The last... but not least :)

/
20 Comments
To już ostatni kosmetyk,  jaki wyczarowałam dla przyjaciółki - jest nim balsam masujący do ciała o zapachu ciasteczek marcepanowych.

Wzorowałam się trochę na przepisie Kuny Domowej, nie posiadałam jednak fasoli adzuki, wykorzystałam więc zwykłego jasia :) Daje te same efekty. Cóż, trzeba sobie jakoś radzić :)

Moja wersja kostki zawiera trochę więcej składników i jest tak cudowna, że musiałam wykonać kolejną, bo tę na prezent... zużyłam :3





Żeby wykonać taką kostkę, musicie przygotować:

Około 30 g masła shea
Około 15 g masła kakaowego
Około 15 g wosku pszczelego
Około 5 ml maceratu z nagietka
Około 5 ml oleju rzepakowego
Około 5 ml oleju arganowego
Około 5 ml oleju ze słodkich migdałów
Około 2 ml witaminy A, witaminy E i witaminy F
Około 2 ml olejku zapachowego marcepanowego
Około 10 fasolek jaś :)

Dodatkowo oczywiście foremka do wylania balsamu, zlewka bądź inne żaroodporne naczynie do rozpuszczenia wosku i maseł plus oczywiście garnuszek z wodą - jeśli chcecie rozpuszczać je w kąpieli wodnej, bądź, ostatecznie - mikrofalówka :)



W zlewce rozpuszczamy kolejno: wosk pszczeli, masło kakaowe, masło shea a następnie dodajemy wszystkie nasze oleje. Odstawiamy do przestygnięcia i wtedy dodajemy nasze składniki aktywne tj. witaminy oraz olejek zapachowy. 


Do naszej foremki wsypujemy fasolki, które następnie zalewamy mieszanką olejów, maseł, wosku i witamin.


Odstawiamy do stężenia. Powstaje takie oto cudo:


Balsamu używamy pod prysznicem, masujemy nim ciało i czerpiemy z tego nieopisaną przyjemność :3
Zapach marcepanu jest zniewalający i radzę kąpać się po kolacji, w przeciwnym razie możecie ogołocić lodówkę! :>

Skóra po takim masażu jest DOSKONALE nawilżona, natłuszczona i pięknie pachnie. Dodatkowo, jeśli robimy masaż regularnie można zauważyć poprawę napięcia skóry - ja stosowałam na uda i - TO DZIAŁA! :)

Przepis prosty, wykonanie szybkie a efekt zaskakująco pozytywny - czego chcieć więcej? :)

Jako, że - jak na wstępie informowałam - jest to ostatni kosmetyk z mojej "Paczki dla przyjaciółki", czym byłby prezent bez opakowania? Dlatego też prezentuję Wam efekt finalny, tj. kosmetyki w opakowaniach, z etykietkami i w pełnej oprawie :)


Dodatkowo zapakowałam każdy kosmetyk w pachnący papier i zawinęłam filcową wstążką :)


Tak wygląda gotowa paczka :)


Jak Wam się podoba? :)


You may also like

20 komentarzy:

  1. Naprawdę świetnie to wygląda. Przyjaciółka na pewno będzie zadowolona. :)

    http://kosmetyczkawpodrozy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Też tak uważam :)
      Zawsze coś zrobionego samodzielnie, jest fajniejsze, niż to kupione w sklepie :)
      Przynajmniej tak mi się wydaje :)

      Usuń
  3. Matko, jakie Ty cuda tworzysz!
    Ekstra :)

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda,że nie mam takiej przyjaciółki ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Pati, świetnie to wszystko wygląda! Sama radość jak się dostaje takie prezenty. Wiem, bo mnie też obdarowałaś nie raz. A zapach marcepanowy gdzie dostałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Zielonym Klubie :)
      Takie odjechane zapachy tylko tam ;)

      Usuń
  6. Genialny prezent, na pewno będzie bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny prezent! Na pewno będzie zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń