Micellarium Bubblossis Vulgaris

/
42 Comments
Zużywam wciąż kosmetyki poIgraszkowe. Było ich całkiem sporo, wielu nie znałam. Akurat skończył mi się płyn do demakijażu, sięgnęłam po ten, który otrzymałam w paczce podczas spotkania.


Wybór padł na to oto cudo:



Zanim jednak przejdę do mojej oceny, poniżej to, co ma do przekazania Producent tej wspaniałości:


Płyn micelarny do demakijażu oczu oraz twarzy, szyi i dekoltu
lilia wodna, ekstrakt z aloesu, prowitamina B5

  • usuwa makijaż i oczyszcza skórę
    łagodzi i koi podrażnienia
    opóźnia procesy starzenia

Płyn micelarny przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, bez ograniczeń wieku.
Zaawansowana technologia oraz najwyższej jakości składniki aktywne skutecznie usuwają makijaż oraz zanieczyszczenia z powierzchni skóry, nie naruszając jej naturalnej równowagi.
Lilia wodna zapobiega efektom starzenia się skóry, działa nawilżająco i kojąco, przywracając skórze naturalny koloryt
Ekstrakt z aloesu delikatnie nawilża i odżywia skórę oraz pomaga zachować naturalne pH
Prowitamina B5 koi skórę i łagodzi podrażnienia

Sposób użycia: Płyn nanieść na płatek kosmetyczny i delikatnie przetrzeć oczy oraz skórę twarzy, szyi i dekoltu. Stosować rano i wieczorem.




No to zaczynamy:

Do testów podeszłam z pozytywnym nastawieniem - Farmony nie używałam dotąd chyba żadnego kosmetyku, a zawsze wydawała mi się fajną firmą. Opakowanie ładne, produkt ma zmywać, to co na twarzy, a kto by tam czytał skład ;) 


Pięknie, pięknie się prezentuje ;)

Okej, lecimy dalej.
Jak wiecie mój makijaż jest bardzo skromny - na mordkę podkład (BB Cream Skinfood), rozświetlacz (MeMeMe) i róż (L'Oreal), brwi podkreślam cieniami (Christian Dior), rzęsy - tylko tusz (Gosh). Na usta czasem tint od Eveline lub Bell. Widzicie, że to makijaż niezwykle wyrafinowany, poświęcam na niego mnóstwo czasu i zużywam tony kosmetyków kolorowych.


Płyn Micelarny Perfect Beauty firmy Farmona niestety z taką ilością makijażu sobie nie radzi.
Okej, tapeta jeszcze jako tako schodzi, ale gdy docieramy do oczu, uuu - jest źle.
Wacik z płynem najwyraźniej wchodzi w reakcję z moimi kanalikami łzowymi. Właściwie z całym okiem - po co się rozdrabniać. Nie myślcie, że to wina płynu. To na 100% złe waciki.

Oczy przy przemywaniu szczypią, jakbym zamiast delikatnego micelka, użyła do demakijażu acetonu. Przyjemne, dość niecodzienne odczucia. Podejrzewam, że to zastosowana zaawansowana technologia i najwyższej jakości składniki aktywne takie jak np. diazolidynylan mocznika, który jest substancją uczulającą, wywołującą kontaktowe zapalenie skóry, podrażniającą oczy i skórę. A może mowa o butylokarbaminianie jodopropynylu, którego - według rozporządzenia o kosmetykach - dopuszczalne stężenie wynosi 0,05% i nie jest dopuszczony do stosowania w: środkach do higieny jamy ustnej, środkach i kosmetykach do pielęgnacji ust. Helloooł? Ja wiem, że może tu chodzić o np. balsamy do ust, ale wydaje mi się, że płyn micelarny również ma za zadanie pielęgnować skórę, a ja usta również oczyszczam podczas demakijażu!

Zapomnijmy jednak o tych mało istotnych faktach i powróćmy do ważniejszych aspektów stosowania. Po niezwykle relaksującym i przyjemnym procesie oczyszczania płynem Perfect Beauty wyglądam mniej więcej tak:


Kolejna sprawa - po demakijażu, na twarzy zostaje lepki, tłustawy film. Stosuję płyn tylko wieczorem, więc rano moja twarz świeci się jak... same wiecie co. W połączeniu z dość ciężkim kremem mam kombo w postaci wysypu zaskórników na brodzie :) Hurra, na to czekałam :)

W sumie nie wiem, co mogę więcej o tym napisać. Zapach? Zapach jest okej - świeży, delikatny. Butelka? Ładna. 

