Jak Smyk został Michaelem Myersem

/
6 Comments
Wiecie jakie było moje małe kosmetyczne marzenie? Bardzo prozaiczne - profesjonalna maseczka algowa do twarzy ;) Wiem, wiem, dziwaczna zachcianka :) Prawda jest taka, że z tymi kupnymi, drogeryjnymi czy samorobionymi nie szło mi najlepiej - maseczka niewiele robiła a do tego schodziła z twarzy tak, że w rezultacie musiałam ją zdrapywać... A mi się marzyła taka prawdziwa, jak w salonie, którą z twarzy ściągam jednym ruchem ;)

I wiecie co? Udało się! :) Maseczkę do przetestowania otrzymałam od Sklepu Apis, mojej radości nie było (i wciąż nie ma ;)) końca :)






Tropical Relax wyciszająca maska algowa jaśminem i orchideą z płatkami kwiatów. 

Dla cery wymagającej wyciszenia i odprężenia. Maska z płatkami kwiatów doskonale wycisza, odpręża  i nawilża skórę, zwłaszcza po zabiegu oczyszczania i mikrodermabrazji.

pojemność: 250 g





Na początek może o przygotowaniu - wyjątkowo prosta w użyciu maseczka: nie tężeje podczas mieszania (jak zdarzyło mi się w przypadku maseczki Tso Moriri), można uzyskać idealną konsystencję dolewając wody lub dosypując mieszanki i nie tworzą się przy tym grudki (co niestety miało miejsce w przypadku innych maseczek algowych). Choć moje początki w uzyskaniu odpowiedniej konsystencji były trudne, co mieli okazję ujrzeć moi obserwatorzy na Instagramie ;), to aplikacja - mimo wszystko - jest nadzwyczaj przyjemna, bo maseczka na twarzy tężeje stopniowo i nie spływa (o ile nie jest zbyt rzadka ;) ).


Mieszanka ma delikatny, pudrowy zapach. Przypomina trochę kredę z dodatkiem kwiatów ;) Ścina się całkowicie po kilku minutach od nałożenia i ściąga się - tak jak mi się marzyło - jednym pociągnięciem :> Cuda!


Jednak najważniejsze w tym wszystkim jest działanie. A działa zadziwiająco dobrze. Po pierwsze: relaks. Maseczka naprawdę odpręża, delikatny zapach, przyjemne mrowienie, wyjątkowo odczuwalne nawilżenie - wszystko to sprawia, że wyciszenie z nazwy produktu jest tu naprawdę nieprzypadkowe. 

Po wykonaniu maseczki, skóra jest bardzo miękka, jędrna, gładka i - słowo daję - nawilżona jak nigdy dotąd! Gdy wcześniej złuszczymy skórę peelingiem, efekt jest naprawdę spektakularny! Wszelkie zaczerwienienia znikają, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Opakowanie zawiera 250 g kosmetyku, na wykonanie maseczki zużywam jakieś 15 g - spokojnie wystarczy na około 17 zabiegów. Koszt to ~ 40 zł, łatwo więc policzyć, że jeden zabieg wyniesie nas około 2,50 PLN. Chyba zgodzicie się ze mną, że to bardzo konkurencyjna cena? 

Jaka jest moja ocena?
Jestem absolutnie zakochana w tym produkcie i na pewno wypróbuję inne z asortymentu sklepu.
No, to idę nakładać maseczkę ;)





You may also like

6 komentarzy:

  1. Widzę błąd w inci :) jest sprirulina, powinno być spirulina :P

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo lubię maseczki algowe, kupuje sypkie algi w hurtowniach kosmetycznych i jeszcze nigdy nie miałam problemy ze zdjęciem ich, albo przy rozrobieniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że można coś takiego dostać :)
      Masz na myśli alginat? :)

      Usuń
  3. Jestem ciekawa jak by sprawdziła się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie mnie ta maseczka zaintrygowała!
    W ogóle jakoś kręcę się wokół APISu i kręcę i zakręcić jak człowiek nie mogę. Na coś może w końcu sie zdecyduję i kupię! O!

    OdpowiedzUsuń