Cuchnąca sprawa zasłużyła na brawa ;)

/
78 Comments

Ostatnimi czasy strasznie dużo mędrkuję. Nie wiem skąd to się bierze – może to kwestia pogody za oknem, popadania w mroźną depresję. Chyba powoli się starzeję i mój kręgosłup moralny zaczął się prostować. Zaczęłam też zrzędzić na otaczającą mnie rzeczywistość. Abstrahuję już od rzeczywistości realnej (cóż za piękny pleonazm ;) ), bo aktualnie najbardziej mierzi mnie rzeczywistość wirtualna.


Przyznam, że zaczyna mi się dosłownie ulewać – pamiętacie, jak z przymrużeniem oka pisałam przy okazji rozdania o rodzajach blogerek? Cóż, teraz nie ma już mrugania. Minął rok, a ja zamiast czuć motywację, chęci, czuję tylko frustrację. Patrzę na wiele rzeczy z boku, dużo „ciekawostek” do mnie dociera i zastanawiam się, skąd w kobietach tyle jadu, zawiści. Jedna drugą utopiłaby w łyżce wody. Temat giftów i współprac to autentycznie mi wychodzi bokiem – nie mogę już patrzeć na kolejne, piętnujące linki na FB. Jakby się dało, to wróciłybyśmy do palenia na stosie. Kółeczka wzajemnej adoracji nie przeszkadzają mi, dopóki nie robi się z tego jakaś krucjata przeciwko blogerkom, które dobrze się bawią prowadząc bloga, które do swojej roli nie podchodzą śmiertelnie poważnie, ale pozostają rzetelne i wiarygodne. Wybaczcie, ale pisanie na blogu, to nie jest całe moje życie, inaczej je priorytetyzuję. Mam pracę, dziecko, partnera i mnóstwo REALNYCH problemów, nie skupiam się na tym, że inna blogerka podjęła się współpracy z firmą, która w mojej opinii przesłała poroniony regulamin (nie mylić z pochwalaniem współprac pt. dostałam karnisz...)… Mam prosty sposób – nie wchodzę na blog, którego nie lubię. Nie mam też w zwyczaju rozliczania kogoś z jego współprac, a widzę, że do tego (tj. rozliczania) dążą najczęściej osoby, które ostatni raz kupiły jakiś kosmetyk, gdy na Ziemi pojawiły się pierwsze pierwotniaki.

I choć blogowaniem się bawię, to wciąż pozostaję blogerem rzetelnym i szczerym. Tak, szczerość to ważne słowo. Szczególnie w babskim towarzystwie. Chyba czas nauczyć się traktować je równie elastycznie, co niektóre wirtualne koleżanki.

Nie chcę wsadzać kija w mrowisko, po prostu męczy mnie wszechobecne wskazywanie paluchem – niech każdy zajmie się swoim podwórkiem. O. 

Pomijam fakt podziału na równe i równiejsze. Czuję się jak w powieści Orwella.

I na koniec miły akcent, czyli tytułowa cuchnąca sprawa ;)
Tak, tak, pamiętam, że to bardzo rzadko pojawiający (przyp. ja: w blogosferze) się produkt, dlatego bardzo, ale to bardzo się rozpiszę :) Na pewno nie możecie się doczekać, by poczytać trochę o Balsamie do ciała Decubal.


Producent tak pisze o produkcie:

DECUBAL BODY CREAM ODŻYWCZY I SILNIE NAWILŻAJĄCY KREM DO CIAŁA - PRZEZNACZONY DO SUCHEJ I BARDZO SUCHEJ SKÓRY - BEZZAPACHOWY. Chroni suchą i bardzo sucha skórę dzięki zawartości witaminy E i olejków roślinnych. Odbudowuje naturalną barierę ochronną skóry. Nie pozostawia tłustych śladów. Bezzapachowy. Nie zawiera parabenów. Zawartość substancji tłuszczowych 40%. W składzie zawiera m.in. glicerynę, witaminę E, Caprylic/Capric Triglyceride, lanolinę, petrolatum.

Skład:


Kosmetyk znajduje się standardowo w bardzo oszczędnym graficznie opakowaniu – mi osobiście to pasuje. Nie lubię zbyt krzykliwych form, mam wrażenie, że mają na celu odwrócenie uwagi od zawartości. Tuba jest duża, znajduje się w niej 250 ml produktu. Zawartość (skład) przyjemna, do tego stopnia, że balsamu używałam nie tylko ja, ale też mój Synek :) 


Konsystencja produktu jest dość rzadka, szczególnie w porównaniu do Clinic Cream, o którym pisałam TUnie wpływa to jednak na obniżenie wydajności. Produkt starczył mi na około miesiąc intensywnego stosowania. Bardzo ładnie się rozsmarowuje, nie pozostawia tłustego filmu, ekspresowo się wchłania. Tak, jak zapewnia producent, faktycznie doskonale sprawdza się w pielęgnacji suchej skóry. Wspaniale poradził sobie z przesuszeniem skóry Tymona, które pojawiło się po antybiotykoterapii. Wystarczyły trzy dni smarowania ciałka po kąpieli i "łuski" zniknęły jak ręką odjął. Nawilżenie skóry jest odczuwalne jeszcze następnego dnia. 

Niestety jest jeden minus - zapach. Producent pisze, że kosmetyk jest bezzapachowy, ale moim zdaniem śmierdzi jak zepsuty klej do papieru z czasów, gdy po kawałek łopatki wieprzowej czekało się przez całą noc w kolejce, a banany przysyłała ciocia mieszkająca w Czechosłowacji. Na szczęście zapach równie szybko wietrzeje i pozostaje już tylko długotrwałe działanie. Gdy jeszcze weźmiemy pod uwagę cenę (około 25 zł), tym proporcjonalniej wzrasta nasze zadowolenie.

Serdecznie polecam produkty marki Decubal, na razie na żadnym się nie zawiodłam. Niebawem nowe recenzje, cieszycie się? ;)

P.S. Odblokowuję komentarze Anonimów, żeby niektóre osoby mogły wypowiedzieć się w temacie niedecubalowym.

Ja wiem, że się dużo przewinęło przez mój blog, bo ja już taką mam naturę, że mnie to boli mnie, jak mnie oszukują, banda decydentów. I po prostu człowiek musi mówić głośno. Ale całego tego zakłamania i robienia koło tyłka (delikatnie mówiąc) nie zniesę. I mogę nawet zostać wrogiem publicznym numer jeden. Skończyło się babki sranie :P





You may also like

78 komentarzy:

  1. Chyba pierwszy raz nie wiem, o co chodzi i nawet mi z tym dobrze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to niczego konkretnego nie dotyczy :)
      Po prostu mi się zebrało z ostatnich kilku miesięcy :)
      Poza tym, tak jak pisałam, to też mi się aura zaokienna udziela, shiet.

      Usuń
    2. Ja właśnie też czytam i nie rozumiem :DDD

      Smyku, albo ja jestem ślepa na pewne sprawy, albo ty jesteś bardzo wrażliwą osobą :* A może jedno i drugie.

      Usuń
    3. Ale już ku wiośnie, więc nosek do góry i będzie dobrze :)

      Usuń
    4. Cammie, ja jestem wrażliwiec nie z tej ziemi.
      Mój TŻ już nie może słuchać, jak mu opowiadam o tym, co się dzieje w blogosferze.
      Ja bym chciała, żeby było peace&love, jestem naprawdę niespotykanie spokojny człowiek. Tylko się szybko denerwuję ;)

      Poza tym mam straszliwe tendencje do analizowania dramatu :D

      Usuń
    5. Jamapi, wczoraj widziałam prognozę, że znów ma padać śnieg, kuuuuuuuuuuuuu...
      Mój organizm odłożył już wystarczająco dużo tłuszczu ;)

      Usuń
    6. No co Ty pierdzielisz :O
      W Gd od końca tygodnia ma być (taaaa) ciepło :)

      Usuń
    7. W Gdańsku mam teściową :P
      Ja już tym szarlatanom od pogody nie wierzę! :D

      Usuń
  2. haha , ja też nie mam pojęcia :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż sie boję zapytać kto tak ci podpadł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt konkretny ;)
      Zebrało się po prostu ;)

      Usuń
    2. Aaaaa! :)
      Tak się tylko chciałam podpytać, bo ostatnio nie odpalam bloggera :(

      Usuń
    3. No widzę właśnie, że mało Cię :(

      Usuń
  4. Osobiście nie bolą mnie wszelkiego rodzaju współprace innych blogerek :) ale rzeczywiście zaczyna to nosić znamiona krucjaty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem kto co i przeciwko komu, choć tylko się domyślam (pozdrawiam drogie koleżanki!), ale tak samo mnie to wszystko wkurza i dziwi, że są laski, które nie mają nic lepszego do robory, poza obrabianiem komuś dupy, strofowaniem i udzielaniem złotych rad młodszym stażem koleżankom.

    Nie wiem, jaką radość można mieć w wałkowaniu ciągle tego samego tematu i dorabiania do niego dziwnej "ideologii". Aż się odechciewa blogować, a tym bardziej poznawać kolejne blogerki... A przecież nie o to w tym wszystkim ma chodzić.

    Czemu nie można podejść do blogowania jako do hobby, uprawianego dla własnej przyjemności. Okazji do wymiany poglądów na temat kosmetyków i rytuałów pielęgnacyjnych. Pogadać o makijażu, paznokciach, tak po babsku. Niech każdy pilnuje swojego podwórka i najpierw zacznie oceniać siebie tymi samymi kryteriami, którymi ocenia innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "udzielaniem złotych rad młodszym stażem koleżankom" a zdarza się też, że i dużo starszym ;)

      Usuń
    2. Różne są kwiatki ;)

      Usuń
    3. Karotko niektórym się wydaje że wszystkie rozumy pozjadały czasem to aż mi sie nóż w kieszeni otwiera;p

      Usuń
  6. Dołączam do klubu tych, którzy nie wiedzą o co chodzi...

    (Ale też ciągle jestem w fazie wypierania ze świadomości, że blogowe towarzystwo nie jest 100% miłe i urocze.)

    A zapach sobie wyobrażam (opisałaś obrazowo) i już wiem, że to nie dla mnie, nawet jeśli zanika. Ale i tak nie używam balsamów do ciała, więc Decubal nic nie stracił na Twej recenzji i moim jej przeczytaniu. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre, zdrowe podejście :)
      Też muszę zacząć praktykować :)

      Usuń
  7. Ja też nie łapię o co chodzi ale nie jestem w blogowym 'mainstreamie', jeśli jakaś aferka do mnie dochodzi to na samym końcu, jak już temat przedyskutowany w każdą możliwą stronę ;))) Wiem, że są dysputy o blogerkach ale ja na to zbyt wrażliwa jestem... Prowadzę bloga 'spam&hate free' i takie też wybieram do czytania. Nie przejmuj się :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dochodzę do wniosku, że powinnam po prostu inaczej dobierać towarzystwo, a i tak jestem wybredna i nieufna. Ale podjęłam decyzję i odcinam się całkowicie od niektórych jednostek :) Mniej stresu będzie :)

      Usuń
    2. Czasem mniej wiesz, lepiej śpisz ;)

      Usuń
  8. no i racja, też wyznaję Twoją filozofię, jak lubię bloga i autorkę to wchodzę, jak nie lubię to nie wchodzę :-) peace&love :D nie mam konta na facebooku i omijają mnie na szczeście wszelkie niesnaski :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dochodzę do wniosku, że FB to zuooo :D

      Usuń
  9. Kocham Cię! Za tą konstruktywną krytykę!
    I czerpię mnóstwo mądrości jak można to tak nazwać z Twojego bloga i pod wszystkim się moge podpisać rękoma i nogami. Zgadzam się do treści dotyczącej blogerek w 100 ba nawet 1000% ;x
    Ja czytam wszystkie blogi,które mnie zaciekawią nie jest tak,ze mam o kosmetykach i juz tylko takie czytam. Ale fakt momentami aż się niedobrze na to wszystko robi.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. zgadzam się z Tobą, bloguje dopiero od stycznia ale juz pewne zaleznosci widze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak szybko się nie zorientowałam ;)

