Drap, drap, drap.

/
15 Comments

Wiecie co – stwierdziłam, że jestem masochistką :)
Uwielbiam wszelkiego rodzaju drapaki. I to nie takie delikatne drapaczki, co to mnie tylko rozeźlają. Drapać ma tak, żeby oczy wyłaziły z orbit ;) I choć mam cerę naczyniową, to lubię sobie zafundować taki przemiły zabieg na mordkę ;)

Dlatego też dziś pokrótce opiszę moje odczucia względem peelingu polinezyjskiego od Biocosmetics.


Na opakowaniu widnieje informacja, że to kosmetyk do cery wrażliwej. Noooo, polemizowałabym ;) Głównie ze względu na zawarte w nim drobiny piasku z Bora Bora, który taki superdelikatny nie jest… I muszę Wam powiedzieć, że peeling daje czadu. Dosłownie i w przenośni.

W tej chwili to mój numer jeden w ścieraniu zbędnych dodatków z twarzy. Peeling jest doskonały, nie miałam jeszcze tak wspaniałego produktu do oczyszczania twarzy (mam na myśli tylko produkty z drobinami etc.). Zawarta w składzie kaolina czy wyciąg z wodorostów doskonale nawilżają i łagodzą podrażnienia wywołane  tarciem twarzy ziarnami (nie ziarenkami) piasku. Buzia po takim zabiegu jest gładka, miękka, rozświetlona.

Mam jednak kilka uwag do opakowania. A właściwie do informacji na nim zawartych. Proporcje wykonania są totalnie od czapy. Albo nastąpiła pomyłka, albo ktoś wyssał je z palca. Aby peeling nie spłynął natychmiastowo z twarzy i nie zrobił dosłownie nic, należy wymieszać dwie łyżeczki mieszanki z łyżeczką wody, a nie na odwrót. Oczywiście automatycznie znacznie zmniejsza się wydajność, opakowanie 30 g starczyło mi na 4 zabiegi (należy też wziąć pod uwagę, że pierwsza parta poszła do kosza…), wydaje mi się, że cena 8,70 PLN jest rozsądna. Niewątpliwie jeszcze nie raz sięgnę po kosmetyk.

P.S. Niestety zdjęć gotowej mieszanki, czy chociażby proszku, brak z prostej przyczyny – nie starczyło na porządne zdjęcie ;) Uzupełnię, gdy zaopatrzę się w kolejne opakowanie. Peeling nie różni się od innych, zawartość kaoliny sprawia, że proszek jest biały, gdzieniegdzie pojawiają się jakieś drobinki. Ot, standard :)

Jakie są Wasze ulubione peelingi?





You may also like

15 komentarzy:

  1. Ja lubię efekt gładkości po takich drapaczach, ale mam za bardzo wrażliwą cerę, żeby sobie na nie często pozwalać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, za często nie można.
      Acz muszę podkreślić, że szkody żadnej nei wyrządził :)

      Usuń
  2. Ja też jestem zdecydowaną zwolenniczką konkretnych drapaków. Kiedyś używałam Clearskin z Avonu, ale w starej wersji bo podobno nowa już tak nie drapie więc nawet nie próbowałam. Potem przerzuciłam się na Daxa - peeling gruboziarnisty i to on towarzyszy mi najczęściej. Miałam jeszcze przygodę z różowym Synergenem z Rossmanna, ale ja nie lubię jak jest ilościowo mało drobinek, a w Synergenie było ich mało, a za to były duże i ostre. Wolę mniejsze, ale w bardzo dużej ilości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z takich drogeryjnych uwielbiam Under 20 :)

      Usuń
  3. Rzadko takie stosuję drapaki , bo mam wrażliwą skórę i często mam podrażnioną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie właśnie nie podrażnia :)
      Jakiś paradoks, bo z jednej strony jestem wrażliwiec, a z drugiej takie cuda sobei funduję ;) A może ja błędnie interpretuję stan mojej cery ;)

      Usuń
  4. To jesteś hardcorowa. Ja zazwyczaj używam peelingów enzymatycznych, choć delikatnymi drobinkowymi nie gardzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Enzymatyczne też lubię, ale uwielbiam ten efekt gładkości po "ziarnistych" :)

      Usuń
  5. No, no... piasek z Bora Bora...
    OK, ja peelinguję twarz prawie piaskiem z Maroka ;-) Najważniejsze, żeby działało jak trzeba. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. muszę o nim wreszcie napisać ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam go, ale jeszcze nie zdążyłam przetestować.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny blog podoba mi się :)
    Zapraszam do mnie , może tez Ci się spodoba :)
    http://kosmetyki-avon1.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja wolę enzymatyczne, przy mojej problematycznej cerze innego typu nie były by zbyt dobrym wyborem ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja najbardziej lubię korund :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też lubię takie "drapaki";D

    OdpowiedzUsuń