Warto i nie warto, p. V

/
13 Comments
Jesień nadejszła, wobec czego pojawił się problem pt. jak zrobić dobre zdjęcia. W związku z powyższym moje recenzje i DIY będą pojawiać się z opóźnieniem - sfotografować wszystko mogę dopiero w weekend, gdy jestem w domu w godzinach porannych, a wówczas mam na głowie małego diabła, który nie pozwala mi się ruszyć :)
Cóż, muszę ścisnąć, jak mój kumpel mawia, poślady i zebrać się w najbliższą sobotę. Albo kupić lampy ;)

Z uwagi na powyższe, częściej będę (starała) pojawiać się z postami filmowymi, które najwyraźniej lubicie :) Jestem tym zaskoczona, w końcu mój blog jest raczej tematyczny i film pasuje tu jak pięść do nosa. Niemniej jednak bardzo cieszy mnie, że tak dużo osób chce czytać te wynaturzenia psychopaty. Ba, gros osób chce to komentować. I to dosyć obszernie :) Dziękówa ziomy! :P





Pierwszym filmem, który chyba najbardziej zapadł mi w pamięci, jest

1. The way way back (PL: Najlepsze najgorsze wakacje :> )


Przyznam, że podchodziłam do filmu sceptycznie. I chyba pierwszy raz nie wiedziałam o oglądanym filmie nic, od obsady, poprzez reżysera na zarysie fabularnym kończąc. 

Może i dobrze, tym większym zaskoczeniem obraz się okazał.
Oglądając można uznać, że film to klisza - powiela schematy, bo jest młodzieniec, zagubiony i wyalienowany, jest matka i jej beznadziejny partner, są wakacje, które w rezultacie okazują się najbardziej udane dla dorosłych (a przecież z zasady wakacje są dla dzieciaków!). Do czasu.

Film wzrusza. Bardzo wzrusza. Nie dlatego, że zagrany koncertowo, cudownie sfilmowany, przezabawny, błyskotliwy. Wzrusza, bo jest cholernie gorzki. Albo inaczej: słodko - gorzki, czyli życiowy. Cudowny, momentami przytłaczający, innym razem przyprawiający o bóle brzucha (ze śmiechu!). Piękne kino.

2. R.I.P.D.


Ten film polecił mi kumpel (die!).
"Pati, koniecznie obejrzyj, komedia roku!"

Hellooooł. Zaśmiałam się może dwa razy.
To jest film ZDECYDOWANIE dla dzieci.
Infantylny humor, przeszarżowany Bridges (którego absolutnie kocham, ale ile można grać tę samą rolę...), intryga jak spod budki z piwem. Nieśmiesznie, niestraszno, nieciekawie.

Trailer mnie zachęcił, film zawiódł na całej linii. Nie dało się tego oglądać.

3. The world's end


O matko! Jak ja czekałam na ten film! Nie wyobrażacie sobie!

Jako totalna fanka Edgara Wrighta i jego wesołej ferajny, spodziewałam się arcydzieła na miarę Shaun of the dead. A tu psikus. I to straszny psikus :(

Film nie jest może zły, ale oczekiwałam, że będziemy z TŻtem turlać się po podłodze, a tymczasem oglądałam z uśmiechem, malutkim, tycim, na ustach.

Główny bohater irytuje, potwornie irytuje. Postaci z problemami już dawno zostały przez kino wyeksploatowane i to w filmie jest bardzo, bardzo widoczne. Warto obejrzeć dla muzyki i (niektórych) dialogów. A później puścić w niepamięć.

Największy zawód roku.
Niestety.

4. El Mal ajeno (PL: Inny)


Wyciskacz łez.
Wyciskacz łez ABSOLUTNY!

Nie zdradzę Wam fabuły, nie czytajcie o filmie - zepsujecie sobie zabawę.
Napiszę tylko, że to kino wtórne, schematyczne, tendencyjne. I piękne.

To film o życiu i śmierci, bardzo dosłownie.
Plus cudowne zdjęcia!

Koniecznie obejrzyjcie!





You may also like

13 komentarzy:

  1. Też liczyłam na to że film The world's end powali mnie na kolana a tu niestety nie. Jest wiele filmów tej dwójki godnej polecenia i przy których będziemy się turlać ze śmiechu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to w zasadzie część trylogii, poprzednie dwie bardzo mi się podobały więc i tu liczyłam na fajerwerki :)

      Usuń
  2. Ja kupiłam żarówkę do lampki i muszę kupić nową drugą lampkę( taką zwykłą przykręcaną do blatu) i nową żarówke i będe w niebie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam tylko Najlepsze najgorsze wakacje - rzeczywiście fajny. Bardziej jednak spodobał mi się film Królowie lata - również komedia inicjacyjna, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o tym filmie :)
      Dzięki za przypomnienie :)

      Usuń
  4. Właśnie szukałam jakichś ciekawych propozycji na wieczorne seanse :) Czekam na więcej recenzji. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatni tytuł wpisuję na listę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. RIPD widziałam :) skusiłaś mnie na nr 3 i 4 :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O tak The way way back, żałuję że tak mało wychodzi filmów w klimacie obyczaju, perypetii normalnych ludzi z jak najbardziej przyziemnymi problemami. I cytat z filmu, który umieszczę chyba sobie na grafice i powieszę na ścianie -> Don't die wondering ;)
    RIPD nawet na trailerze zapowiadał się na kicz.
    A dzisiaj czeka mnie seans The World's End. Mam nadzieję, że wpasuje się w moje poczucie humoru, uwielbiam Simon'a :) Uwielbiam te Twoje posty, blogi typowo filmowe-książkowe zwykle cechuje jakiś taki patetyczny, przeintelektualizowany ton wypowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń