Warto i nie warto, p. III

/
11 Comments
Ostatnimi czasy nadrabiałam zaległości filmowe, oglądałam starocie, ale przyznam szczerze, że były tak marne, że... nie pamiętam już co oglądałam :)

Jedyny film, który jako tako zapadł mi w pamięci, to Just Cause.
Czyli ponownie film (prawie) sądowy :)





Więzień skazany na karę śmierci za gwałt, okaleczenie i - w rezultacie - zabójstwo dziewczynki, zwraca się do znanego profesora prawa (od dawna niepraktykującego) o pomoc. Twierdzi - a jakże! - że jest niewinny, a w morderstwo został wrobiony. Chłopak jest młody, przystojny, inteligentny, a małomiasteczkowa społeczność musiała znaleźć sobie kozła ofiarnego.

Profesor zgadza się pomóc ofierze manipulacji i przeprowadza śledztwo, które ukazuje... szersze pole widzenia :) Ale to dopiero na końcu.

W pewnym momencie łatwo domyślić się, kto jest zabójcą, bo film nakręcony jest - moim zdaniem - zbyt nachalnie, a intryga trochę na wyrost. Widz, który dużo widział ( :) ), szybko wyczuje w tym wszystkim fałsz i stwierdzi, że to wszystko to takie... grubymi nićmi szyte.

Jest jednak jeden, jasny punkt filmu - Ed Harris. Jak zwykle doskonały w swojej roli. Uwielbiam tego wszechstronnego aktora i - choć gra obrzydliwego psychopatę - ogląda się go jak w hipnozie.



A z nowości mogę Wam polecić dwa filmy.
Pierwszy z nich to The Iceman. Jakiś czas temu Obsession pisała na swoim fb profilu, że widziała ten film. Od dawna miałam go na dysku, a że uwielbiam Michaela Shannona, z przyjemnością zasiadłam do oglądania.


Film opowiada o Ryszardzie Kuklińskim, bezwzględnym zabójcy działającym na zlecenie mafii. Szacuje się, że w ciągu 30 lat zamordował blisko 100 osób. 

Przyznam, że oglądałam film z ogromnym zaciekawieniem. Nie ze względu na jego realizację, a z uwagi na samą osobę mordercy. Kukliński prowadził podwójne życie, był przykładnym mężem i ojcem, miał dwie córki, oficjalnie pracował jako agent nieruchomości. Z drugiej strony bezwzględny, wyrachowany, zimny zabójca. Postać przerażająca.

To co w filmie mi się nie spodobało, to wrażenie "wybielenia" zabójcy. Mężczyzna pochodził z patologicznej rodziny, reżyser przedstawia go jako osobę w pewien sposób naznaczoną i wskazuje, że niemożliwa była ucieczka od trybu życia jaki prowadził. Niemniej jednak uważam, że zawsze jest wybór, a dla okrucieństwa  i zepsucia Kuklińskiego nie ma żadnego wytłumaczenia.

Warto jednak film zobaczyć, jest GENIALNIE zagrany! Michael Shannon nie zawiódł, jak zwykle doskonale sprawdził się w roli wyzutego z uczuć psychopaty. Na drugim planie zobaczymy już trochę zapomnianą Winonę Ryder w roli Barbary Kuklińskiej, Raya Liottę jako głowę mafii Gambino i Chrisa Evansa (Capitan America!) jako drugiego mordercę, współpracującego w późniejszych latach z Kuklińskim. Wszyscy powyżsi sprawdzili się świetnie.


I na koniec coś ze szczytów boxoffice'u, czyli


Tu w sumie nie ma się nad czym rozwodzić, bo historia jest prosta jak drut :)
Póki co chyba najbardziej oryginalnym filmem o zombie było 28 dni później... I Shaun of the dead ;) Tu mamy po prostu rozpierduchę, acz przyjemnie się ogląda, scena ataku umarlaków na Jerozolimę wbija w fotel! Wizualnie - majstersztyk. Fabularnie - odgrzewany kotlet :)





You may also like

11 komentarzy:

  1. Oczywiśnie żadnego z nich nie widziałam. Przy pierwszym filmie zapomniałaś wspomnieś o sepleniącym Seanie ;-) uwielbiam tego gościa. A ten ostatni, nie trąci myszką? Jakoś tak mi się wydaje, że filmy o zombie są takie kanciaste jakby z klasy B. (nieważne jaki budżet). Ale obejrzę i się porzekonam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z całej trójki znam dwie ostatie propozycjie przy czym pierwsza, o Kuklińskiem ,zrobiła na mnie największe wrażenie i trafiła w me gusta, to jest kino które lubię, mafijne, o tak!
    Natomiast WWZ tak z czystej przyzwoitosci, nie zachwycił mnie jednak

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy chętnie zobaczę..lubię Seana .zawsze mówiłam że jest jak dobre wino - im starszy tym lepszy a on biedak zachorował na Alzheimera :(
    Ostatnio oglądam całkiem sporo ...wczoraj przytrafił mi się straszny gniot - pt "Rosewood Lane" - zapodałam sobie, tylko dlatego że spodobał mi się...plakat..durnowatam - powinnam poczytać recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do ostatniej pozycji zgadzam się w 10000% procentach

    OdpowiedzUsuń
  5. Żadnego z tych filmów nie oglądałam :O

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tych trzech oglądałam tylko World War Z i byłam pod dużym wrażeniem.
    Dla mnie czołówka zombiakowych filmów. Zdecydowanie jeden z najsensowniejszych scenariuszy ever.
    28 dni póżniej też lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. World War Z mam właśnie na dysku, muszę się w końcu zabrać za oglądanie choć Brada Pitta niezbyt lubię :P Innych z tych filmów nie znam :P

    OdpowiedzUsuń
  8. The Iceman - bardzo dobry, mocny-ze względu właśnie na postać Kuklinskiego-film. Polecam jeszcze wywiady z nim na YT, szczęka opada :o

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię tą Twoją filmową serię, sama chyba powinnam wprowadzić u siebie takie mini recenzje od czasu do czasu, choćby dla samej siebie, żeby utrwalić swoje wrażenia na temat oglądanych filmów :) U mnie ostatnio królują seriale, właśnie skończyłam The White Queen...

    OdpowiedzUsuń
  10. The Iceman - wpisuję na listę, koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba czas nadrobić filmowe zaległości :D

    OdpowiedzUsuń