Aroma Zone - garść refleksji

/
12 Comments

Pamiętacie, jak jakiś czas temu pisałam Wam o współpracy nawiązanej z Aroma Zone?

Aroma Zone to francuski dystrybutor półproduktów, w swojej ofercie ma też gotowe zestawy. Taką właśnie paczkę otrzymałam do przetestowania.
Jakiś czas temu zrobiłam roller pod oczy z olejkiem awokado, wykonanie było banalnie proste, skład krótki - niestety nie mogę używać produktu, bardzo szczypią mnie po nim oczy :(

Zanim jednak przejdę do opinii na temat trzech innych kosmetyków, które ukręciłam, parę słów na temat odczuć względem całokształtu :)

Primo: baaardzo szeroki asortyment, wiele surowców, których nigdzie w Polskich sklepach półproduktowych nie dostaniemy.
Secundo: Dbałość o szczegóły! Dorównać może im tylko rodzime Eco Spa. W paczce od Aroma Zone znajdowało się dosłownie wszystko, czego potrzeba do wykonania własnego kremu na przykład. Poczynając od porządnych opakowań z grubego szkła, przez strzykawki, łyżeczki miarowe, minimieszadło na etykietach do wypełnienia kończąc. Dodatkowo do paczki dołączono karty tutorialowe, na których uwzględniona jest zawartość procentowa surowców przeliczona np. na ilość kropli, jeśli surowiec jest w buteleczce oraz piękne, kolorowe zdjęcia prezentujące jak krok po kroku wykonać kosmetyk.
Tertio: Ogólne wrażenie - bardzo żałuję, że w Polsce nie ma takich sklepów. Tak jak pisałam, najbliżej do Aroma Zona ma Eco Spa - pod względem merytorycznym, asortymentowym, jakościowym i wizerunkowym. A jednak w tym porównaniu Eco Spa wciąż wypada blado.

A teraz o kosmetykach, które ukręciłam:

Niestety dwa z nich nie wyszły, choć robiłam je zgodnie z instrukcją: w kremie do twarzy i peelingu wytrąciły się dwie fazy - krem podzielił się na wodę i mieszankę oleju z Olivem (emulgator naturalny z oliwy) a peeling w ogóle nie chciał się połączyć z olejem :( Trafiły do kosza, spróbuję raz jeszcze z surowcami, które kupię w Eco Spa, a kosmetyk wykonam ponownie zgodnie z instrukcją - może jednak coś poszło nie tak?


Udał się natomiast balsam do ciała (krem) - konsystencja, kolor, zapach: obłędne! Skład prościutki i bardzo przyjemny, stosowałam do pielęgnacji Tymcia - wspaniale natłuszczał, nawilżał, skórka była mięciutka i pięknie pachniała.




Krem jest zbity i gęsty, kolor ma zielonkawo-żółty, prawdziwie wiosenny :) Na pewno jeszcze nie raz go "wyprodukuję". Szczególnie, że jest też dość wydajny, małe, 30 ml opakowanie starczyło na około 1,5 tygodnia intensywnej pielęgnacji całego ciałka Tymona :) Następnym razem zrobię większą ilość (Olivem można zakupić w Zielonym klubie, Cosgard zamienię na FEOG).




Gdyby tylko koszty przesyłki były niższe, na pewno wypróbowałabym jeszcze wiele produktów z asortymentu Aroma Zone. Niestety, na tę chwilę, po skalkulowaniu całości, wychodzi cholernie drogo. Może przyjdzie taki dzień, gdy będę czuła silną potrzebę i zrobię tam zakupy, niestety na dzień dzisiejszy szkoda mi kasy. Szczególnie, że podobne kosmetyki ukręcę z "pomocą" Eco Spa czy Zielonego klubu.

P.S. Przepraszam Was bardzo za sporadyczne pojawianie się w blogosferze. Od ponad miesiąca intensywnie pracuję nad pewnym projektem (wraz z Kuną Domową i Cosmefrak, na których blogi serdecznie Was zapraszam). Pochłania to bardzo dużo mojego czasu i nie zawsze pozostaje chociażby odrobina na napisanie nowego posta, nie wspomniawszy o zrobieniu zdjęć, obrobieniu ich etc. Jednak, z uwagi na fakt, że realizacja projektu zmierza ku końcowi, będę mogła poświęcić się blogowaniu :)




You may also like

12 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam nawet, że coś może nie wyjść przy kręceniu takich kosmetyków. Szczerze to pierwszy raz się z tym spotykam, a przy takich droższych to już całkiem mnie dziwi.

    A awokado uwielbiam jeść, kosmetyki z nim jakoś mnie nie urzekły. Może przez to, że kupne (dosłownie ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. nie słyszałam o tych kosmetykach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo w Polsce są jeszcze mało znane :(

      Usuń
  3. O! Idę to oglądać! Może być ciekawe.

    Idę też szukać, co Cię uczuliło. Mam wenę do robienia kosmetyków, a wcześniej, do zamówienia sobie gdzieś składników... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja myślę, że pojawi się niedługo ktoś kto będzie w stanie im dorównać ;) Choć niekomercyjnie

    I nie zwalaj na Nas, że nie masz jak pisać :P

    OdpowiedzUsuń
  5. och te koszty zniechęcają ale sama idea sklepu jest świetna

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie słyszałam o tym kosmetyku ani samym sklepie

    OdpowiedzUsuń
  7. olivem jest kapryśnym emulgatorem, co prawda sama nie używałam, ale czytałam sporo na różnych zagranicznych forach. najlepiej używać alkoholu cetylowego do stabilizacji. Po zapisaniu się do newslettera na tej stronie: http://curious-soapmaker.com/ możesz bezpłatnie pobrać poradnik z przepisami na kosmetyki na bazie Olivem1000, polecam. Zważone kosmetyki doskonale ratuje zagęszczacz polimerowy z e-naturalnie, uratowałam tak wielkie pudło kremu do ciała, na jego bazie są kremy "formuła prosta" z Kolorówki. Również polecam ten składnik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu!
      Jesteś prawdziwą skarbnicą wiedzy!
      Primo: pięknie dziękuję za link, już zapisałam się do newslettera :) Genialna strona!
      Secundo: dzięki za uwagi ad. Olivem :) Może kosmetyki rzeczywiście nie udały się przez ten emulgator... Strasznie szkoda mi było wykorzystanych surowców :(

      Usuń
  8. Zajebiście wygląda w butelce :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, nigdy wcześniej nie słyszałam o tych kosmetykach.

    OdpowiedzUsuń