Starcie tytanów :)

/
11 Comments

Słów kilka o trzech glinkach: żółtej, czarnej  i różowej.

Testowałam je przez ostatnie dwa miesiące, zdarzało się używać ich zamiennie, czasem trzymałam się jednej glinki przez tydzień, dwa. Wiem już, która glinka na stałe zagości w mojej szafce i jej niedobory będą stale uzupełniane :) Ale o tym na końcu :)

Na początek jednak kilka słów na temat samych glinek.

1. Glinka żółta: 


Glinka charakteryzuje się większą zawartością żelaza. Przypomina w swoim działaniu glinkę czerwoną . Stosowana jest w maseczkach oczyszczających do cery tłustej, mieszanej i wrażliwej. Ze względu na swoje zabarwienie wchodzi w skład pudrów antybakteryjnych domowej roboty oraz zawiesin punktowych do cery trądzikowej.

2. Glinka czarna:


Głęboko oczyszcza skórę ze zrogowaciałego naskórka, absorbuje nadmiar sebum, przyspiesza proces regeneracji. Odżywia skórę minerałami i substancjami aktywnymi biologicznie, stymuluje procesy wymiany w komórkach skóry, pobudza krążenie krwi. Przy regularnym stosowaniu podnosi sprężystość 
i elastyczność skóry, poprawia jej koloryt.

3. Glinka różowa:


Delikatnie oczyszcza skórę wrażliwą, usuwa zmęczenie i podrażnienia, poprawia krążenie krwi. 
Przy regularnym stosowaniu przywraca skórze zdrowie, piękno i energię życiową.

I trochę słów porównania.
W zasadzie każda z glinek ma oczyszczać skórę, najlepiej robi to jednak glinka czarna. Jej działanie jest bardzo silne i długofalowe. Po zrobieniu maseczki z glinki czarnej, skóra była odrobinę ściągnięta, zapewniła zmatowienie na niemalże cały następny dzień, co nie udaje się nawet najwspanialszym pudrom :) Bardzo dobrze działa punktowo, gdy pojawiają się nam na buzi nieproszeni goście - następnego ranka nie ma po nich śladu. Niestety zbyt częste stosowanie funduje nam dość mocne przesuszenie. Jednak używanie raz w tygodniu daje wspaniałe efekty i będę do niej wracać. Glinka różowa to pod względem działania najsłabsza z glinek. Nie daje spektakularnych efektów, jednak jej używanie to czysta przyjemność :) Dosłownie - czysta, bo skóra po wykonaniu maseczki z glinki różowej jest bardzo dobrze oczyszczona i przyjemnie odświeżona. Nie poczułam jednak, żeby "przywróciła skórze zdrowie, piękno i energię życiową" :) Glinkę czarną i różową możecie kupić w sklepie www.kosmetycznaglinka.pl, za 100 g zapłacicie tylko 14,00 PLN. Glinka żółta jest moją ulubioną glinką, łączy w sobie "moc" glinki czarnej i delikatność różowej. Daje świetne efekty i można ją stosować nawet kilka razy w tygodniu. Jest bardzo przyjemna w użytkowaniu, po zmieszaniu z wodą jej konsystencja jest kremowa, aksamitna. Tym bardziej trzymanie jej na twarzy przynosi ogrom przyjemności ;) Bardzo porządnie oczyszcza skórę, pozostawia ją też mocno nawilżoną a przy okazji matuje skórę. Full opcja :) 60 g opakowanie glinki żółtej możecie kupić w sklepie Fitomed, kosztuje 13,00 PLN.

A Wy macie swoje ulubione glinki?






You may also like

11 komentarzy:

  1. od jakiegoś czasu nie wyobrażam sobie oczyszczania bez użycia glinek.Wielbię ghassoul,ale ta czarna mnie mocno zainteresowała:)

    OdpowiedzUsuń
  2. a co bys poradziła gdy po rózowej glince moja cera jest cała czerwona i goraca niczym zelazo ;/ ? czy to oznacza ze poiwnnam sobie dacc z nimi juz spokoj na zawsze?? bo zainteresowala mnie ta zołta skoro piszesz ze jest deliaktna jak rózowa - tylko czy ta delikatnośc nie okaze sie taka sama jak w przpadku rózowej okupiona czerwona facjata???

    OdpowiedzUsuń
  3. o, czarna bym przetestowała

    OdpowiedzUsuń
  4. ja szczerze mówiąc nie widzę różnicy w działaniu :) próbowałam zieloną, czerwoną, różową, żółtą i białą :D każdą lubię, chociaż już bardzo dawno nie używałam... coraz mniej czasu mam na takie mikstury...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wstyd się przyznać, ale glinki użyłam daaawno temu raz i nie wspominam tej przygody dobrze. Ale kto wie, może warto spróbować jeszcze raz? Czarna glinka mi się spodobała. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie przeczytać takie porównanie i tylee informacji w jednym! Ja dopiero rozpoczyna swoją przygodę z glinkami, więc te informacje jak najbardziej są dla mnie przydatne i je wykorzystam, dzięki Ci za nie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś jeszcze nigdy nie używałam glinki solo, bo boję się przesuszenia. Stosuję za to białą pół na pół ze spiruliną - moja ulubiona mieszanka maseczkowa!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy wpis:) Nie mialam pojecia iz tak sie roznia,nie mam duzego doswiadczenia z glinkami.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z glinek to najlepiej dogaduje się z biała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam pojęcia o istnieniu czarnej glinki :P

    OdpowiedzUsuń
  11. u mnie króluje czerwona glinka beloun :) za to zielona nie sprawdziła się zupełnie.

    OdpowiedzUsuń