Ostatni będą pierwszymi!

/
18 Comments
Do tej recenzji zbierałam się całe lata świetlne.
Zupełnie nie wiem czemu, bo produkt - uprzedzając fakty - jest naprawdę świetny i używałam go z ogromną przyjemnością.

O czym mowa?
O dermokosmetyku jednej z moich ulubionych polskich firm kosmetycznych - Łagodzącej piance myjącej PURI - SENSILIUM.






WSKAZANIA:

Pianka do codziennego mycia twarzy i oczu dla skóry szczególnie wrażliwej i podatnej na alergię. Preparat odpowiedni dla skóry w każdym wieku. Zastępuje tradycyjne mydło.

DZIAŁANIE:

Delikatna i przyjemna w użyciu pianka skutecznie usuwa zanieczyszczenia oraz makijaż. D-pantenol oraz Glucam® przywracają odpowiedni poziom nawilżenia eliminując uczucie suchości i nadmiernego napięcia naskórka. Innowacyjna IMMUNO-PREBIOTIC FORMULA łagodzi podrażnienia i zmniejsza nadwrażliwość skóry. Pianka nie zawiera mydła.

HIPOALERGICZNY
WYSOKA TOLERANCJA I SKUTECZNOŚĆ
PRZEBADANO KLINICZNIE I DERMATOLOGICZNIE




Przyznam, że używanie tego typu produktów nigdy nie przychodziło mi z łatwością - wolę /wolałam/ myć twarz żelem bądź mydłem. Nie przepadałam za dużą ilością piany na twarzy, taka moja mała nerwica natręctw, w związku z czym do pianki Pharmaceris podchodziłam jak pies do jeża.

Gdy w końcu się przekonałam, jej działanie, konsystencja - przeszły moje najśmielsze oczekiwania.

Zanim jednak przejdziemy do rezultatów stosowania, trochę o mniej istotnych rzeczach, czyli opakowanie i design :)

Pianka to tak naprawdę płyn zamknięty w pianotwórczym opakowaniu - podejrzewam, że założeniem było zwiększenie wydajności, jednak o tym później.


Butelka jest przezroczysta, w związku z czym widoczny jest poziom zużycia, co ułatwia nam planowanie kolejnych zakupów :) Pojemność to 150 ml.


Konsystencja jest... piankowa :) Porównując ją np. do pianki Decubal, PURI - SENSILIUM jest bardziej zbita, ale mniej puszysta. Chyba najbardziej trafne będzie porównanie do pianki do włosów. Kosmetyk, jak na piankę przystało, jest bardzo lekki i delikatny, zmywanie twarzy jest naprawdę przyjemne. Produkt nie klei się, bardzo dobrze rozprowadza.

Używałam jej głównie do demakijażu i muszę przyznać, że w tej roli sprawdza się świetnie - radziła sobie doskonale z wodoodpornym tuszem, eyelinerem i w ogóle z całym makijażem.


Po wykonanym demakijażu właściwie nie trzeba było używać kremu nawilżającego - skóra była, po pierwsze, rewelacyjnie oczyszczona i odświeżona, a - po drugie - idealnie nawilżona. Muszę przyznać, że systematyczne stosowanie produktu w znacznym stopniu znormalizowało moją cerę i nie przetłuszcza się tak, jak kiedyś. Dla mnie to ogromny plus.

Jedyną wadą produktu jest jego... wydajność. Pianka ekspresowo się kończy. Mi 150 ml starcza na jakieś 2 tygodnie systematycznego (codziennie wieczorem) stosowania. Biorąc jednak jej wzorowe działanie, zużywam już n-tą butelkę :) Na ten miesiąc zrobiłam sobie jednak przerwę, bo używam pewnego novum, ale o tym w innym poście :)

Dodam jeszcze na koniec, że produkt jest bezzapachowy, co dla mnie odgrywa ogromną rolę w produktach, którymi traktujemy naszą buzię.


A czym Wy najbardziej lubicie myć dzióbki?






You may also like

18 komentarzy:

  1. bardzo ją lubię. używam regularnie na przemian z decubal. Obie są dobre. Ta jednak ma coś z zapachem, przy końcówce coś z nia nie teges. A do rec zbieram się podobnie jak, od daaawna, bo to moje już 3 opakowanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, coś z tymi recenzjami pianek widocznie Patrycjom nie idzie :D

      Usuń
    2. ha ha ha, coś w tym jest, decubal też czeka na swoją kolej, a fotki zrobiłam juz w lipcu ;))) Nic to, przyjdzie czas i na pianki ;)

      Usuń
  2. Ja na razie maltretuję dalej piankę z Lirene Youngy 20+ - jest super. Ta z Pharmaceris na razie czeka na swoją kolej w szafce :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O... A ja swoją oddałam, bo mi się pomyliło, że to Lirene :D
      Które notabene nie sprawdziło się u mnie za cholerę...
      Cóż, gapowe się płaci, trzeba się wybrać do drogerii ;)

      Usuń
    2. Też ją mam, jest świetna!

      Usuń
  3. Czuję się bardzo mocno zainteresowana.
    Aktualnie używam pianki Lirene i jestem z niej ogromnie zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tą piankę i nie lubię jej używać. Coś mi w niej nie pasuje, nie wiem co. Planuję od jakiegoś czasu recenzję, ale nie mam pojęcia co napisać.
    Moja jest dosyć rzadka ... nie taka zbita jak Twoja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Planuje jej zakup : Dużo dobrego o niej czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pianek nigdy nie lubiłam, ale po Decubalu właśnie się przekonałam :) Teraz używam z Lirene i też ją uwielbiam, mam wrażenie, że nigdy się nie skończy :D O tej z Pharmacerisa czytałam już dużo dobrego i chętnie ją kupię jak pozbędę się zapasów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. miałam piankę z serii T, zieloną, i byłam zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze tej nie próbowałam, ale pianki do mycia twarzy uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  9. O tak, uwielbiam myć dzióbka piankami wszelkiego rodzaju :) Mój młodszy braciszek, który często się brudzi podczas jedzenia, czy zabawy, korzysta ze mną z synergena, który ślicznie pachnie malinkami :) Jest wtedy jeszcze słodszy xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ostatnio myję gębę żelem Babydream i jest super! :-) Sama jestem tym zaskoczona. Makijaż zmywam wcześniej olejkiem myjącym.

    OdpowiedzUsuń
  11. miałam ją kiedyś w łapkach ale ostatecznie nie kupiłam...

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, mi też pianki bardzo szybką się kończą, dlatego zazwyczaj stawiam na żele....

    OdpowiedzUsuń