Reszta?
Słaba jak cygan przed obiadem.

P.S. Ktoś tam się ostatnio burzył, że blogerki nie piszą, że produkty pochodzą ze współprac. Niektórzy nawet jakieś oświadczenia wystosowywali... Także wiecie: fakt otrzymania powyższego produktu za darmo, nie wpłynął na moją opinię :>



You may also like

42 komentarze:

  1. haha jak cygan z obiadem;D
    mocneeeee;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znalazłam w sieci to porównanie ;)
      było jeszcze "jak niedźwiedź po hibernacji" :D
      zostawię sobie na inny bubel :D

      Usuń
  2. LOL :) ja w ogóle nie wiem o co chodzi z tymi współpracami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bodajże u jamapi na fb była jakaś dyskusja-ale mogę się mylić.
      Ktoś pluł jadem,bo miał pretensje,że posty w których kosmetyki pochodziły z współprac/spotkań nie były odpowiednio zaznaczone.Czyli tak jak smyku napisała,nie było wspomniane,że kosmetyk był z współpracy ect;)

      Usuń
    2. nie do końca :) tam u Jamapi to był chyba zbieg okoliczności :)
      ogólnie chodzi o pewien trend :) mnie to osobiście bawi, ale wolnoć Tomku w swoim domku ;)

      Usuń
    3. No być może,dlatego zaznaczyłam,że mogę się mylić:)
      Mnie ten trend też nie obchodzi,także wiesz...;)

      Usuń
    4. i mam nadzieję, że przejdzie bez echa :)

      Usuń
    5. Trend zajebistości konkretnie ;D

      Usuń
  3. OMG.. to się pośmiałam z recenzji:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Och jak ja lubię dobrze użyty sarkazm :) Super recenzja, brawo. Nie tknę go, jako że co mogłoby szczypać, to mnie zaszczypie na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Stoi na mym biurku i czasami się nawet doczeka użycia. Ale po pierwszym razie już wiem, że to miłość nie będzie. Gdzieś tak po dziesiątym uznałam, że może nie jest tak źle, ale nie jestem pewna, czy na moją ocenę przypadkiem nie wpłynął fakt, że generalnie wynalazków takich jak płyny micelarne używam wyłącznie o takich porach, które nie istnieją i jedynie w stanie totalnego osłabienia po imprezie, gdy nie jestem w stanie pójść do łazienki i zmyć makijaż jak człowiek. Wtedy jest mi wszystko jedno. No, a rano zwykle jest masakra, to fakt.
    Ty nie myjesz wieczorem twarzy wodą? Micele to słabe oczyszczacze, zostawiają cały ten skład na buzi, więc jeśli po tym dowalisz krem to cera ma dużo do udźwignięcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myję, tylko oczy zawsze zostawiam do oczyszczenia jakimś tonikiem cycuś. A jak już oczy przemywam, to i resztę twarzy...

      Usuń
  6. Czytam na fejsie zdanie " o najlepszym płynie micelarnym EVER ", wchodzę, widzę to COŚ, z którym walczę od dobrych dwóch tygodni i za przeproszeniem ku***ę każdego wieczora, a tu taki tytuł. Na szczęście czytam i się uspokajam i serio mogę się podpisać pod każdym słowem. Nie dość, że szczypie w oczy to jeszcze rozmazuje makijaż, zamiast go "wchłaniać". Micel z Biedronki zmywał mi tapetę w minutę, a tutaj się męczę i dręczę i w sumie nie wiem czemu się tak zawzięłam żeby go zużyć.
    A co do współprac - kurczę powiem to jeszcze raz, jeśli ktoś dla darmowego kosmetyku woli nadszarpnąć swoją opinię i pisać peany pochwalne to proszę bardzo. Myślę jednak, że każda z nas pracuje na swoją wiarygodność i rzetelność więc chyba tych wyssanych z palca recenzji raczej nie ma. No chyba, że się mylę, ale ja ufne dziecko jestem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcia, wiesz co - ja tam sobie nie mam nic do zarzucenia, myślę też, że jestem wiarygodną blogerką i Wy też raczej nie możecie mi zarzucić, że coś ściemniam, jak jest współpracowe. Zresztą, ja prawie zawsze piszę na początku recenzji, że dostałam stąd i stąd. Jak nie ma takiej informacji, to znaczy, że po prostu zapomniałam. A takie tłumaczenie się, jakieś oświadczenia, to od razu mi zapalają żaróweczkę.

      Co do wyssanych z palca recenzji - dam sobie łapę uciąć, że jest ich mnóstwo. Pewnie i u tych blogerek ze szczytu. Ale ja po prostu takich nie czytam. Mam blogi, które czytam na bieżąco, wiem, że mogę zaufać tym blogerkom i mam głęboko gdzieś, czy kosmetyk dostały za darmochę czy nie. I czy o tym piszą.

      Jestem bardzo ciekawa, jak to się dalej potoczy. Osobiście nie przeszkadza mi pisanie, że produkt pochodzi ze współpracy, ale nie lubię być do czegoś zmuszana. A blogosfera jest niestety bardzo niewdzięczna. Nagle niepisanie o współpracach podważa wiarygodność i oznacza, że kłamiesz. Podejrzewam też że wiele osób nie pisze, że coś otrzymało, bo jak skrytykują, to pewnie firma podpadła, jak pochwalą - to dlatego, że darmocha. Ech, ta nasza blogosfera...

      Usuń
    2. No ja mam podobnie, z reguły piszę, ale zdarza mi się zwyczajnie zapomnieć... Też raczej zaglądam na takie blogi, które darzę zaufaniem i nie zwracam uwagi czy recenzja jest produktu ze współpracy czy nie. Owszem, zdarza mi się zajrzeć gdzieś i przeczytać ewidentny pean pochwalno-dziękczynny, ale to nie moje sumienie. Ja zwyczajnie wstydziłabym się chwalić coś co nie jest tego warte bo nie chcę robić kogoś w balona. Może jestem niewdzięczną blogerką, ale jeśli mi coś nie pasuje ( skład, konsystencja, zapach, działanie - whatever ) to o tym piszę. W końcu to moje zdanie i jeśli dzięki mnie ktoś nie wyda pieniędzy na jakiegoś bubla to będę się niezmiernie cieszyć :D

      Usuń
  7. Uwielbiam takie recenzje pełne humoru. Jesteś po prostu mistrzynią :D

    A co do płynu, to nie miałam i raczej się nie skuszę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))))
      Dzięki, cieszę się, że mogłam trochę rozśmieszyć :)

      Usuń
  8. Ok, wiem, czego nie kupić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, żeby nie było powtórki z Sokołowa :D
      jeszcze mnie pozwą :D

      Usuń
  9. Ja użyłam raz, nic nie zrobił, oddałam dalej.
    "Zapach? Zapach jest okej - świeży, delikatny. Butelka? Ładna." - bo jak wiadomo to jest najważniejsze :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak o nie znam, bo mam ten z Biedronki do przetestowala ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. jak miło się trochę pośmiać przed snem ;)
    micel co szczypie - omijam najszerszym łukiem!

    OdpowiedzUsuń
  12. uuu, szkoda, myslalam,ze sobie go sprawie .

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem z niego absolutnie niezadowolona i absolutnie nie polecam :)

      Usuń
  13. Hoho :D Szybciutko się pożegnamy :D

    OdpowiedzUsuń
  14. a już go ostatnio prawie miałam w koszyku, dobrze, że jednak odstawiłam na półkę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam tego płynu, ale coś wątpię bym zechciała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że raczej nie byłabyś zadowolona ;)

      Usuń
  16. Przynajmniej wiem jakiego płynu nie kupować przy moich wrażliwych oczach;)

    OdpowiedzUsuń
  17. hah, jak go pięknie nazwałaś ;)

    serio się burzą ludzie? no szok

    OdpowiedzUsuń
  18. Płynów micelarnych używam tylko do demakijażu oczu.
    I w tej roli idealnie sprawdza się tanioszek z Biedronki.
    Zamiennika nie szukam.

    OdpowiedzUsuń