Stare ale jare!

/
14 Comments
Z racji braku sprzętu, którym mogę obfocić kosmetyki, których recenzje w większości już napisałam, dziś kolejny odcinek filmowych postów, tym razem 5 staroci, z którymi nie wygra żadna współczesna produkcja ;)

5. Chinatown


Arcydzieło Romana Polańskiego z 1974 roku. Ukłon w stronę klasyków film noir. Prywatny detektyw podejmuje się rozwiązania z pozoru błahej sprawy, która przeistacza się w pajęczynę kłamstwa i zbrodni, z której niemożliwym jest się uwolnić.

Kawał niezwykłego kina, mistrzowsko zagranego i sfilmowanego. Niedościgły wzór.

4. Deliverance


Film, który "ukształtował" Quentina Tarrantino jako reżysera - w dzieciństwie matka zabierała go na seanse w kinie samochodowym. Nie trzeba chyba wspominać, że to nieodpowiedni film dla małego chłopca. Ba, to nieodpowiedni film dla co wrażliwszego dorosłego :)

Film wywołał niemałe zamieszanie, zabroniony w kilku stanach, niedopuszczony do wyświetlania w wielu krajach. Dlaczego? W filmie ukazana jest scena gwałtu. Na mężczyźnie. Przez innych mężczyzn.

Przerażające, wstrząsające kino o upadku człowieczeństwa, przekraczaniu granic i o tytułowym ocaleniu. Zderzenie beztroski i chęci przeżycia przygody z późniejszą walką o życie przyprawia o gęsią skórkę.

Nic więcej nie napiszę. Trzeba zobaczyć.

3. Once upon a time in the west


Uwielbiam westerny. A to najlepszy western, jaki kiedykolwiek widziałam.
Obrzydliwy, parszywy czarny charakter (Fonda) i tajemniczy mściciel (Broson) - czego chcieć więcej? Niezwykła muzyka Ennio Morricone i scenariusz napisany przez trzech wielkich reżyserów: Sergio Leone, Bernardo Bertolucciego i Dario Argento. The must see.

2. Night of the living dead


Nie, to wcale nie jest film o pożerających mózgi żywych trupach.

To komentarz do konsumpcjonizmu panującego w USA, krytyczny głos, choć ubrany w nieco inne łaszki, niż zazwyczaj. Dodatkowo jest to luźne nawiązanie do genialnej książki zmarłego niedawno Richarda Mathesona - mowa o "Jestem legendą". Tak, ekranizacja książki powstała (pod tym samym tytułem, w roli głównej Will Smith). Pozostałe dwie - Omega man (z Charltonem Hestonem) i Ostatni człowiek na ziemi (z Vincentem Pricem) warto obejrzeć dla porównania. W zasadzie najwierniejszą adaptacją jest Omega man.

1. Straw dogs


Arcydzieło spod ręki mistrza - Sama Peckinpaha. Jedna z najlepszych, moim zdaniem, ról Dustina Hoffmana.
Oto matematyk, David Summer, postanawia wyjechać z żoną do Wielkiej Brytanii i poświęcić więcej czasu swojej pasji - nauce. Zamieszkują w niewielkiej wiosce na wybrzeżu Kornwalii. Żona Davida jest wyjątkowo atrakcyjną kobietą, która zwraca na siebie uwagę. David jest człowiekiem stroniącym od przemocy, o pacyfistycznych przekonaniach. David jest naukowcem - niedorajdą. I tchórzem. A później następuje przewrót.

Straw dogs to film, który się nie starzeje. To wciąż wstrząsający, niezwykle brutalny obraz człowieka, który w ostateczności traci resztki człowieczeństwa, doprowadzony na skraj obłędu, zatraca się w żądzy zemsty. To nie jest przeobrażenie bohatera romantycznego.

Kino absolutnie bezkompromisowe.

A Wy macie w swojej "biblioteczce" filmy, które uważacie za ponadczasowe?
Widziałyście któryś, z polecanych przeze mnie?





You may also like

14 komentarzy:

  1. Oczywiście, żadnego :-) Tylko kiedy ja nadrobię te wszystkie zaległości :-/

    OdpowiedzUsuń
  2. Z wymienionych przez Ciebie widziałam tylko 'Noc żywych trupów'. Uwielbiam tę tematykę. Widziałam chyba wszystkie znane filmy z nią związane, włącznie z najnowszą 'World War Z'. 'Jestem legendą' również widziałam. Ale 'Noc...' to prawdziwy klasyk. Zupełnie inne podejście do tematu. Świetny film. Będę musiała obejrzeć pozostałe, o których piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem, żebym była fanką filmów o zombie, szczególnie, że ostatnio wysyp obrazków tego typu, acz jakoś tak się dzieje, że jest to tematyka bardzo wdzięczna do filmowania ;) (o ile w ogóle można mówić o wdzięcznej tematyce w kontekście żywych trupów ;) ). ja bardzo lubię świt żywych trupów, ale w nowej wersji, w reżyserii Zacka Snydera. World war Z jeszcze nie widziałam, przymierzam się :)

      Usuń
  3. ja od kad poznałam mojego Tż to nadrabiam takie stare kultowe filmy, polskie juz mam zaliczone teraz prof. Damian atakuje mnie filmami zagranicznymi :) nie ma lekko, pokaze mu Twoj post, moze cos go zainteresuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ciekawa jestem co tam prof. Damian będzie miał do powiedzenia :)
      Możesz mu jeszcze pokazać inne posty z tej serii -> TU

      Usuń
    2. pokazałam:D Teraz przez Ciebie będziemy pół sobotniego wieczoru tyrać filmy :D
      <3

      Usuń
  4. Nie oglądałam tylko 4. Deliverance :) Jeżeli chodzi o mnie to mam jeden film, który nigdy przenigdy mi się nie znudzi, polski - Jak rozpętałem II wojnę światową, no jak dla mnie jest mistrzowski, znam go na pamięć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Smyku za inspiracje! Muszę intensywnie poszukać kogoś do oglądania starych filmów, francuskich czy czeskich, które uwielbiam bo sama oglądać to nie lubię.
    A no i czekam na jakiś post muzyczny jak za dawnych czasów;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie oglądałam żadnego :) dla mnie filmem tego typu jest przeminęło z wiatrem lub pierwsza filmowa wersja Lalki.

    OdpowiedzUsuń
  7. kocham Brazil, Terry Gilliam, 85 r. i zjawiskowy, jak zwykle, i baardzo młody de Niro. jeśli nie widziałaś - polecam@

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w ogóle Gilliama bardzo lubię, choć jego współczesne dzieła są, niestety, niezjadliwe

      Usuń
  8. Deliverance i Straw Dogs to jedne z moich ulubionych filmów w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń