Ja się wcale nie chwalę, ja po prostu mam talent!

/
27 Comments
Dziś post chwalipięcki ;)


Jakiś czas temu pokazywałam Wam DIY na Oczyszczająco-normalizujący krem do twarzy na bazie Olivem 1000. Pojawiła się wówczas wymiana zdań z jedną z czytelniczek, która zarzuciła mi, że receptura jest nierzetelna i wprowadzająca w błąd, gdyż olej tamanu nie powinien być podgrzewany. Cóż, jak wielokrotnie podkreślałam, nie jestem chemikiem, technologiem, kosmetologiem... Ba, nawet nie posiadam ścisłego umysłu i przyznam, że liczenie nigdy nie było moją dobrą stroną :) Na pewno osoba, która bardzo "głęboko" siedzi w temacie tworzenia kosmetyków, z naciskiem na kremy czy balsamy (a ja robię je rzadko), z przyjemnością wertuje MSDSy dostępne na kolejnych stronach, na których można zaopatrzyć się w surowce. Dla mnie informacja na ECO SPA, że olej tamanu należy lekko podgrzać była wystarczająca. Szczególnie, że olej tamanu ma bardzo galaretowatą konsystencję i ciężko go w ogóle wydostać z butelki... 

Wiadomym jest, że inaczej wygląda tworzenie kosmetyków w domowym zaciszu, a inaczej w profesjonalnym laboratorium. Myślę, że każdy domorosły "wytwórca", produkuje mazidła metodą prób i błędów, jeśli kosmetyk się sprawdza, wtedy można podzielić się recepturą. Tak też ja uczyniłam. Krem nie zrobił mi krzywdy, wręcz przeciwnie. Ale o tym później.

Wrócę jeszcze na chwilę do feralnej wypowiedzi Sendy pod moim DIYowym postem, dociekliwe osoby mogą zresztą naszą wymianę zdań przeczytać właśnie tam. Nie uważam się za wyrocznię w dziedzinie tworzenia kosmetyków, nie skończyłam odpowiedniej szkoły, nie mam odpowiedniego wykształcenia w tym temacie. Dzielę się z czytelnikami MOIMI doświadczeniami, jeśli ktoś zna się lepiej, ma większą wiedzę, chciałabym czytać bloga tej osoby, żeby tę wiedzę chłonąć. Acz komentarze profesjonalistów, którzy - choć tę wiedzę posiadają - będą starali się za wszelką cenę wykazać, że to co napisałam jest nierzetelne czy nieprofesjonalne będę, brzydko mówiąc, olewać ciepłym moczem. Nie jestem nieomylna i bardzo dziękuję za wszelkie uwagi, na pewno jest mnóstwo osób mądrzejszych ode mnie i - wierzcie lub nie - biorę na klatę każdą krytykę. Po prostu nie będę w przyszłości wdawać się w dyskusje z kimś, kto dialog rozpoczyna atakiem.

No i tyle :)
A teraz o kremie :)


Primo: olej tamanu, będący kością niezgody, ma bardzo silne właściwości antybakteryjne. Dlatego też zdecydowałam się na jego użycie, mam bardzo problematyczną cerę, często pojawiają mi się na twarzy wypryski, z którymi najzwyczajniej w świecie sobie nie radzę. O oleju tamanu słyszałam od dawna, ale nigdy wcześniej nie miałam z nim styczności. Po komentarzach Sendy poczytałam o tym surowcu i, za Biochemią Urody, podgrzewanie go do wysokich temperatur obniża jego właściwości i może wpłynąć na stabilność, dlatego - tak jak zauważyła moja interlokutorka - wypadałoby go dodać w fazie C produkcji, czyli zupełnie zrezygnować z podgrzewania...
Secundo: ... niemniej jednak, może to szczęście debiutanta, mój krem wykazuje się wyjątkowo wysoką stabilnością. Fazy nie wytrącają się, produkt ma bardzo zbitą, gęstą konsystencję przypominającą masło, które po wyjęciu z lodówki łatwo rozsmarować, ale nie "rozlewa się" :) Mam nadzieję, że wiecie, o co mi chodzi...


Tertio:.. kosmetyk sprawuje się doskonale! Stosuję go codziennie od prawie dwóch miesięcy, zauważyłam znaczną poprawę stanu mojej cery, być może miał na to wpływ również fakt używania kremu L'Azel Active, choć mojego mazidła zaczęłam używać znacznie wcześniej i poprawę cery zauważyłam już po pierwszych dniach stosowania. Moje rozszerzone pory przestały być tak bardzo widoczne, cera jest też bardziej znormalizowana, rzadziej pojawiają się zaczerwienienia, a o krostkach, które dość często wyskakiwały w okolicach skroni, zdążyłam już zapomnieć :)
Quatro: Produkt, jak już wspomniałam, ma bardzo zbitą i gęstą konsystencję, co też wpływa na jego wydajność. Przez cały okres stosowania zużyłam tylko pół słoiczka. W pierwszym momencie może wydawać się, że kosmetyk będzie się wchłaniał całe wieki i przetłuści nam skórę. Nic bardziej mylnego, maź ekspresowo znika z twarzy, a cera jest właściwie od razu zmatowiona. Ba! Mat utrzymuje się cały dzień! 


Quinto: Krem idealnie nadaje się jako baza pod makijaż, stosuję go pod ukręcony przez Kunę Domową podkład mineralny i przyznam, że jest to najlepsza mieszanka, jaką miałam okazję używać. Krem się nie warzy, nie roluje, trzyma kosmetyki kolorowe w ryzach. Żyć nie umierać! :) Dodatkowo, choć może się wydawać, że zastosowane składniki mogą wpływać na przesuszenie skóry, jest ona nawilżona, miękka i gładka jak nigdy.

Reasumując, choć nie udało się uniknąć pewnych "potknięć" w procesie produkcyjnym, jest to w tej chwili najlepszy krem do twarzy, jakiego dane mi było używać.





You may also like

27 komentarzy:

  1. Jeśli działa i z twarzy nie zrobił Ci jesieni średniowiecza to znaczy że nic nie spaprałaś.Bardzo dobrze że się nie zniechęcasz. Jestem raczkującym kręcicielem kremów i twój przepis bardzo mi się podoba, zwłaszcza że kremik matuje. Nie ma nic gorszego niż lustro na moim nosie i czole :/
    I faktycznie jeśli ktoś posiada dużą wiedzę w danym temacie to niech się ją podzieli a nie tylko krytykuje.
    Tak trzymaj i nie daj się!!!!!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, jeśli działa i jesteś z niego zadowolona, to używaj i chwal się swoimi przepisami z nami. :) Ja chętnie podczytuję to co tutaj piszesz, czasami tworzę sama. Z takich produktów skonstruowanych własnoręcznie jestem bardzo często najbardziej zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też!
      Takie kupne zawsze coś mają nieodpowiedniego, albo mnie po nich wysypie, albo uczuli... albo w ogóle nic nie robią...

      Usuń
  3. Przeczytałam tamte komentarze i uważam, ze dobrze, iż została zwrócona uwaga na sprawdzanie specyfikacji surowców. Przynajmniej przypomnieliśmy sobie, że tworzenie kosmetyków to nie tylko zabawa, ale też odpowiedzialność i dlatego trzeba zaczynać od właściwości surowców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że dobrze :)
      Napisałam powyżej, bardzo obszernie, że to jest potrzebne i ja wszelkie uwagi biorę do siebie a krytykę przyjmuję z pokorą, niemniej jednak niekoniecznie zgadzam się z tonem wypowiedzi. Szczególnie, że - co również podkreślałam powyżej - nie zamieszczam na blogu niesprawdzonych przepisów. Najpierw testuję kosmetyki na sobie, więc nie bardzo też rozumiem nastawienia.

      Usuń
  4. najważniejsze że działa a to czy w tej czy tamtej fazie ten olej był dodawany mnie nie interesuje.Najważniejsza dla mnie jest twoja rzetelna recenzja danego kosmetyku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, fazy są - mimo wszystko - bardzo ważne. Wszystko jest istotne, podgrzewanie, w jakiej fazie które składniki, dlatego jestem wdzięczna, jeśli poprawia mnie ktoś, o większej wiedzy z danego zakresu, tylko czasem można po prostu zwyczajnie, po ludzku, z życzliwością.

      Usuń
  5. wydaje się ideałem, ale trochę się obawiam, bo nigdy jeszcze kremu nie robiłam i martwię się, że coś zepsuję :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się, to nie jest takie skomplikowane ;) Mi ostatnio kremik też nie wyszedł, który robiłam dla mamy, ale ona nie narzeka, dzielnie się jakoś nim smaruje, ja też czasem podbieram, krzywdy nie robi, nawilża, tylko ta wodna konsystencja jest denerwująca...;P

      Usuń
  6. Zgadzam się z dziewczynami, jak krem działa i nie zrobił Ci krzywdy to jest dobrze;) Oczywiście, uwagi typu: olej tamanu można dodać w fazie C produkcji może się przydać dla dziewczyn, które obawiają się, że może to wpłynąć na stabilność kremu czy na jego właściwości, ale nie ma co się tak stresować od razu ;)
    A powiedz mi jeszcze, krem stosujesz codziennie rano i wieczorem czy tylko rano?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosuję tylko rano, bo na wieczór mam jeszcze L'Azel Active :)

      Usuń
  7. Wygląda nieźle :) Nie przejmuj się osobami, ktore nie potrafią napisać nic bez wchodzenia na agresywny ton. Nie warto z nimi dyskutować. Rób swoje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze jestem pod wrażeniem Twoich receptur, czytam je i się zachwycam, ale jeszcze żadnej nie wypróbowałam. Z moim roztrzepaniem aż się boję, co by mogło wyjśc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, na pewno by było wszystko ok :)

      Usuń
  9. Niezła satysfakcja z tak dobrze działającego hand made :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Super kosmetyk, zaciekawił mnie:)

    OdpowiedzUsuń