O farbie do włosów dla daltonistów ;)

/
24 Comments
Dziś trochę o koloryzacji.
Ponieważ nie mogłam uczestniczyć w event’cie, podczas którego prezentowana była nowa farba Color Mask, otrzymałam ją do przetestowania w domu. Kolory, które otrzymałam, to Jasny miedziany brąz i Ciemny złoty blond.

Paczka była pięknie zapakowana, aż szkoda było otwierać :)


Na początek kilka słów od producenta:


Łatwa aplikacja prosto ze słoiczka!

Wystarczy wycisnąć krem koloryzujący do słoiczka z kremem rozwijającym i dokładnie zakręcić nakrętkę. Dzięki zupełnie nowej formie aplikacji składniki Color Mask niezwykle łatwo połączyć, uzyskując konsystencję bogatej, odżywczej maski o przyjemnym, subtelnym zapachu, którą bardzo łatwo nakłada się na włosy. Wszystko to sprawia, że proces koloryzacji staje się chwilą luksusowej pielęgnacji, zmieniając łazienkę w domowe SPA.

Potrójna pielęgnacja

krem koloryzujący zawiera aktywny kompleks amino-proteinowy, który wzmacnia włókna włosów w kremie rozwijającym znajdziemy wygładzający powierzchnię włosa Kompleks ułatwiający rozczesywanie w odżywce znajduje się bogaty Kompleks olejkowo-witaminowy, zapewniający luksusowe uczucie gładkich jak jedwab włosów

Cena Schwarz Color Mask: ok. 27zł

źródło

Moja opinia?




Farba farbuje :)
Kolor jest jednolity i bardzo trwały. Obydwa, które uzyskałam bardzo mi się podobały.

W kwestii użytkowania, faktycznie sprawa jest prosta, choć przyznam, że wolę buteleczki, w których miesza się fazy, a później wyciska na włosy. Nie odmawiam jednak pomysłowi funkcjonalności - mieszanie w słoiczku i wyciąganie "papki" wprost na głowę znacznie skraca czas farbowania :) 






Opakowanie zawiera, standardowo, krem koloryzujący, aktywator (już w słoiczku do wymieszania), instrukcję z rękawiczkami (czy tylko ja mam problem, z rękawiczkami dołączanymi do farb? Musiałabym mieć łapy drwala, żeby to jakoś pasowało...) oraz odżywkę po farbowaniu.


Niestety przyjemność z korzystania produktu jest znikoma.

Po pierwsze - niespotykanie wręcz intensywny smród amoniaku. Duszący i drażniący. Przyznam, że z trudem wytrzymałam ulotkowe 30 minut...
Po drugie - ... nie tylko ze względu na zapach. Farba powoduje też ogromne swędzenie skóry głowy. Wiadomo, że drapanie się w takiej sytuacji jest dość problematyczne, dlatego niemalże gryzłam ściany...
Po trzecie - ... po zmyciu farby, włosy są bardzo mocno przesuszone i sianowate. Odżywka nie pomaga, a uczucie gładkich jak jedwab włosów jest wyssane z palca...
Po czwarte - ... Kolory, delikatnie mówiąc, mocno odbiegają od propozycji producenta. Poniższe zdjęcie prezentuje obydwa kolory, które otrzymałam do testowania. Przed:  jasny miedziany brąz, Po: ciemny złoty blond. Czy tylko ja widzę tu małą nieścisłość? :)


Chyba nie muszę pisać, że będę te farby omijać z daleka? ;)





You may also like

24 komentarze:

  1. Co do nieprzyjemności używania się zgadzam, ale efekt w moim przypadku (kolor Kasztanowy Brąz) był wart przemęczenia się te 30 minut ;) I u mnie na szczęście żadnego przesuszenia, wypadania czy czegokolwiek nie było, ale mamy inne włosy ;)
    A na to zdjęcie "Przed i po" i na opis patrzyłam dobrą minutę i pojąć nie mogłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a już załapałaś? :)

      Usuń
    2. Tak tak, tylko nadal nie widzę tam odpowiednio brązu i blondu :P

      Usuń
    3. :D

      A co do przesuszenia etc. może to być wina moich włosów po prostu - z natury są suche i cienkie, więc fundowanie im chemii pod postacią farby do włosów, robi im jeszcze większe kuku.

      Usuń
  2. Hmmmm... ostatnio też o niej pisałam. Kupiłam ją bo powiedziano mi, że jest bez amoniaku. Generalnie z koloru byłam zadowolona i to bardzo. Włosy farbowała mi kuzynka i zachwycała się, ze farba ładnie pachnie. Po miesiącu od farbowania nadal były w dobrej kondycji i nie przesuszyła ich. Wszystko w moim przypadku byłoby pięknie, ale przez prawie 3 dni miałam tak podrażnioną skórę głowy, że myślałam, że dokopię się do mózgu. Dopiero posmarowanie żelem łagodzącym przyniosło ulgę, ale łatwo się domyśleć, że taka poraniona skóra dawała mi do wiwatu jeszcze przez kilka dni. Głupek jestem bo nigdy nie robię prób uczuleniowych. Z podkulonym ogonkiem wróciłam do Castinga :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, jak bez amoniaku, to co tak wali?????

      Usuń
    2. Ja niestety tym razem na składzie wymiękam i nie jestem w stanie powiedzieć czy jest tam amoniak czy nie. Nigdy nie miałam zaufania do farb ze Schwarzkopf, produkty do stylizacji też raz mi pasowały, a innym razem nie ( produkty z serii Taft bardzo niszczyły mi włosy ), skusiłam się bo faktycznie ta forma maseczki wydawała mi się być kusząca, poza tym po 6 latach używania Castinga trochę mi się znudziło :) No i u mnie naprawdę wszystko byłoby OK, ale drugi raz nie zaryzykuję właśnie z racji na to cholerne podrażnienie głowy, nigdy w życiu tak szalenie się nie drapałam :/

      Usuń
  3. Ale bubel... Dobrze, że ja włosów nie farbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaha :D No bez kitu - nie kumam dlaczego firmy mają takie problemy z kolorami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co jeszcze ten jasny brąz niech im będzie, ale blond?
      porównanie wypada dość komicznie ;)

      Usuń
    2. To może ja się wypowiem ;)
      Kwestie blondu jako takiego inaczej pojmowane są przez "zwykłego śmiertelnika" a inaczej przez profesjonalnych kolorystów. To co my widzimy w kategorii brąz-szatyn dla fryzjera może być średnim lub ciemnym blondem. Tak wskazuje profesjonalna paleta kolorów [tak, też byłam w szoku, jak dowiedziałam się, że jestem blondynką o_O, ciemną co prawda, no ale...]
      Chociaż ten miedziany brąz wygląda faktycznie na zupełnie "wyrwany z kontekstu" ;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ja również nie mam z tym problemu :p

      Usuń
  6. Jak fajnie przeczytać taką recenzję czegoś, co się dostało. Mnie akurat nie zniechęciłaś, bo ja i tak bym po nią nie sięgnęła. Ale dobrze się Ciebie czyta. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja kiedyś robiłam sobie jasny brąz, bo chciałam podbić kolor to mi czarne wyszły.. teraz farbuje tylko farbami syoss, bo jako jedyne dają kolor jaki chce, starczają na moje włosy i nie niszczą ich aż tak :)

    OdpowiedzUsuń
  8. no faktycznie kolor delikatnie odbiega od zapewnien :D dobrze ze zielony nie wyszedł :)

    OdpowiedzUsuń
  9. o kurcze, ktoś ma faktycznie problem z kolorami :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękny BRĄZOWY blondzik ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. no widzisz a ja farbowałam się dwoma kolorami, kasztanowy brąz wyszedł idealny a teraz nugatowy brąz miałam a wyszedł ciemny brąz? ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poprawka głęboki nugat :O

      Usuń
    2. a to ten co miałaś na głowie, jak się spotkałyśmy?
      jeśli tak, to bardzo ładny.
      zresztą, mi się te kolory, które mi wyszły, bardzo podobały :)

      Usuń
  12. Oj tam oj tam za bardzo się czepiasz =)
    na szczęście już nie farbuję włosów i mam spokój. Choć coraz więcej pięknych srebrzystych strąków wychodzi, więc pewnie niedługo wrócę do tego =(

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie jest prawdopodobieństwo, że ciemne kolory tak nie śmierdzą? Bo moje farby nie śmierdziały, albo węch straciłam :P
    Co do kolorów to rzeczywiście wychodzą dużo ciemniejsze niż sugeruje nazwa i opakowanie. Kasztanowy brąz wyszedł mi prawie jak czarny, ale to mi akurat nie przeszkadza :P

    OdpowiedzUsuń