Rozkosz z kangurem w tle...

/
18 Comments
Nie jestem włosomaniaczką :)
Nie wiem, czy są jakieś włosomaniaczki, których długość czupryny nie dochodzi do 5 cm ;)
Acz mam pewną nerwicę natręctw związaną z włosami – nie ma szans, bym nie umyła ich codziennie rano. Bez wyszorowania i ułożenia nie wyjdę z domu. Dlaczego?
Odpowiedź poniżej :P


Myślę, że moja nerwica natręctw została w pełni usprawiedliwiona ;)

Z uwagi na codzienne mycie głowy, muszę używać kosmetyków, które nie przesuszają i odżywiają mocno wyeksploatowane włosy. 




Sporo słyszałam o kosmetykach Aussie, dlatego z dużym entuzjazmem podeszłam do ich testowania. Do wypróbowania otrzymałam zestaw Miracle Moist oraz kultową maskę 3 Minute Mask Reconstructor: produkty przeznaczone do włosów suchych i zniszczonych - w sam raz dla mnie. 



Pierwsze, co zrobiło na mnie wrażenie, to zapach. Kosmetyki pachną jak guma balonowa :) Z trudem powstrzymywałam się przed golnięciem z butli ;) Kolejna sprawa - produkty są bardzo gęste, ich konsystencja jest aksamitna i puszysta zarazem :) Mycie włosów to nowy, wyższy level. Pamiętacie reklamę Herbal Essences? No, tak właśnie się czułam pielęgnując włosy z pomocą Aussie :) 






Dzięki konsystencji produkty są też bardzo wydajne. Choć myję głowę codziennie, szamponu zostało jeszcze około pół butelki, a używam go od blisko miesiąca. Szampon pieni się obficie, piana jest gęsta i "ciężka", jakbym na głowie miała marshmallowy ;) Spłukuje się bardzo szybko, włosy właściwie nie potrzebują odżywki, rozczesuje się je z łatwością, są nawilżone i miękkie. Nie wspomniawszy o zapachu :) Odżywka oczywiście potęguje efekt :) 



Muszę też napisać o opakowaniach - szampon i odżywka mają butelki typu "klik", maska natomiast mieści się w opakowaniu, z jakim dotąd się nie spotkałam - nie ma nakrętki czy dzióbka, jej zabezpieczeniem jest silikonowa końcówka jak w niektórych... ketchupach ;) Wystarczy ścisnąć butlę, a wyłazi z niej przyjemna, perłowa masa :) Nie ma obaw, że coś z niej wycieknie czy naleje się wody. Pomysłowo i wygodnie :)







Po miesiącu systematycznego stosowania zestawu Miracle Moist i dwa razy w tygodniu maski 3 Minute Miracle Reconstructor, zauważyłam znaczną poprawę kondycji włosów, są mocniejsze, nie przetłuszczają się tak szybko, jak kiedyś, przestały wypadać (!). Niezły wynik! :)






Poniżej, dla włosomaniaczek, zrzuty z (obrzydliwych) składów ;)

Szampon:



Odżywka:



Maska:



Reasumując - cudowna chemia, której zostałam wierną fanką i na stałe zagości na łazienkowej półce :)

Znacie? Lubicie?





You may also like

18 komentarzy:

  1. kurcze, na prawdę fajnie działają? :D miałam je w ręce, bo ostatnio tyle się o nich pisało na blogach, ale po zerknięciu na skład odłożyłam, bo nie znalazłam w nim nic ciekawego :D możliwe, że na odżywkę się skuszę bo widziałam jakieś miniaturki w rossmannach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Eh, wszyscy zachwalają, a składy straszą... :P
    Poczytam, jak sprawdzają się te cuda u osób z wrażliwą skórą. Wierzę, że na włosy mogą wpływać dobrze, ale na mnie wszystko z SLES działa bardzo źle - skóra głowy mnie swędzi, czasem nawet pojawia się łupież. Już nawet slikony i reszta nie są mi tak straszne, jak właśnie SLES ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba nie za dobrze tak codziennie myć;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, wiem, cóż jednak poradzić ;)

      Usuń
  4. Mam takie dość głupie pytanie. Podoba mi się czcionka, którą napisany jest tytuł bloga i menu. Jeżeli możesz- to zdradź mii jaka to czcionka, będę wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga, napisz do Słodkiego Miodu :)
      Ona robiła mi szablon na bloga :)

      Usuń
  5. tez bede musiala w koncu przetestowac ten szampon+odzywke

    OdpowiedzUsuń
  6. ja jestem nimi zachwycona, nie wiem, może to siła sugestii na mnie tak działa haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygląda na to, że na mnie też ;)

      Usuń
    2. To proszę mi tu szybciutko zasugerować że i na mnie zadziała :)
      Bo moja odżywka błyskawiczna stoi odłogiem - włosy mi przetłuszcza skubana i wyglądam jakby kocisko mnie wylizało :)

      Usuń
  7. Zapowiada się bardzo ciekawie ;) póki co mam spory zapas, ale jak wykończę to pomyślę.

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie ja też czytałam same dobre opinie przed wyjazdem do UK, ale weszłam do drogerii, zerknęłam na składy i za głowę się złapałam. W niektórych produktach nie znalazłam nawet głównych składników, którymi się reklamowali :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ano chemia i to wysoko się ceniąca...

    OdpowiedzUsuń
  10. słyszałam wiele dobrego o kosmetykach Aussie, ale nie miałam jeszcze okazji ich wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie używałam, ale mam w planach!

    OdpowiedzUsuń