Idę do klasztoru!

/
8 Comments
Nadejszła wiekopomna chwila...

Dlaczego? Dowiecie się za chwilę :)

O czym będę dziś pisać? O klasztornej miksturze na zgrubiałą i zrogowaciałą skórę od Melaleuca Poland :) Uprzedzając pytania - nie, nie odziewałam włosiennicy na czas testów :D


Na początek kilka słów od producenta:

Silnie natłuszczający krem zmiękczający oraz zapobiegający pękaniu i nadmiernemu rogowaceniu naskórka. Tworzy na skórze wodoodporną warstwę. Zawarty w składzie propolis zapobiega odparzeniom, wspomaga i skraca czas gojenia owrzodzeń i ran. Działa przeciwzapalnie i przeciwalergicznie. Z kolei olejek z drzewa herbacianego, będący najsilniejszym naturalnym środkiem antyseptycznym, działa profilaktycznie i ochronnie w przypadku infekcji bakteryjnych i grzybiczych. Łagodzi podrażnienia, znieczula i uśmierza ból. Oliwa z oliwek, zwana śródziemnomorskim eliksirem długowieczności i dobrego zdrowia dostarcza skórze witamin, w tym A, E, D, F i K. Dzięki temu ma świetne właściwości odmładzające, działa wygładzająco, odświeżająco i kojąco, wzmacnia też odporność skóry. Jest naturalnym filtrem UV.

Przeznaczenie

Do skóry suchej i problematycznej. Stosować przy skaleczeniach, otarciach, pękaniu naskórka oraz do regeneracji skóry po użyciu środków drażniących
i detergentów.

Moja opinia:

Produktu używałam zarówno ja, jak i TŻ. Obydwoje mieliśmy dość zaniedbane stopy po zimie, dodatkowo TŻ ma pracę stojącą, więc odciski, zgrubiała skóra i obolałe stopy to dla niego chleb powszedni. TŻ stosował produkt codziennie wieczorem, ja co dwa - trzy dni.


Opakowanie produktu do ciężki słoiczek z grubego szkła, dodatkowo znajdował się w kartoniku. Sam produkt jest zwarty i gęsty, w związku z czym niewielka jego ilość starcza na posmarowanie stóp. Zawartość olejów mineralnych sprawia, że kosmetyk jest bardzo tłusty i występuje dość duży problem z wchłanianiem - pozostawia też tłustą, delikatną powłokę. W przypadku stóp jest do spore utrudnienie, po posmarowaniu trzeba dobrą chwilę posiedzieć, żeby nie ubrudzić podłogi/dywanu, nie wspomniawszy o butach. Poza tym niewskazane jest noszenie obuwia na obcasie po zastosowaniu kosmetyku - stopy będą się strasznie ślizgać...


Zapach charakterystyczny i dość intensywny z uwagi na zawartość olejku z drzewa herbacianego. Po zaaplikowaniu na stopy wyczuwalne lekkie mrowienie i chłodzenie - w sam raz na letnie, ciepłe dni :)

Po zastosowaniu kosmetyku, stopy są rzeczywiście bardzo miękkie, nie ma mowy o zrogowaciałej skórze. TŻ, po systematycznym stosowaniu, zauważył też zmniejszenie odcisków, dzięki czemu stopy były mniej obolałe. Kolejna sprawa - znacznie poprawiła się kondycja paznokci. Moje były w opłakanym stanie - popękane, z widocznymi efektami awitaminozy. Teraz jest znacznie lepiej, nie ma mowy o rozdwajaniu.

Klasztorna mikstura to produkt, którego stosowanie przynosi bardzo dobre efekty. Gdyby nie fakt, że bardzo trudno się wchłania i pozostawia tłustą powłokę, na pewno sięgałabym po niego częściej. Nie zmienia to faktu, że sprawia się świetnie i możliwe, że do niego powrócę. Jednak na chwilę obecną pozostaję wierną fanką kosmetyków do stóp Pat&Rub. Miksturę klasztorną zostawiam TŻtowi, który na zabiegi pedicure pt. peelingujemy stopy jeszcze nie jest wystarczająco zindoktrynizowany ;)

I jeszcze INCI, o którym wcześniej zapomniałam (za co najmocniej przepraszam zainteresowanych):



Znacie ten produkt?




You may also like

8 komentarzy:

  1. Produkt ciekawy i niestety mi nieznany.

    OdpowiedzUsuń
  2. super, a mozesz podac sklad inci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zrobione :)
      dzięki za przypomnienie, zupełnie o tym zapomniałam :(

      Usuń
  3. Nigdy nie słyszałam o tej firmie :P

    OdpowiedzUsuń
  4. mikstura wygląda jak średniowieczna driakiew :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam, ale mój ojciec byłby nim zachwycony :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale tytuł ! :)
    Pierwszy raz go widzę :D

    OdpowiedzUsuń