      Usuń
  11. Do wszystkiego trzeba podchodzić z pewnym dystansem i luzem, do blogowania i całe blogosfey przede wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  12. nic nie kumam :D
    ale kosmetyki Decubal pokochałam! :D haha

    OdpowiedzUsuń
  13. Widziałam kiedyś na Twarzoksiążce odnośnik do pewnego bloga i napis w stylu "I dlatego blogosfera nie jest traktowana poważnie". Po wejściu w link, okazało się, że właścicielka bloga zrobiła zakupy na All**ro. Z jej opowiadania wynikało, że miała za nie zapłacić ok. 300 zł, więc zapytała się czy dostanie rabat. Firma ją zbyła i po dłuższym czasie (i wiely wiadomościach od dziewczyny) napisała że nie, ponieważ dają je tylko w sklepie internetowym a nie na All**ro. Szczerze powiedziawszy to był mój pierwszy raz z taką nienawiścią i nie wiem o co chodziło tej dziewczynie z Twarzoksiążki. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chodziło o coś zupełnie innego. Firma od początku pisała, że rabat dają tylko u siebie w sklepie, a ta blogerka chciała od nich wyciągnąć coś i groziła, że negatywnie napisze o nich na swoim popularnym blogu.

      Usuń
    2. Hm, tu się muszę zgodzić z Anonimkiem :)
      Czytałam o sprawie, wiem kto to rozkręcił, ale nie będziemy rzucać nazwami ;)
      Blogerka uskuteczniała szantaż itd...

      Usuń
  14. Nie używałam... Choć wszędzie na blogach o nim "głośno";p

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja się z Tobą zgadzam. Mnie bardzo bolą stwierdzenia, że jak któraś dziewczyna prowadzi mały blog czyli ma mało obserwatorów to leci na każdą współpracę byleby była darmowa. Czyli nie jest złe jak ktoś dostaje wielką pakę od znanej firmy i publicznie się tym chwali, ale ma obserwatorów tysiąc z kawałkiem, ale za to jak osoba, która dopiero zaczyna zdecyduje się podjąć współpracę z czystej ciekawości to od razu jest sprzedajna i leci na darmochę. Boli mnie wieczne dogryzanie i krytykanctwo. Ja z natury jestem naprawdę serdeczną osobą i nie mam potrzeby obrabiać komuś tyłka na każdym kroku i jak czytam ciągłe komentarze, że blogerki same sobie zasługują na złe traktowanie podejmując współprace to już nie wiem czy śmiać się czy płakać. Nie wiem czy dobrze wyraziłam to co chciałam napisać, ale generalnie nie spodziewałam się, że istnieje tak wyraźna grupa blogerek zapatrzonych w same siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. że Martuś jesteś życzliwa już się nie raz przekonałam:-) A że są grupki i grupki...cóż każdy sobie wybiera taki swiatek w jakim mu dobrze;-) ja na mój niepoularny nie narzekam:-) Zamiast tysięcy klaszczących bez sensu mam te kilka-kilkanaście szczerych, otwartych, zyczliwych...:-)

      Usuń
    2. Ojej dzięki :* ja jestem szczera, ale nie złośliwa. Fatalnie bym się czuła wchodząc do kogoś tylko po to, żeby wszystko skrytykować, a coraz częściej zauważam, że są osoby, które żyją w przekonaniu, że tylko one i ich blog są rewelacyjne, a reszta to dno i wodorosty nieznające się na niczym. Bloga prowadzę wyłącznie dla przyjemności i naprawdę niesamowicie doceniam to, że ktoś ma ochotę do mnie zajrzeć. Nie mam potrzeby udawać kogoś kim nie jestem i lansować się na ekspertkę. Owszem, może nie popieram jawnego sępienia wszystkiego i od wszystkich, ale też nie demonizuję współprac, bo tak jak Smyk zauważyła, dogryzają najczęściej te osoby, które na zakupy już od dawna nie chodzą :)

      Usuń
    3. Marta, wyraziłaś dokładnie to, co chciałam napisać :)
      Poza tym uważam, że blogerki urodowe wcale nie są tak opiniotwórcze, jak im się wydaje. 1000 obserwatorów i 200k wyświetleń zapewnia głównie... blogosfera :) Dziewczynom się wydaje, że chwyciły pana boga za pięty, w głowach im się przewraca. Blogi urodowe to nisza, kto myśli inaczej, oszukuje się. Nowy użytkownik, spoza blogosfery, pojawia się u nas zazwyczaj przez przypadek - czy sądzicie, że zostaje na dłużej? Staje się naszym wiernym czytelnikiem? Kisimy się we własnym sosie i tyle. Dlatego moim zdaniem powinnyśmy trochę ostrożniej ferować wyroki, kiedyś los się może odwrócić :)

      Usuń
    4. Marta wiem, bo czytam z przyjemnością Twoje komentarze na wielu blogach;-) zresztą ten u mnie usunięty podobał mi się;-)

      Usuń
    5. Smyku dokładnie tak ! To część naszego życia, wchodzimy na blogi, komentujemy, obserwujemy i to raczej cały czas odbywa się w środowisku blogerek. Owszem, wpadają do nas osoby nie mające o tym wszystkim pojęcia, czasami szukają zdjęcia szczoteczki tuszu do rzęs, a czasami odpowiedzi na pytanie " jak bardzo można być brudnym" bo i takie perełki każdej z nas się wyświetlają w statystykach. I tyle. Nie wczuwają się w komentarze i obserwowanie.
      Nie rozumiem więc co sprawiło, że niektórym dziewczynom tak, za przeproszeniem, w dupach się poprzewracało. I to wcale nie są tylko blogerki 1000+, ze zdziwieniem ostatnio odkryłam, że bardzo złośliwe i wszechwiedzące potrafią być również blogerki z dość krótkim stażem. Nierzadko mając poparcie w osobach z większych blogów, które chętnie przyklaskują popisom nienawiści, a potem w razie wtopy od wszystkiego umywają ręce. Też jestem za peace&love, ale chyba my wrażliwcy jesteśmy w mniejszości.

      Michałosia naprawdę bardzo mi miło, że tak mówisz:* Nie sądziłam, że ktoś zwraca na mnie uwagę :) Komentarz usunęłam bo pierwszy raz mnie tak poniosło, a ja zwyczajnie nie umiem sprawiać przykrości innym nawet jeśli czasami na to zasługują. Nie wylewam potoków słodyczy jeśli coś do mnie nie przemawia, ale nie oznacza to, że trzeba kąsać do kości.

      Tak się rozpisałam, że aż mi wstyd. Smyku wybacz :)

      Usuń
    6. Wiem o kim mówisz i powiem Ci, że "popisy nienawiści" nie miałyby miejsca, gdyby ktoś jej nie zachęcał. Dziewczyna jest młoda, inteligenta, ma fajne poczucie humoru, ale właśnie - ma jeszcze mleko pod nosem i z wiekiem to pieniactwo jej przejdzie. Wiem, bo sama taka byłam, w końcu człowiek męczy się tą wszechogarniającą potrzebą wbicia kogoś w ziemię. Ze smutkiem patrzę na to, jak daje się manipulować starszym koleżankom, które przyklaskują jej, prowokują. W końcu się to na niej zemści, a koleżanki, które wsadziły ją na piedestał, pierwsze ją z tego piedestału strącą.

      Usuń
    7. Czasami niektórzy nie zdają sobie sprawy, że wszystko może obrócić się przeciwko nim. Pierwszy raz idę na spotkanie blogerek 20 kwietnia i aż się boję... Zawsze bardzo chciałam poznać na żywo inne blogerki i po prostu pogadać, ale ja chyba zbyt naiwna jestem. Kiedyś faktycznie potrafiłam wybuchać ekspresem, z wiekiem mi przeszło i coraz częściej najpierw myślę o konsekwencjach, a potem mówię :). Zawiedziona jednak jestem, że Ciebie nie będzie na spotkaniu.

      Usuń
  16. Jak zaczynałam blogowanie wydawało mi się że znalazłam świat w którym zaznam spokoju, zrozumienia, pomocy, wsparcia...Tak się stało, ale też spotkałam się z ogromem złośliwości, chamskiej niczym nie popartej krytyki, zawiści oraz brakiem obiektywizmu i samokrytyki....
    Kocham ten nasz "mały" Świat, ale mam swoje życie i jak napisałaś REALNE problemy więc trochę się wyluzowałam i już mi łatwiej kiedy te złe emocje zaczynają mnie dopadać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamila, jak się tak zastanowiłam, to chyba jest nasza mentalność. W sensie babska... i polska. Bo jak to? Ktoś może mieć lepiej ode mnie? A jak ma gorzej (w moim mniemaniu), to go zniszczę :)

      Żeby uniknąć komentarzy sfrustrowanych niedopchnęcji (kto lubi Monty Pythona, będzie wiedział o czym piszę ;) ), miałam zablokowane Anonimy :) W przyszłym tygodniu pewnie z powrotem je zablokuję. Póki co jestem zdziwiona, że nie posypały się żadne hejty ;)

      Usuń
  17. Smykusmyk ja normalnie kobieto Ciebie uwielbiam:-)))
    Nie raz już w kilku miejscach czytałam to co piszesz...i zawsze to było z sensem i logiką.
    Chyba się domyślam o co chodzi;-) najlepsze wyjscie to chyba w takiej sytuacji darować sobie...bo innego wyjscia nie widzę. Niektórych chyba nigdy nic nie nauczy i tak już zostaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Michałosia, ja tam uważam, że czasem za dużo piszę ;) Mogłabym się ugryźć w język, bo często te moje wypowiedzi to woda na młyn ;) Ale ja działam impulsywnie, nie mogę się tego za cholerę oduczyć ;)

      Jeśli chodzi "o co chodzi" ;) to tak jak pisałam - nie dotyczy moja wypowiedź żadnej konkretnej osoby czy sytuacji. Po prostu czytam sporo blogów, siedzę bardzo dużo na FB i naprawdę bokiem mi wyłazi ta żądza sensacji...

      Usuń
    2. ja wiem Smyku ze nie chodzi o osoby ale ogólnie o ten zamęt który jakoś dziwnym czasem się ostatnio wytwarza, niewiadomo po co i z jakiej przyczyny;-)

      Usuń
  18. Czuję, że wiele rzeczy mnie jeszcze zadziwi w tym blogowym świecie. Mam jednak nadzieję, że nie stracę przez to MARNYCH RESZTEK WIARY W DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego planuję czystki w blogrollu i towarzystwie wirtualnym :)
      Najwyżej rzadko będę uczestniczyć w oficjalnych spotkaniach blogerskich :)

      Usuń
  19. ja też nie wiem o co chodzi, ale to może i dobrze :) jeżeli któraś blogerka zaczyna się dziwnie zachowywać, przestaję wchodzić na jej bloga. tak było w wypadku jednej, która ujawniła i zaczęła nabijać się z e-maili wysyłanych przez blogerki do firm z prośbą o współpracę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm, coś kojarzę taką akcję.
      Z tego co wiem, ta blogerka ma w ogóle sporo na sumieniu :)

      Usuń
    2. ja już tam nie zaglądam, bo ani poziom pisania, ani poziom fotografowania, ani jakikolwiek poziom mnie nie zadowalał ;)
      słodki miód

      Usuń
  20. Pozdrawiam, Wiosna przyjdzie i tak :D

    OdpowiedzUsuń
  21. mimo, że w blogosferze jestem już 1,5 roku to mam wrażenie, że wszelkie afery przechodzą obok mnie niezauważalnie (albo ja jestem jakaś nieogarnięta). ilekroć jakaś blogerka pisze na swoim blogu posta w stylu Twojego powyższego to nie mam pojęcia o co chodzi :D teraz oczywiście też nie wiem o czym konkretnie mowa ;)

    ale może to i dobrze ;) bloguje sobie dla przyjemności i nie zamartwiam się tym co dzieje się w wirtualnej blogerskiej rzeczywistości :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie dotyczy żadnej afery :)
      Po prostu to moje zebrane odczucia z kilku ostatnich miesięcy ;)

      Też muszę się zdystansować i zająć tylko blogowaniem :)

