Żel czyli olejek czyli płyn

/
27 Comments
Dziś dość nietypowa recenzja.
Tzn. może i dla mnie typowa.
Tu bardziej chodzi o odbiór. Producenta, nie czytelnika :)
Może więc przejdę do rzeczy.


Moja dzisiejsza recenzja będzie dotyczyć Olejku do kąpieli Róża i Neroli marki Green Pharmacy.
Olejek ten otrzymałam w ramach uczestnictwa w klubie Elfa Pharm.

Na początek jednak:


Olejek można stosować jako płyn do kąpieli lub żel pod prysznic. Delikatnie oczyszcza skórę, zapewnia relaks zarówno dla ciała jak i zmysłów. Nie wymaga użycia dodatkowego balsamu do ciała. Polecany przy przeciążeniu, stanach depresyjnych i bezsenności.


Delikatny, relaksujący olejek do kąpieli niweluje uczucie napięcia i zmęczenia, pomaga odprężyć się i pozbyć bezsenności. Olejek drzewa sandałowego odmładza i odświeża skórę, przywraca jej elastyczność, a jego drzewny, balsamiczny aromat przynosi spokój i ukojenie. Olejek Neroli posiada antyseptyczne, uspokajające i rozkurczowe właściwości. Olejek różany stymuluje procesy przemiany materii, relaksuje i uelastycznia skórę, przeciwdziała jej starzeniu.





Primo: to nie jest olejek. Nie wiem, kto o zdrowych zmysłach doszedł do wniosku, że tak ten kosmetyk należy nazwać. Jest to najzwyczajniejszy w świecie żel. Żel pod prysznic/do kąpieli pokreślę. Dlatego ja używałam go, zgodnie z zaleceniami producenta - "Olejek można stosować jako płyn do kąpieli (...)".


Secundo: Patrząc na skład, aż dziw bierze, że nie mam jeszcze trzeciego cyc... oka.

Tertio: Wracając do stosowania - starczył mi tenże płyn do kąpieli na kąpieli sztuk 7 (siedem). Najważniejsze, że - ponownie biorąc pod uwagę skład - wanna jeszcze stoi i nie skorodowała.


Quatro: Po otwarciu butelki przepięęęęęęęęęknie pachnie. Po wlaniu do wody się pieni. Nawet bardzo dobrze się pieni. I nie pachnie. Może coś nie tak z moim węchem? A może moje "procesy przemiany materii"  zostały tak "wystymulowane", że się za bardzo "zrelaksowałam" i "uelastyczniłam", a w następstwie moje nozdrza przestały prawidłowo funkcjonować? Hmmm...

Quinto: Chyba jasne, że wobec powyższego, działanie "niwelujące uczucie napięcia i zmęczenia, pomagające odprężyć się i pozbyć bezsenności", "przynoszące spokój i ukojenie", "uspokajające i rozkurczowe" oraz "antydepresyjne i wspomagające przy przeciążeniu czy bezsenności" można wsadzić między bajki ]:->

Sexto: Jego cudowne właściwości najwyraźniej w wodzie ulegają rozkładowi, gdyż skóra moja nawilżona była tyle, co po styczności, codziennej podkreślę, z warszawską wodą. Zatem użycie balsamu wskazane. A nawet nakazane, jeśli nie chcecie speelingować swoją skórą prześcieradła. Tudzież ciała partnera.


Przyznam, że z tym "olejkiem" (pomijam, że nazwanie tak produktu, to błąd językowy) wiązałam duże nadzieje, Green Pharmacy otrzymało ode mnie duży kredyt zaufania, zupełnie bez powodu - miałam dobry dzień i - choć powyższy cudak okazał się totalnym niewypałem - na pewno jeszcze niejeden produkt z ich asortymentu wypróbuję.

Wiem też, że są osoby, którym ten kosmetyk bardzo przypasował i zapach absolutnie odpowiadał. Może inaczej sprawuje się jako żel pod prysznic - nie sprawdziłam, bo używam mydła w kostce. I w sumie nie zamierzam (sprawdzać).

Macie swoich faworytów z Elfa Farm?




You may also like

27 komentarzy:

  1. hehehe, fajna recenzja. Te produkty Green Pharmacy, to chyba słabej jakości są, bo miałam kilka z nich i wszystkie o kant d....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie na trzy jako tako podpasował mi tylko jeden :)

      Usuń
  2. Ta marka to dla mnie same buble, czego nie wzięłam do rąk okazywało się porażką... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze używałam balsamu, który w sumie mi pasował, choć zapach był, hmmmm, różnie odbierany :D i raz użyłam peelingu cukrowego, ale okazał się beznadziejny i albo wywaliłam albo oddałam.

      Usuń
  3. Ja do Efa Pharm mam bardzo mieszane uczucia. Drażni mnie ten napis Natural Cosmetics. Lubię od nich w sumie tylko te olejki do włosów, miałam też fajny krem do stóp, który słabo nawilżał, ale za to super sprawdzał się latem bo dezodorował i dawał uczucie takich lekkich stóp. W szafce stoi również jedwab, ale jeszcze nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo
      ja tego "Natural cosmetics" to nawet nie zauważyłam :D
      Biorąc pod uwagę, że dwa przedostatnie surowce to inaczej Kathon CG, który został zakazany do stosowania m.in. w Kanadzie i Japonii, bo jest supersilnym alergenem i może wpływać na układ nerwowy, to rzeczywiście - ultranaturalne ;)

      Usuń
  4. A ja go mam w wersji goździkowo-cytrynowej, uzywalam tylko pod prysznicem jak na razie, ale sprawdza się dobrze :-) pachnie super, czuje go na ciele przez jakiś czas po wzięciu prysznica...i mimo, że sklad ma taki sobie, to krzywdy mi nie zrobil :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też nie zrobił krzywdy :) To było raczej z przymrużeniem oka :) Jak cała recenzja zresztą :)
      Czytalam właśnie na innych blogach o innych wersjach zapachowych i dziewczyny były zadowolone, więc może tylko ta z różą jest nietrafiona...

      Usuń
  5. Hahaha!

    Ekstra wpis! Bardzo lubię Twoje wpisy i mam wrażenie, że piszesz coraz lepiej. Pióro Ci się wyostrza! :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zraziłam się do tej marki mimo iż żadnego z ich produktów nie miałam i nie zamierzam mieć. Będąc kiedyś w Rossmanie wzięłam do ręki jakiś kosmetyk Green Pharmacy (nawet nie pamiętam co to było) i przeczytałam skład. Był tak samo "naturalny" jak skład tego "olejku". Kosmetyku oczywiście nie kupiłam. Producent ewidentnie liczy na to, że klientki nie przeczytają składu, a zobaczywszy napis "Natural Cosmetics" rzucą się do kupowania. Nie lubię takich numerów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię ich szampon do włosów, odżywkę w sprayu... a jedwab uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Markę znam tylko z blogosfery.
    Ponoć jedwab do włosów mają fajny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Masło do ciała z masłem shea i zieloną kawą jest genialne :D

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja używałam ich szamponu i jedwabiu:) Szampon zrobił mi małe siano na głowie, ale jedwab uwielbiam (jedwab oczywiscie tylko w nazwie;P)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam krem do nóg i krem do rąk z GP i niestety obietnica producenta w stosunku do efektów i składu produktów pozostawia wiele do życzenia. Natomiast ich silikonowe serum zwane jedwabiem to całkiem przyjemny twór ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zastanawiałam się nad jego kupnem, ale cieszę się, że ostatecznie się na niego nie skusiłam

    OdpowiedzUsuń
  13. Kupiłam ostatnio, ciekawe czy mi się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię olejki do włosów,lubiłam szampony i balsamy i uważam,że rewelacyjny jest ich jedwab do włosów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Odkąd po ich olejku do włosów, wyciągałam włosy pasmami, to obraziłam się na tę markę i omijam ją w sklepach szerokim łukiem ;).

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mam żadnego faworyta tej marki. Nacinam się za każdym razem gdy daję szansę tym kosmetykom. A najbardziej mnie wkurwiła akcja, którą zrobili w zeszłym roku bodajże. Pod naciskami blogerek postanowili pozbyć się SLS ze składów szamponów... I wielki szum na blogach, reklama po pachy, westchnięcia i rozczulanie jacy oni są wspaniałomyślni, jak cudownie, że słuchają opinii szarych "testerek" sratatata. Patrzę w skład, a tam inny siarczan sodu. Na myśl jakie głupie miny powinny mieć tamte testerki śmiechu miałam tego dnia co niemiara. Od tego czasu marka ta jest na mojej nieoficjalnej czarnej liście i najpierw sprawdzam wszystkie parametry danego kosmetyku zanim zdecyduję się go użyć. Nie znoszę krętactwa, kombinowania, prześlizgiwania się, obrzydza mnie to. A gdy się do kosmetyku podchodzi z poczuciem obrzydzenia, to miłości z tego nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ha ha bardzo fajna recenzja lubię czytać twoje postu cały czas czekam cierpliwie na nowe i obserwuje zapraszam do siebie mam nadzieję ze zajzysz :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja bardzo lubie kosmetyki Elfa Pharm, ale chyba sie nie skuszę na ten olejek...
    polecam masła do ciała, szampony, odżywki. :) odradzam sól do kąpieli.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mam żel do mycia twarzy i bardzo go lubię, ale u każdego zdarzają się niewypały.

    OdpowiedzUsuń
  20. mydło rumiankowe mam i bardzo lubię, bo pięknie pachnie prawdziwym rumiankiem, skład jak to mydło w płynie-SLS i inne "dobroci" , ale olewam to, ludzie gorszych rzeczy używają i żyją ;) mąż używa szamponu dziegciowego i działa dobrze, ale smród jest fatalny-ropa naftowa jak nic, fuj fuj :(( krem do stóp z AHA i ol.cedrowym jest dobry, żadne cudo nad cudami, ale przyzwoity, a najważniejsze, że szybko się wchłania, zmiękcza i nawilża. Jedwab do włosów jest OK, choć z jedwabiem nie ma wiele wspólnego, więc go stuningowałam owym jedwabiem w płynie. W/w "olejki" mam 2- bergamotka oraz pomarańcza neroli czy ylang-ylang, nie pamiętam. Zwykłe żele to są, trochę wysuszają, jeśli już mam coś brać z tej oszukanej kategorii "olejki" pod prysznic to zdecydowanie wolę olejek zielona herbata+paczula Bielendy. Kocham za zapach i tak nie wysusza skóry jak ten Elfa. Mają fajne opakowania, ale niestety nabijają ludzi w butelkę z tą ich "naturalnością".

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam takie same odczucia co do tego olejku. Zabrałam go jako żel po prysznic na wyjazd i zupełnie się w tej roli nie sprawdzał. Spływał z rąk, ciężko było za pierwszym razem nabrać odpowiednią ilość, co w kabinie prysznicowej było delikatnie mówiąc upierdliwe. Ciała oczywiście nie nawilżał, przeszłam się do sklepu żeby kupić żel pod prysznic.

    OdpowiedzUsuń