenia, bo nie miałam jeszcze okazji żadnego widzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze, zaciekawiłaś mnie okropecznie. Wstyd się przyznać ale żadnego z tych filmów nie widziałam :-\

    OdpowiedzUsuń
  7. Wg mnie Labirynt jest bezkonkurencyjny :-) Życzę miłego oglądania, choć w gorące noce ciężko wysiedzieć przed TV.

    OdpowiedzUsuń
  8. Film "Labirynt" jest świetny :-) Chciałabym żeby było więcej tego typu produkcji...

    OdpowiedzUsuń