Trend eko i jego cena

/
12 Comments
Dziś kolejna recenzja z paczki od sklepu


Po ostatnich zachwytach nad mydłem Speick, przyszła pora na trochę marudzenia. O czym dziś? Na pewno nie o rękawicy Kessa ;) Pozostała więc:




Na początek, standardowo


Odżywcza emulsja do kąpieli przywraca skórze równowagę hydrolipidową dzięki zawartości naturalnego oleju sojowego. Olejki eteryczne z rozmarynu działają harmonizująco i uspokajająco. Emulsja odżywia i nawilża suchą skórę, pozostawia ją przyjemnie gładką. Wzbogacona o ekstrakt z rośliny Valeriana Celtica rosnącej na zboczach Alp.

Polecana:

    Dla każdego rodzaju skóry

Jak stosować:

Dodać niewielką ilość emulsji do kąpieli.

- w 100% naturalny zapach
- bez parabenów,
- bez glikolu,
- bez sztucznych barwników
- bez silikonu
- bez Phenoxyethanolu
- bez PEG i SLS
- bez składników GMO
- fizjologiczne pH
- hypoalergiczny




Na początek neutralnie - opakowanie to butelka z grubego szkła o pojemności 100 ml, dodatkowo spakowana w kartonik. W szyjce nie mamy żadnego dozownika, kroplomierza czy chociażby niewielkiego zabezpieczenia, które umożliwiałoby rozsądne dozowanie produktu. W rezultacie duży otwór sprawia, że kosmetyk jest ogromnie niewydajny. Jest jeszcze jedna wada takiego opakowania - kojarzycie syropy do rozcieńczenia, które nie posiadają "koreczka niekapka"? Tak, sok nalewany do szklanki, przy okazji cieknie też po butelce i brudzi wszystko wokół. Podobnie sprawa ma się z Emulsją do kąpieli Speick - ma ona dosyć gęstą konsystencję, leje się więc po ściance butelki jak wspomniany syrop.


Zapach jest bardzo delikatny, lekko pieprzowy i kojarzy mi się z olejkiem Ylang-Ylang. Emulsja wlana do kąpieli sprawia, że woda ma lekko mleczny kolor. 

Plusem jest oczywiście skład, używałam emulsji również podczas kąpieli Tymona bez obaw, że podrażni jego skórę.

I najważniejsze, czyli działanie. Może używam kosmetyku zbyt oszczędnie i stosowanie nie daje widocznych efektów, a może dlatego, że to zwykły olej sojowy z dodatkiem emulgatorów, emolientu, olejku i ekstraktu :) 

Skóra po kąpieli z dodatkiem emulsji nie jest przesuszona, tylko tyle. Ale gdy dodam drogeryjnego płynu do kąpieli, również nie jest. Tyle, że płyn do kąpieli to koszt rzędu 29,00 PLN za, przyjmijmy, 200 ml (np. Yves Rocher o niezłym składzie) nie wspominając o ekologicznym płynie do kąpieli naszego rodzimego Pat and Rub, a to wydatek rzędu 65 zł za 250 ml. Natomiast Emulsja Speick kosztuje 89,00 PLN za 100 ml. Zgadza się, jest to produkt eko (pomijam oczywiście opakowanie), ma prosty, ładny skład, jednak cena wciąż jest wzięta z choinki... Szczególnie, gdy odniesiemy to do działania.





You may also like

12 komentarzy:

  1. Cena mnie zabiła... jestem co prawda przyzwyczajona do różnych cen, ale ta powala na kolana gdy patrzy się na pojemność i skład.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cena powala, a skład jak skład - nic porywającego w nim nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie jestem zbyt przekonana do tej marki :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Cena faktycznie mocno przesadzona ;/

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście cenę wywindowali niesamowicie zwłaszcza, że w składzie nie widać jakichś specjalnie drogich składników.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że nie ma sensu porównywanie drogeryjnego płynu i tej emulsji. Płyny drogeryjne w przewadze to SLS i jakiś zapach. Opakowania różne - szkło kontra plastik. Koszty produkcji także różne z wielu względów. W drogeryjnych płynach raczej nie znajdziemy ekstaktów roślinnych, zwłaszcza tych alpejskich. Pozostaje kwestia laboratoriów. Drogeryjny płyn można umieszać w garażu w Pcimiu Dolnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie zgodzę się.
      Fakt, SLS może i jest, ale ekstraktów znajdziesz mnóstwo, z całego świata, doskonałej jakości, nie ustępującej tej "z alpejskich stoków" ;) Na takie rzeczy się nie łapię :)

      Nie powiedziałabym, że szkło jest ekologiczne, a opakowania plastikowe są już bardzo często biodegradowalne. Nie bardzo wiem jaki jest w tym momencie Twój zarzut?

      Proszę, powiedz mi jakie są różne koszty produkcji :) Jestem tego bardzo ciekawa, porównamy doświadczenia, bo - jak mniemam - Twoja opinia wynika z autopsji :)

      Kwestii laboratoriów to nawet nie będę komentować...

      Usuń
    2. Kilka lat temu poznałam kosmetyki Speick przebywając na wakacjach w Austrii. Myślę, że każdy ma wybór. Nic Tobie nie zarzucam. Nie tylko ja uważam szklane opakowania za ekologiczne. Z różnyc względów. Przyznasz, że jest różnica pomiędzy pitym winem ze szklanej butelki a takim z plastikowej?

      Usuń
    3. Ja nie twierdzę, że zarzucasz mi, tylko opakowaniom :)

      Jest różnica między winem z butelki szklanej i plastikowej z uwagi na zawartość, gdyby było to takie samo wino, nie byłoby różnicy. Poza, oczywiście, kwestiami wizualnymi i ogólnym poglądem na wino w plastikowej butelce :)

      Ja nie twierdzę, że kosmetyki są złe, bo np. mydło mnie zachwyciło, uważam jednak, że zdrowy rozsądek jest wskazany - patrzę na cenę obiektywnie i myślę, że jest mocno przesadzona. Podobny, a nawet lepszy produkt, kupimy w rodzimym Pat and Rub za 20 zł mniej. Oczywiście, że każdy ma wybór, ale ja - podobnie jak Ty - jestem od tego, by ten wybór ułatwić. Jeśli masz do zrecenzowania dwa podobne produkty o podobnych właściwościach, składzie, ale cena znacznie je różni, to polecasz droższy? Ja patrzę na kosmetyki również od strony ekonomicznej, i nie dlatego, że mnie na nie nie stać, a dlatego, że w jakimś stopniu czuję się opiniotwórcza. Oczywiście to może być na wyrost, ale wiem, że są czytelnicy, którzy za moim poleceniem kupują kosmetyki danej marki, lub - gdy kosmetyk skrytykuję, rezygnują z zakupu. Osobiście czułabym się oszukana, gdyby na blogu, którego autorce ufam, pojawiła się recenzja podobnego - jak powyższy - produktu, kupiłabym go, a w rezultacie okazałoby się, że kosmetyk nie robi nic i starcza na trzy kąpiele....

      Usuń
  7. No produkt faktycznie nie przyciąga jeśli chodzi o działanie a patrząc na cenę tym bardziej...

    OdpowiedzUsuń