Co posiadać warto, gdy chcemy zacząć tworzyć domowe kosmetyki. Część I: Narzędzia.

/
16 Comments
Kochani,

jakiś czas temu na moim FP pytałam Was, czy chcielibyście poczytać, co warto mieć na półce, gdy chcemy zabrać się za samodzielną produkcję kosmetyków. Przyznam, że Wasz odzew był dla mnie zaskoczeniem, nie sądziłam, że tak wiele osób będzie zainteresowanych tematem :)

Wychodząc zatem naprzeciw Waszym oczekiwaniom, dziś pierwszy post z serii, czyli o przydatnych narzędziach.

Jak wielokrotnie podkreślałam, nie jestem w żadnym stopniu profesjonalistą. Ba! Moja wiedza, wciąż niewielka, została nabyta metodą prób i błędów, a przy okazji też niepotrzebnie wydanymi pieniędzmi na produkty, które zupełnie mi się nie przydały, rzadko były to utensylia, częściej surowce (o tym napiszę w kolejnych odcinkach :) ).

Posty skierowane będą do osób, które dopiero zaczynają lub planują zacząć swoją przygodę z tworzeniem kosmetyków i w związku z powyższym będę prezentować produkty potrzebne do stworzenia podstawowych mazideł,  jak balsamy do ciała w kostce, kule kąpielowe, sole czy proste balsamy do ciała.





No to zaczynamy :)

Pierwszym z utensyliów, bez których nie jestem w stanie się obejść, są zlewki szklane. Przyznam, że mam pewne obawy w stosowaniu do produktów z PP, prawdopodobnie zupełnie niesłuszne, niemniej jednak bardziej ufam szklanym naczyniom :) Niestety, wadą szklanych zlewek jest to, że zazwyczaj nie posiadają uchwytów, przez co ciężko jest je wyjąć z kąpieli wodnej, szczególnie, gdy mamy w niej surowca "pod korek". Poza tym szkło się nagrzewa. O, i takie buty. Utensylia z polipropylenu są powszechnie używane, więc chyba muszę pożegnać się z obawami :)

Dochodzi też typowy problem ze szkłem - tłucze się :) Takim oto sposobem moja ukochana, wysłużona, wyszczerbiona zlewka o pojemności 1000 ml zakończyła swój żywot :) W tej chwili posiadam na stanie dwie zlewki 250 ml i jedną 50 ml (zupełnie zbędna, użyłam jej cały raz, po zakupie :) ), które powoli przestają mi wystarczać, dlatego przymierzam się do zakupu kolejnych, o większych pojemnościach i chyba wreszcie zdecyduję się na PP. Wam jednak, na sam początek, wystarczą dwie zlewki o pojemności 250 ml. Dlaczego dwie? Jeśli planujecie tworzyć kosmetyki składające się z dwóch faz, dwie zlewki - co logiczne - są niezbędne. Jeśli chcecie rozpuszczać tylko tłuszcze i zrobić z nich masełko, wówczas... też warto mieć drugą zlewkę, na zapas :)

P.S. zdjęć zlewek brak, bo  mądra ja zrobiłam zdjęcie na białym tle... Także równie dobrze mogłam zrobić zdjęcie ściany ;)


Dodatkowo zakupiłam w sklepie "Wszystko za 5 zł" malutki rondelek o pojemności 500 ml, który - podobnie jak zlewki - wkładam do kąpieli wodnej. Idealnie nadaje się do rozpuszczania większej ilości tłuszczów.

Kolejnym niezbędnym naczyniem jest... garnek :) Czyli coś, co każdy z nas posiada, więc nie jest koniecznym jego dodatkowy zakup. Garnek będzie służył jako "basen" do kąpieli wodnej, zatem będziemy do niego wkładać naczynia, w których "będzie działa się magia" ;)

P.S. jaki garnek jest, każdy widział, chociażby oczami wyobraźni, a że nie posiadam garnków Philipiak, to sobie darowałam fotografie ;)


Dalej - mieszadło. Może to być zwykła, dedykowana łyżka, ja jednak używam trzepaczki, którą otrzymałam od Aroma Zone, podobną można kupić w sieci. Niestety, kosztuje sporo jak na taki sprzęt (najbardziej zbliżona wymiarami kosztowała... 49,00 PLN @@), można więc z powodzeniem zastąpić ją... spieniaczem do kawy, który w Ikei kosztuje całe 5,99 PLN :)

zdjęcie strzykawy jest tylko poglądowe, nie używam jej... wyczaiłam na jakimś filmiku Czarszki jako świetną sprawę do przekładania emulsji do słoiczka. u niej wyglądało to super, u mnie - przyprawiło o ból zębów ;) no nie zaciąga się cholera.

Przydadzą Wam się też artykuły, które pomogą odmierzyć czy zważyć wykorzystywane produkty. Przyznam, że na początku zupełnie darowałam sobie zakup wagi, bo nie produkowałam kremów czy balsamów składających się z faz, wystarczyły mi - ponownie - miarki z Ikei za całe 2,99 PLN :) Teraz jednak waga jest artykułem, bez którego nie wyobrażam sobie domowej produkcji, kupiłam ją na allegro za, o ile dobrze pamiętam, 15 PLN ;) Także warto "zainwestować" :) Używam też strzykawek i pipetek miarowych, nie są to drogie produkty, a dobrze jest się w nie zaopatrzyć.


Przydatne będą też miski, również dedykowane do wyrobu kosmetyków (mam tu na myśli kule kąpielowe i sole). Dlaczego dedykowane? Dodajemy do tych kosmetyków olejki eteryczne, czasem konserwanty, myślę, że raczej nie chcielibyśmy tego spożywać :)


Jednak najważniejsze w tym wszystkim jest... zachowanie zasad BHP. Nikt nie chce dochować się grzyba na twarzy, bo kręcił krem w garnku po zupie :) Dlatego warto posiadać naczynia i narzędzia przeznaczone tylko do produkcji mazideł, a dodatkowo, niezbędnym produktem jest Alkohol Izopropylowy. Za wiki:

Izopropanol (propan-2-ol, alkohol izopropylowy), (CH3)2CHOH – organiczny związek chemiczny z grupy alkoholi. Jest najprostszym alkoholem drugorzędowym. Ma jeden izomer podstawnikowy, propan-1-ol.
Otrzymywany w przemyśle przez hydratację propylenu:
C3H6 + H2O → (CH3)2CHOH
Poprzez odwodornienie izopropanolu uzyskuje się aceton:
(CH3)2CHOH → (CH3)2CO + H2
Stosowany jako łagodny rozpuszczalnik organiczny, a także jako rozpuszczalnik i nośnik do chromatografii HPLC oraz w syntezie chemicznej jako odczynnik do wprowadzania grupy izopropylowej i izopropoksylowej.
70% wodny roztwór stosowany jest jako płyn antyseptyczny.
Alkohol izopropylowy posiada lepsze właściwości odkażające, ma szersze działanie bakteriobójcze i grzybobójcze. Najlepiej jest przelać substancję do małego spryskiwacza, ja użyłam butelki przeznaczonej do hydrolatu, chyba z ZSK o ile dobrze pamiętam. Jest wygodna i ma niewielki zasięg "pryskania" :) W sam raz, do zdezynfekowania niewielkich powierzchni :)

Dodatkowo przy produkcji kosmetyków do twarzy, wyparzam utensylia. Ostrożności nigdy za wiele :)


Przydatne będą też jednorazowe ręczniczki papierowe. Stosuję je do przecierania zlewek z pozostałości wody czy alkoholu. Poza tym rozkładam je na blacie i kładę na nich zdezynfekowane narzędzia. Nie wiem, czy to dobrze, myślę, że tu mogą wypowiedzieć się specjaliści. Niemniej jednak uważam, że lepiej położyć na ręczniczku, niż na stole :)


Na koniec - moim ostatnim odkryciem są jałowe patyczki stomatologiczne, których używam do przekładania kremu do słoiczka lub mieszania scrubów czy soli. Wcześniej miałam z tym duży problem, nie posiadałam niczego, co byłoby odpowiednie do przełożenia masy bez straty dużej jej ilości (w przypadku kremów), a mieszadełko było zbyt małe, by wymieszać dokładnie ścierniwo z tłuszczem (w przypadku peelingów). Patyczki sprawdzają się tu doskonale.

I to by było, chyba, na tyle.
Pisałam powyższy "poradnik" przez kilka dni z rzędu :) Nie chciałam nic pominąć, niemniej jednak, gdyby coś mi się przypomniało, będę post uzupełniać o te informacje.
Czekam też na Wasze pytania i sugestie :)




You may also like

16 komentarzy:

  1. Z powodzeniem używam małych szklanek zamiast zlewek :D A z wagą mam problem - kupiłam na allegro, użyłam 3 razy i padła :) Teraz boję się zamówić kolejną, szukam stacjonarnie. Znalazłam jedną do 100g z dokładnością 0,1g i roczną gwarancją, ale cenę ma dość zaporową - 65zł ;p
    Na razie najbardziej przydał mi się lejek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam taką bez dokładności do 0,1 g i faktycznie, bywa to uciążliwe. Dlatego wtedy używam łyżeczek miarowych (staram się przeliczyć gramy na ml). W każdym razie moja waga póki co sprawdza się świetnie :)

      Usuń
  2. Masa przydatnych informacji jak się za to zabrać :) Na pewno w przyszłości skorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam :)
      Niebawem post o podstawowych surowcach :)

      Usuń
  3. Takie też kiedyś było w Ikea za grosze, ale nie wiem, czy jest nadal. W każdym bądź razie idealnie się nadaje do mieszania sosu czosnkowego ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *piszę o mieszadle ;D

      Usuń
    2. Byłam ostatnio w Ikei i nie widziałam nic takiego :(

      Usuń
    3. Ja dawno temu kupowałam, więc pewnie wycofali :/

      Usuń
  4. Zdecydowanie przydadzą mi się dwie większe zlewki. :) Bardzo przydatny post, wprawdzie strasznie raczkuję w przygotowywaniu własnych kosmetyków, ale na pewno gdybym przeczytała Twoją notkę przez zrobieniem pierwszego zamówienia, byłoby ono mądrzejsze. Przynajmniej nie zrobiłam za dużego tylko za małe. ;)

    Patyczki to świetny patent, czy są do dostania w aptekach, czy trzeba zamawiać przez internet? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można bez problemu kupić w aptece :)
      Ja co prawda zrobiłam tak, że zadzwoniłam do pobliskiej DOZ i zapytałam czy mają, akurat im się skończyły, więc domówili, a następnego dnia już miałam do odbioru. Paczka 100 sztuk kosztowała mnie niecałe 6 zł :)

      Usuń
  5. fajne wagi są w carrefourze! najdroższa kosztuje chyba 30-40zł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwróciłaś może uwagę na dokładności tych wag?

      Usuń
  6. Zapraszam do wzięcia udziału w rozdaniu www.natur-landia.blogspot.com. Produkty Benefitu do zgarnięcia!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny post :) Musze kupić te patyczki stomatologiczne.
    Zapraszam Cię do siebie na bloga i do sklepu internetowego.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń