Twoje ciało pachnie grzechem...

/
20 Comments

Twoje ciało pachnie grzechem - śpiewał kiedyś Harlem.

_____________________________________________________________________________________________

To tak słowem wstępu :)

Rok temu, podczas spotkania warszawskich blogerek, otrzymałam paczkę z kosmetykami firmy The Secret Soap Store. Nigdy wcześniej nie miałam z nimi do czynienia. Krem do rąk z masłem shea zna chyba każda blogerka, niestety mi nie przypadł tak bardzo do gustu. Zakochałam się natomiast w zapachach tych kosmetyków. Dlatego niewiele się zastanawiając przystałam na warunki współpracy proponowane przez dystrybutora marki, JM Spa & Wellness.


Z wszystkich otrzymanych kosmetyków, najbardziej przypadło mi do gustu mydło rewitalizujące w kostce o zapachu Bambus & Mięta. Jednak zanim napiszę o jego właściwościach, muszę wspomnieć o opakowaniach kosmetyków The Secret Soap Store (a właściwie Scandia Cosmetics). Są przemyślane. Wszystko ma tu swoje miejsce. Spójrzcie tylko na opakowanie mydła w kostce! No proszę ja Was - czy widziałyście kiedyś tak zapakowane zwykłe mydło? Nawet, jeśli było niezwykłe? :) Duży plus od Smyka :)

Producent tak pisze o kosmetyku:


Mydła rewitalizujące - przygotowane w 100 % na bazie roślinnej : mydlanych wiór produkowanych z olejów roślinnych pochodzących z upraw kontrolowanych biologicznie. Podstawą wysokiej jakości mydeł rewitalizujących jest połączenie oleju palmowego, kokosowego, oliwy z oliwek (extra virgin) z przyprawami: kurkumą, miętą pieprzową i czarnym pieprzem. Nadto mydła są wzbogacone: olejem jojoba, avocado, masłem Shea i naturalnymi olejkami: ze słodkich migdałów, bambusowym, pomarańczowym.

No z tymi w 100% naturalnymi składnikami, to ja bym polemizowała...




Nic to. Idziemy dalej.

Mydło zawiera trochę (dosłownie trochę, to nie jest moja nieudolność językowa ;-) ) drobinek, dzięki czemu przyjemnie masuje skórę. Zapach jest przepiękny. Nie wiem jak pachnie bambus, wiem natomiast, jak pachnie mięta. No i mięty to ja tu nie czuję. Aromat jest bardzo ciekawy, bliżej tu do pieprzu z odrobiną mango - tak bym go scharakteryzowała. Nie nawilża, ale też nie wysusza. Bardzo dobrze oczyszcza. Test intymny zdany na 5. Porządnie się pieni, wydajność również dobra. Stosunek |cena - jakość| wzorowy. Na pewno wypróbuję inne mydełka :)


Kolejnym produktem wartym polecenia jest sól do kąpieli.



Niestety nie ma jej, nie wiedzieć czemu, na stronie dystrybutora... 


Skład prezentuje się następująco:




Czyli  nic powalającego. Jednak kąpiel z dodatkiem tej soli, to czysta przyjemność - zapach jest obłędny. Kojarzycie wodę Elisabeth Arden Green Tea? Dodatek naszej cudownej mieszanki do wanny i zaznajecie kąpieli w tych perfumach :) Bardzo świeżo i odprężająco. Kryształki są ogromne :D Ale dość szybko rozpuszczają się w wodzie. Wydajność jak każdej, innej soli - takie 500 g starczy na około 7-8 kąpieli. Wpływ na skórę niezauważalny.



I na koniec mały bubelek, czyli Antycellulitowy olejek do ciała i masażu w żelu...


Producent tak pisze o produkcie na swojej stronie:

Olejek antycellulitowy olejek do ciała i masażu SPA w żelu 200ml

Ekstrakt olejowy z algi brązowej - morszczynu pęcherzykowatego, poprawia krążenie krwi, ma działanie heparynopochodne, bierze udział w zwalczaniu stanów zapalnych zmienionych przez cellulitis.

Stosowany do masażu lub jako kosmetyk pielęgnacyjny pomaga w pielęgnacji skóry i wspomaga leczenie skórki pomarańczowej.

Zoom na skład:


I parę słów ode mnie.

Primo: cellulit i cellulitis to nie to samo! To drugie jest zapaleniem tkanki łącznej i nie sądzę, by ten olejek coś by pomógł. Ktoś powinien zająć się tym, bądź co bądź, kompromitującym opisem.





Wracając jednak do meritum: Przyjazna dla "użytkownika" konsystencja żelu i piękny zapach nie są w stanie zrekompensować tragicznego działania...





Przyznam szczerze, że niewiele razy użyłam ten kosmetyk - obrzydliwy, tępy film, który ten "olejek" pozostawia na skórze, skutecznie mnie odrzuca. I prawdopodobnie jest to "zasługa" żelu krzemionkowego, który wszelką wilgoć usuwa, tworząc warstwę, która otula nasze ciało jak blisko przylegająca zbroja. Posmarowałam się któregoś dnia przed pracą - o jakże tego później żałowałam! Okropne, niekomfortowe uczucie - jakby ktoś przykleił mi coś do ud. FUJ! Co gorsza - nie sposób tej warstwy zlikwidować. Chociaż zażywam kąpieli rano i wieczorem, kosmetyk utrzymywał się na ciele przez dwa dni. Koszmarek. Nigdy więcej. Zapach naprawdę cudowny, tym bardziej żałuję, że produkt okazał się takim niewypałem.

Mam nadzieję, że kolejne produkty, które otrzymam od firmy do testów, okażą się ciekawsze.

Znacie te kosmetyki?
Jakie są Wasze odczucia?




You may also like

20 komentarzy:

  1. Krem do rąk też nie przypadł mi do gustu, a mydła bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To mydełko mi się spodobało:) Ostatnio zastanawiam się nad zmianą żeli pod prysznic na mydełka. Wszystko wysusza skórę, więc trzeba przerzucić się na coś innego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wolę mydła, ale żele tej firmy wymiatają :)

      Usuń
  3. Bardzo lubię mydła z drobinkami.
    Zapach bambusa musi być ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopiero poznaję tę markę, zrobiłam sobie zakupy i będę powoli recenzować. Największą miłością darzę żel Pomarańcza i kurkuma, ale mydło z tej serii bardzo mnie rozczarowało. Za to bardzo spodobała mi się wersja Bergamotka i pomarańcza. To mydło ma wszystkie atuty, których szukam w mydlanych kostkach :)

    Kremu z masłem shea nie znałam i zapewne nie kupiłabym go, lecz dostałam próbkę wersji z pomarańczą i przepadłam. Krem spodobał mi się od właściwości po zapach, liczę że na dłuższą metę nie przesuszy mnie jak ma to w zwyczaju masło shea ;)
    Przed wyjazdem skorzystałam i Happy Hours, które przekonało mnie do małych zapasów. Porcja takich zakupów na pewno będzie miarodajna dla mnie samej i będę wiedzieć, czy chcę więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żele mają obłędne! nie wiem, jak robią te zapachy, można się zakochać :))))))))))))

      Usuń
  5. Bardzo lubię kolorowe mydełka. Przepadłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ładnie prezentują się w łazience :)

      Usuń
  6. nawet o nich nie słyszałam.... koniecznie musze nadrobić zaległości;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj jak mnie zawsze drażni mylenie cellulitu z cellulitisem, tak samo jak keratyny z kreatyną :D Też zgodziłam się na współpracę i jestem na etapie testowania. Najbardziej zaskoczona jestem kulą do kąpieli, nie przepadałam do tej pory za takimi gadżetami, ale ta pachnie na cały pokój. Aż się zastanawiam czy nie zamówić innych wersji zapachowych i nie wsadzić do szafy, ciuchy pachniałyby bosko :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie miałam okazji używać żadnego z tych produktów.. Cellulit mam, że tak pozwolę sobie powiedzieć, w dupie :P a mydełek w kostce nie lubię za bardzo.. Jedyne na co bym się skusiła to sól do kąpieli :) Zapowiada się super :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To mydełko z miętą przydałoby się na lato. Pewnie fajnie ochładzałoby ciało w upały.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze wiedzieć, olejek antycellulitowy będę omijać z daleka :) Ja miałam krem do mycia z bambusowej serii, też mnie zapachowo zadowolił :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mowiac szczerze, po Twoim opisie nie siegnelabym po te produkty, bo chociaz 'ladne' to robia nic, albo malo.

    Co do soli do kapieli: z biedronki, bebeauty- trawa cytrynowa i bodaj bambus- pachnie bossssssko! kupilam i calej rodzinie i znajomym (ktorym dalam powachac) podeszlo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mydelko wyglada bardzo fajnie;)

    OdpowiedzUsuń
  13. fajne są te kosmetyki, dziwne, że jeszcze ich nie miałam, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń