Warto i nie warto, cz. II

/
16 Comments
Uwielbiam komiksy, w młodości czytałam ich ogromne ilości, od Sandmana, Thorgala, Constantine, Hellboya zaczynając, poprzez Hellsinga, Oh my goddess, X, NGE na klasycznych Marvelach i DC kończąc. Nic więc dziwnego, że przebieram nogami, gdy  na ekrany kin mają wejść adaptacje powieści w obrazkach. 


Sukces Batmana sprawił, że filmowcy wzięli w obroty właśnie komiksy. Osobiście jestem wielką fanką Hellboya, również za sprawą uwielbianego przeze mnie Rona Perlmana, acz film świetnie oddaje klimat komiksu, a dodatkowo Del Toro funduje nam niezwykłe postaci (<3 Śmierć ze Złotej Armii). 

W ostatnich miesiącach na ekranach kin pojawiły się dwie adaptacje: Man of Steel i Iron Man 3.



Zacznę od filmu, w którym pokładałam ogromne nadzieje, czyli historii Supermana. Trailer zwalał z nóg - Kal-El i mnóstwo egzystencjalnych rozterek, genialna obsada, świetny reżyser i jako wisienka na torcie - Nolan w roli producenta. Ten film nie mógł się nie udać.

A jednak.
Początek nie zwiastował tragedii - bardzo ciekawe wprowadzenie, odpowiedź na pytanie skąd Superman wziął się na Ziemi, następstwa pokazania ogromnej mocy, samotność głównego bohatera. Byłam zaskoczona miażdżącą krytyką filmu w mediach na całym świecie.

Niestety pojawia się szwarccharakter i z dość nietypowej historii - z perspektywy dotychczasowych filmów z Supermanem - obraz przeobraża się w obrzydliwie nudną sieczkę. Okej, rozumiem - ukazanie siły bohaterów. Ale raz wystarczy. W Man of steel, mniej więcej po 30 minucie, nie dzieje się nic. Nic, poza walką. Walką, która wciąż opiera się na jednym schemacie: rzucę przeciwnikiem jak Majewski kulą. Tragedia.

Co ciekawe - film będzie miał kontynuację, w której pojawi się również Batman. A zagra go Ben "Pinokio" Affleck. Wśród fanów serii żałoba.

Ben jest genialnym reżyserem, ale aktor - niestety - z niego marny. Obawiam się, że nowa część zostanie jeszcze bardziej zmieszana z błotem niż Man of steel.



Iron Man 3 podobał mi się najbardziej ze wszystkich części cyklu. Bohater wciąż cyniczny, arogancki, ale już mniej irytujący, bo... bardziej ludzki. Mający stany lękowe, wątpliwości, współodczuwający. Historia nie jest już tak miałka, jak w części II i nie tak infantylna jak w I. Część III jest wypośrodkowana, przezabawna, świetnie zagrana.

A skoro o grze aktorskiej mowa.
Ten film warto obejrzeć dla jednej postaci - Mandaryna, a gra go jeden z najwspanialszych aktorów ever: Ben Kinglsey. Powiem Wam, że ta postać rządzi. RZĄDZI! :)




I na koniec jeszcze kapka muzyki.


Na początek obłędny, niezwykle klimatyczny album kooperacyjny: legenda industrialu - Blixa Bargeld (z mojego ukochanego Einsturzende Neubauten, a dodatkowo w latach 1984-2003 gitara Nicka Cave'a) i nieznany mi dotąd Teho Teardo - włoski muzyk i kompozytor.

Wspólnie stworzyli album doskonały. Eklektyczny, poruszający, wzruszający. Piękny.
Najlepiej słucha się go wieczorami, w samotności, przy lampce wina. Na każdej płaszczyźnie projekt doskonały.


TŻ zasłuchuje się w nowym albumie These new puritans. Poprzednich nie dało się słuchać, najnowszy, Fields of reeds jest bardzo intrygujący.


I na koniec coś z mainstreamu, czyli Disclosure :)

Co Wy polecacie?
Jakiś ciekawy film? Serial? Muzyka?


You may also like

16 komentarzy:

  1. My wczoraj obejrzeliśmy fajną komedię "Daję nam rok". Uśmiałam się. I to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to zupełnie nie mój klimat :(
      Widziałam i załamałam się, bo cenię Spalla. No i ciąży na nim nazwisko - w końcu ojciec to aktor doskonały...
      W każdym razie strasznie się zawiodłam - nienawidzę humoru z pierdzeniem, rzyganiem, sraniem i pokazywaniem fujary albo cyca w tle. Uważam, że dobra komedia obroni się dialogami, a nie głupkowatymi grypsami.

      Usuń
    2. Nie było tego tak dużo, ale rozumiem :)

      Usuń
  2. Fakt, Ben Kingsley genialny, to samo tyczy się Roberta, majstersztyk ;)

    Nowego Super Man'a jeszcze nie widziałam, akurat klimaty Ligi Sprawiedliwych nie są bliskie mojemu sercu (może z wyjątkiem świeżej produkcji na mały ekran "Arrow"). Ale obejrzę, gdy wyjdzie na BR.

    Daję nam rok - nie polecam, ni to śmieszne, ni wzruszające. Angielski humor w najgorszym wydaniu. Ale każdy ma inne poczucie humoru, więc każdy musi ocenić sam.

    Ja już zacieram ręce i nie mogę się doczekać W pierścieniu ognia, i Thor 2 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arrow mnie nie rusza, cholera. Odczucia względem Daję nam rok opisałam powyżej :)
      Na Thora też czekam, Hunger games podobało mi się, choć przyznam, że nie jestem wielką fanką :)

      Ja z niecierpliwością czekam na The world's end, które w sumie już niebawem i na nowe dzieło Scotta, The Counselor.

      Jestem też baaaardzo ciekawa nowego Riddicka - wydaje się, że będzie powrót do Pitch Black, a ten film uważam za kanon Sci-Fi.

      Usuń
    2. Arrow mnie wzięło, bo zawsze lubiłam Zieloną Strzałę, serial ma swoje wady, ale i tak fajnie jest popatrzeć na Stephena Amella :) Póki co podoba mi się, że starają się zachować realizm naszego świata (trochę jak w przypadku Batmana). Nie wiem w jakim kierunku pójdą, ale mam nadzieję, że to będzie stonowane fantasy.

      The world's end koniecznie, ale tu chyba nikogo nie trzeba zachęcać ;) Riddicka nie widziałam, i chyba się nie zdecyduję.

      Ja czekam na ekranizacje The Hunger Games 2, bo bardzo spodobały mi się książki. Jedynka trochę zawiodła, ale i tak jestem ciekawa jak im to dalej wyjdzie.

      Usuń
  3. Nie cierpię wszelkich filmów z superbohaterami, dziwnymi latającymi maszynami i innymi cudami...To dla mnie tak nudne, że po prostu nie mogę patrzeć i na samą myśl mnie skręca :P
    U nas mąż zawsze ogląda takie filmy sam, a ja znikam wtedy w drugim pokoju, żeby nie widzieć i nie słyszeć :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyłączam się do gruby żałobników ://///////////////////////////

    Robert w roli Mena Booooooooooooooooski <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Na Iron Mana 3 tyle czekałam. A jak w końcu wszedł do kin to nie mogłam się na niego wybrać. Koniec końców do dziś nie obejrzałam tego filmu :(

    OdpowiedzUsuń
  6. filmy z superbohaterami to nie moja bajka, choć faktycznie Hellboy tu się wyróżnia, wg mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Smyku, dziękuję za duet Teardo & Bargeld. Sama bym go pewnie nie znalazła, bo dawno nie słuchałam Einsturzende Neubauten, a to właśnie ich nazwa przykuła moją uwagę. Boski album.

    Masz tu coś w podzięce, choć to troszkę inne klimaty i mało znany projekt: http://www.youtube.com/watch?v=NVS5vXVSMiU

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wielkie dzięki!
      właśnie sobie posłuchuję i muszę powiedzieć, że to bardzo ciekawa muzyka...
      pociągnę cały album jutro.

      moderat kojarzysz?

      Usuń
  8. Ha! Kojarzę! :)
    to jeszcze coś po sobie zostawię, nie stracę: http://www.youtube.com/watch?v=bkOe7VOmynA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, sierota odpowiadać na komentarze nie umie... wybacz (;

      Usuń
  9. Byłam z Mamą na Iron Manie 3, bo go uwielbiam (i ja dzięki Niej :D). I moim zdaniem o niebo lepszy niż 2, świetny po prostu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Fanką komiksów nie jestem. Jak byłam mała to pamiętam, że uwielbiałam Spider Mana, ale wiecej... no cóż, nie moja bajka.
    Batmana lubiłam oglądać, bardzo. :D

    OdpowiedzUsuń