Hab, myc, 摩絲, pěna, vaahto, มูสส์, mousse. Czyli mus.

/
12 Comments
Dziewczęta. Pochwalę się, a jeśli się już chwaliłam, to zrobię to ponownie :)
Jakiś czas temu udało mi się trafić w gust niezawisłego jury i zostałam wybrana na jedną ze 100 ambasadorek Dove. Dostałam do testowania trochę nowości, trochę klasyki plus do wykonania parę zadań :) Ale o tym… może kiedyś.


Najbardziej ze wszystkich produktów, które dostałam w paczce „ambasadorskiej”, zainteresował mnie mus pod prysznic i to o nim chciałabym Wam dziś napisać parę słów.


Zanim to jednak zrobię, poniżej dwa zdania od producenta ;)

Odkryj różnicę z Kremowym musem pod prysznic Dove Deeply Nourishing. Musy Dove wzbogacone są o największą dawkę formuły NutriumMoisture™ i pozostawiają skórę wyraźnie piękniejszą już po 7 dniach.

Plus (piękny) skład:


Dla ciekawych analizy składu, do wklejenia INCI, choć nie polecam, można się przestraszyć ;)

Aqua, Glycerin, Sodium Lauroyl Isethionate, Stearic Acid, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Palmitate, Lauric Acid, Sodium Isethionate, Parfum, Sodium Stearate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Palm Kernelate, Sodium Chloride, PEG-14M, Silica, Tetrasodium EDTA, Tetrasodium Etidronate, Alumina, Citric Acid, DMDM Hydantoin, Methylisothiazolinone, BHT, Zinc Oxide, Benzyl Alkohol, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Cl 77891

Tak, ten produkt to czysta chemia, same świństwa :) Niewiele w nim dobrego. 

Jednak wielokrotnie podkreślałam, że eko-ortodoksem nie jestem i w żelach pod prysznic liczy się dla mnie zapach. I oczywiście właściwości myjące. Póki nie wyrasta mi po użyciu trzecia ręka, a ja sama nie widzę różowych słoni - jest okej. Dobrze by też było, żeby nie przesuszał mojej i tak już suchej skóry. 

Dove Creme Mousse, póki co, nie zrobił mi krzywdy.
Ale od początku.

Produkt zamknięty jest w wygodnej, "odwróconej" butelce, co oznacza, że zużyjemy go do ostatniej kropelki :) Konsystencja przypomina mi mocno ubite białko z dodatkiem cukru pudru - to rzeczywiście jest mus! Dzięki temu kosmetyk zyskuje na wydajności, niewielka ilość w zagłębieniu dłoni starcza na umycie całego ciała.


Chyba nie muszę mówić, że pieni się wściekle, przy takim składzie nie wiem co musiałoby się dziać, żeby piany zabrakło ;) Na szczęście równie dobrze się spłukuje, pozostawiając skórę miękką i przyjemną w dotyku.

Muszę jeszcze podkreślić, że jestem maniaczką zapachu klasycznego Dove, szczególnie kostki myjącej. Tu zapach jest zbliżony, jakby trochę słodszy, jednak wciąż niezwykle przyjemny dla nosa i długo utrzymujący się na skórze. Dla mnie to ogromny plus.

Jeśli chodzi o właściwości nawilżające, powiem tak - to nie jest żel, który - jak większość drogeryjnych, których dotychczas używałam - wysusza. Nawilżenie, wbrew temu, co twierdzi producent, nie jest tak bardzo odczuwalne, jednak to wciąż "nie-wysuszający" produkt myjący. 

W paczce ambasadorek Dove, jak wspominałam, było kilka zadań do wykonania. Jedno z nich to samodzielne wykonanie testu, polegające na sprawdzeniu "przyczepności" musu. Był to test porównawczy, na jedną rękę nalałam sobie żelu pod prysznic, na drugą kapkę musu i odwróciłam dłonie (skierowałam kosmetyki ku podłodze ;) ). Żel spłynął, mus się trzymał. Ot, większa, niż zazwyczaj, zawartość śmieci w środku :P Chyba nie nadaję się na ambasadorkę Dove ;)

P.S. Przepraszam za brak zdjęć z testu, będę to powtarzać do znudzenia, ale mój aparat - w tej chwili - leży na stole jakiegoś serwisanta z FujiFilm ;) 


Mimo wszystko przyjemnie się go używa. Miły dla ciała wynalazek :) Nie robi co prawda nic specjalnego, jednak zapach rekompensuje większość zuuua.
Pewnie nie raz wpadnie do mojego koszyka :)

Znacie ten produkt? Lubicie Dove?

P.S. Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie/rozdaniu ze świetnymi produktami O'Right, które sponsoruje Organics Beauty!






You may also like

12 komentarzy:

  1. Bardzo lubię myjadła pod prysznic Dove, przynajmniej nie wysuszają mi skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię dove za ich zapach, nigdy nie używałam musu pod prysznicem, ale mam chęć :D

    OdpowiedzUsuń
  3. W przypadku kosmetyków do mycia ciała zwracam uwagę na 3 kwestie. Tego typu produkty mają usuwać zanieczyszczenia, ładnie pachnieć i nie pogarszać kondycji mojej suchej skóry. Muszę zapoznać się z zapachem tego musu, ponieważ nie przepadam za wonią klasycznej kostki Dove, ale w przypadku kompozycja uległa delikatnej modyfikacji;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm...jak będę na zakupach kosmetycznych to poniucham i może się skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też dołączyłam do grona Ambasadorek Dove i właśnie ten mus był jednym z moich ulubionych. Niestety skład trochę kiepski, ale mogę mu to wybaczyć, bo pachnie ślicznie i robi to, co ma robić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z Dove używamy w domu tylko kostek do mycia rąk, a i to ostatnio rzadziej :P Za dużo syfu, stanowczo...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nominowałam Cię do wyróżnienia "Liebster blog award".
    Zapraszam do zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie słyszałam jeszcze o tym musie, ale chętnie wypróbuje - lubię kosmetyki dove. ta konsystencja to dla mnie nic "woow" bo i tak wszystko wylewam na gąbkę :D ale obietnica nie-wysuszania to coś w sam raz dla mnie!
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  9. Osobiście bardzo go lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  10. A co ma być w produkcie, który nawet 5-ciu minut na naszej skórze nie zagości? Nie oczekujmy rewelacji... Taka prawda, że najlepiej kupować najtańsze zele pod prysznic, ewentualnie bez sls-ów, a z łagodniejszymi kokosowymi spieniaczami :) Na drogie nie ma co wydawać kasy :) Lepiej zainwestować w dobry balsam.

    OdpowiedzUsuń