Cudowne antidotum!

/
14 Comments
Kochani,

dziś powracam do Was z recenzją kremu zapobiegającemu nadmiernemu rogowaceniu skóry - Pilarix marki Lefrosch. Przyznam, że nigdy wcześniej nie używałam preparatów tego typu i miałam wobec niego dość duże oczekiwania. Może nawet przesadzone. Czy marzenia się ziściły? Dowiecie się niebawem.



PILARIX krem to nowoczesny preparat skutecznie zapobiegający nadmiernemu rogowaceniu skóry. Poprzez zwiększenie nawilżenia warstwy rogowej naskórka przyspiesza procesy regeneracji skóry
w przebiegu wielu dermatoz, działa przeciwzapalnie.

PILARIX krem zawiera:
- kwas salicylowy 2 % - ułatwia oddzielanie się nawarstwionych rogowaceń naskórka
- mocznik 20% - silnie nawilża, zwiększa elastyczność warstwy rogowej naskórka
- panthenol - działa kojąco, przeciwzapalnie w przypadkach podrażnień, niezależnie od przyczyny
- alantoinę - przyspiesza regenerację skóry chorobowo zmienionej, podrażnionej, biologicznie uszkodzonej
- masło shea 

PILARIX krem wskazania:
- rogowacenie okołomieszkowe
- wyprysk w fazie nadmiernego łuszczenia
- przewlekła suchość skóry
- jako środek przyspieszający regenerację skóry między okresami sterydoterapii zewnętrznej
- po depilacji mechanicznej 





Na początek słów kilka o samym produkcie.
Preparat znajduje się zwykłej tubce z oszczędnym, acz przyjemnym dla oka opakowaniu, dodatkowo spakowana jest w kartonik, a wraz z nim otrzymujemy jeszcze ulotkę informacyjną.

Konsystencja kremu jest bardzo zbita, maślana. Łatwo się rozsmarowuje, choć - niestety - lekko się maże i jeszcze dłużej wchłania. Smarowanie nim np. dłoni jest dość uciążliwe i najlepiej stosować preparat na noc, gdy nie przeszkadza nam długo utrzymująca się na skórze powłoczka.

Otwór w tubie jest szeroki, dzięki czemu dozowanie jest wygodne i nie przysparza problemów.


Jeśli chodzi o działanie, opiszę to na przypadku różnych aplikacji.

Ja stosowałam krem na stopy. Zaniedbane po okresie zimowym, z mocno zrogowaciałym naskórkiem, potrzebowały terapii szokowej. Stosowałam krem codziennie, na noc. Uwaga, podobnie jak w przypadku dłoni, tak i tu mamy do czynienia z długim wchłanianiem, mamy więc efekt "śliskich stóp". Nie przeszkadzało mi to jednak podczas snu. Co więcej - zupełnie przestało mi to przeszkadzać, gdy zaczęłam dostrzegać efekty. Skóra na stopach ekspresowo zaczęła powracać do stanu "używalności", miękka i delikatna, właściwie niepotrzebne jej były dodatkowe zabiegi, jak np. ścieranie pumeksem. Rezultaty były (i są) na tyle zadowalające, że postanowiłam produkt przetestować na...

...dłoniach mojego Partnera. Adam ma bardzo suche, szorstkie dłonie. Gdy temperatura zaczyna spadać, skóra wprost proporcjonalnie zaczyna zmieniać się w papier ścierny, który dodatkowo pęka i krwawi.. Gdy dodamy do tego pracę fizyczną, bez rękawic ochronnych - efekt dramatu w trzech aktach murowany. Zatem nad zastosowaniem Pilarix długo się nie zastanawiałam. Co prawda Adam oponował, w końcu to "prawdziwy mężczyzna i on żadnego mazidła używać nie będzie", udało mi się go jednak podejść podstępem i po prostu dłonie zaczęłam mu smarować ja ;) Wiecie, "Kochaaaaanie, pokaż na chwilę rękę", i hyc! ;) Kleks kremu już rozsmarowany! I nie uwierzycie, stan skóry na dłoniach uległ diametralnej poprawie po... dwóch aplikacjach! Nie-do-wiary. Przecierałam oczy ze zdumienia, gdy trzeciego dnia pędziłam do ukochanego z kolejną porcją specyfiku. Skóra była miękka, gładka, doskonale nawilżona, żadnych skórek, popękanych miejsc. Skóra nagle nabrała zdrowego kolorytu. Efekt, szczególnie po tylu zastosowaniach, zachwycający.


Widząc tak doskonałe rezultaty, zdecydowałam, że wypróbuję Pilarix również na nóżkach Tymonka. Wielokrotnie pisałam, że na łydkach pojawiają się mu suche, swędzące plamki. Stosowaliśmy mnóstwo różnych specyfików,  również samorobionych. Wszystkie pomagały i pomagają doraźnie. Później plamki wracają. Posmarowanie Pilarixem sprawiło, że od trzech dni na nóżkach nie ma śladu po suchych miejscach, Tymcio przestał się drapać, a - co za tym idzie - nie ma już zadrapań i czasem szczypiących ranek na nóżkach. Zobaczymy, jak długo efekt się utrzyma. Póki co kolejne aplikacje są zbędne, stosujemy więc standardowe balsamy.

Jeszcze wspomnę na koniec, że produkt jest wyjątkowo wydajny, używamy go od ponad miesiąca, a została nam jeszcze 1/3 tubki. Biorąc pod uwagę ilość użytkowników, wydaje się, że to naprawdę świetny wynik. Dodatkowo cena nie jest zwalająca z nóg, wręcz przeciwnie - Pilarix kosztuje około 20 zł.

Reasumując: jest to wszechstronnie działający i niedrogi kosmetyk, który każda osoba borykająca się z problemem suchości skóry powinna posiadać w swoich zapasach.




You may also like

14 komentarzy:

  1. Przyznam szczerze, że o tej firmie wcześniej nie słyszałam a szkoda bo kosmetyk wydaje się całkiem fajny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Używam go na rogowacenie okołomieszkowe i faktycznie pomaga. Jedyne co właśnie może zniechęcać do używania to formuła i zapach, ale czego nie robi się dla urody;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm, a myślisz, że z tym składem można tego używać na twarz, a nie na łokcie/stopy? :D

    Generalnie jestem już jakiś czas po kuracji maściami sterydowymi (1 miesiąc) i rozexem (4 miesiące) na trądzik różowaty, obecnie walczę z bliznami (punktowe, powierzchniowo są małe, ale jest ich dość sporo i mam wrażenie, że są głębokie) acnedermem z kwasem azaleinowym (stosuję go na noc) i mam dość przesuszoną skórę mimo nawilżania.

    Może czymś takim chlasnąć na dzień? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmmm.
      Szczerze mówiąc nie mam pojęcia jakby się zachował...
      Może zrobimy inaczej - mogę Ci przesłać odlewkę, wypróbujesz sobie - może być?

      Usuń
    2. Ojeeeej:):):) dziękuję:):) nawet nie wiesz jak mi się miło zrobiło:D naprawdę, że dla mnie, specjalnie?:D ale chyba nie mam serca, żeby Cię fatygować w szukanie opakowania i zasuwania na pocztę:D

      Ale wpadłam właśnie na pomysł, że może po prostu się w niego zaopatrzę, a nawet jak się nie sprawdzi na twarzy, to przeca pięty i łokcie nadal mam do dyspozycji do smarowania:D ale jak tylko wypróbuję na twarz to natychmiast zdam relację - czy w ogóle warto próbować czy nie:D

      dziękuję jeszcze raz:):):):)

      Usuń
  4. uwielbiam gdy kremy mają w składzie mocznik :D

    OdpowiedzUsuń
  5. oj chętnie bym ten krem znalazła u ciebie i z pewnością jak natrafię to zakupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajna opinia, czekam na wiecej i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tym unikaniem pumeksu mnie przekonałaś.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja borykam się z rogowaceniem okołomieszkowatym praktycznie od urodzenia i niestety ten krem mi nie pomógł :(

    OdpowiedzUsuń