      Usuń
  22. Bardzo spodobał mi się twój blog lubię blogi o kosmetykach więc postanowiłam zrobić swojego dopiero zaczynam więc przyda się wsparcie :)
    Może spodoba Ci się mój blog , mam taka nadzieje zapraszam serdecznie :) http://kosmetyki-avon1.blogspot.com/
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  23. :D Patrycja no ja Cie uwielbiam, Ty jak coś powiesz to prosto z mostu.
    ps: aż musiałam sobie pana elektryka obejrzeć... ach ta banda polskich decydentów =D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan elektryk rządzi :)
      Śmieję się z tych jego obelg, ale to bardzo gorzka prawda. W rzeczywistości strasznie mi go szkoda...

      Usuń
  24. no a mi to przypomina pewną sytuację... taaa..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrycja, tak jak napisałam - nie pochwalam współprac pt. karnisz albo obszerna recenzja na podstawie próbki mydła biały jeleń. Tu nie ma mowy o rzetelności...

      Usuń
    2. przyjęłam krytykę, zrozumiałam, zakodowałam, ale to nie znaczyło, że wyrażam także zgodę na jakieś zarzuty i oskarżenia które padają w moim kierunku. Od starszych blogerek wymaga się właśnie rady, a nie koniecznie pejoratywnej krytyki z jadem i podtekstami, to zniechęca do wszystkiego.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  25. A ja się trzymam z dala od wszelkich afer, mało mam czasu na czytanie blogów ostatnio, więc zazwyczaj nawet nie wiem, że coś się dzieje.. Ledwo znajduję czas na malowanie pazurków i skrobnięcie posta co drugi dzień, a gdzie tu mówić o śledzeniu wszystkich blogosferowych "newsów" ;) I wiesz co? Bardzo mi z tym dobrze :)
    Szkoda nerwów kochana..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, ja po prostu we wszystko za bardzo się zagłębiam.

      Usuń
  26. w wirtualu łatwiej komuś dowalić, bo nie stajesz z nim twarzą w twarz. Pewnie 99% hejterów nie odważyłoby się powiedzieć 2-iej osobie w twarz tego co może bezkarnie wypisywać w sieci. Co do balsamu nie znam, ale Lipikar też śmierdzi klejem biurowym, fuj. Za to działa super. Pewnie to dlatego, że nie mają żadnych substancji zapachowych maskujących woń składników. Czasem kosmetyki nieperfumowane zawierają jakieś substancje, które ukrywają nieprzyjemną woń użytych komponentów, więc balsam nie pachnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, sieć sprawia, że czujemy się incognito.
      A to takie mylne wrażenie...

      Usuń
  27. A mnie już ta firma powoli męczy bo sporo o jej produktach na blogach, normalnie strach się bać, że z lodówki wyskoczy :) Choć nie powiem może coś kupię bo jednak moja sucha atopowa skóra mogłaby się z tych kosmetyków ucieszyć, ale wszystko z umiarem. Zakodowałam sobie w głowie-można kupić a często zmieniam kosmetyki bo moja skóra mega szybko się przyzwyczaja więc i na decubal przyjdzie pora

    OdpowiedzUsuń
  28. Spodobał mi się opis tego produktu jest bardzo obrazowy gdy tylko przeczytałam od razu "wyobraziłam" sobie ową woń,rozbawiło mnie określenie "skończyło się babki sranie"choć przekręciłam na "babskie"
    Gabriella

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam spóźniony zapłon jak zawsze(;p), ale chciałam powiedzieć jedno - wyznaję zasadę "mój blog - moja sprawa", a wszelkich ludzi z wydumanymi problemami, czepialskich z nudy, braku własnego życia i prawdziwych problemów, którzy tylko sieją jadem gdzie popadnie - omijam z daleka jak tylko się da :) Dużo lepiej mi z tym i polecam bardzo - od razu człowiekowi lżej :))) Także zgadzam się z Tobą i wiesz, też mam chwile zwątpienia przez tą całą atmosferę, ale chyba faktycznie trzeba naciągnąć pancerzyk, ignorować przedszkole i robić swoje dopóki daje to satysfakcję i sprawia przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń