Konopie dla najmłodszych :)

/
12 Comments


Jakiś czas temu zgłosiłam się na FB do testowania dermokosmetyków Cutis Help Mimi. Bardzo się ucieszyłam, gdy mój blog został wybrany do testów :)

Mimi to produkty do pielęgnacji dzieci o niezłych składach, a ich podstawą są aktywne emolienty na bazie oleju konopnego :)


Na swoim facebooku, producent tak napisał o właściwościach oleju:

Tenże olej konopny jest bezpieczny od PIERWSZEGO DNIA ŻYCIA,  pozyskiwany z SUROWCA FARMAKOPEALNEGO, STYMULUJE  skórę noworodka do ROZWOJU, idealnie sprawdza się przy każdym rodzaju skóry (również nadwrażliwej i atopowej)

Dodatkowo NIE POZOSTAWIA TŁUSTEGO OSADU na skórze malucha oraz wanience.
Ponadto podaruje on NAJBARDZIEJ POŻĄDANY stosunek kwasów Omega-6 do Omega-3 3:1 oraz równowagę między kwasami tłuszczowymi nasyconymi i nienasyconymi 1:1

Dzięki temu osiągamy pozytywną modulację reakcji przeciwzapalnej oraz przyspieszenie gojenia i regeneracji skóry dziecka.

I składy poszczególnych kosmetyków:

Balsam


Emulsja do kąpieli:


Krem pod pieluszkę:


Moja opinia:

A właściwie opinia Tymonka :)


Kosmetyki zapakowane są w kartoniki, na których dokładnie opisane jest działanie, wskazania i skład. Grafika jest miła dla oka, marka ma swoją "maskotkę" - słodką kaczuszkę :) Butelki z emulsją do kąpieli i balsamem do ciała zabezpieczone są specjalną plombą, której obecność potwierdza, że kosmetyki nie były otwierane. To w teorii. W praktyce można plomby przyklejać i odklejać do woli :) Zbędna naklejka, która nie spełnia roli, a pewnie podwyższa cenę :)



Coś, co mnie w nich urzekło, to zapach. Cudowny, acz trudny do zidentyfikowania i opisania (nie, to nie TEN zapach ;) ). Balsam i emulsja zamknięte w identycznych butelkach.


Niestety, takie opakowania zupełnie nie sprawdzają się w pielęgnacji niemowlaka - musiałabym mieć dodatkową parę rąk. Producent powinien zastanowić się nad opakowaniami z pompką (tu brawa dla Pharmaceris). Gdy malec wije się w wanience (a mój zaczął cierpieć na hydrofobię ;) ), ciężko jest otworzyć butelkę jedną ręką i zadozować odpowiednią ilość kosmetyku. Tym sposobem produkt staje się potwornie niewydajny, bo wylewam na Tymona ogromne ilości. Szkoda, bo żel ma dość gęstą konsystencję i jestem pewna, że już niewielka ilość starczy na umycie całego, małego ciałka. Po spłukaniu produktu, skóra malca jest bardzo miękka, nawilżona - właściwie można zrezygnować z balsamu, i pięknie pachnie. Mogłabym Tymcia wąchać i wąchać :) Z balsamem jest podobna historia, jak z emulsją do kąpieli. Myślę, że każda mama wie, co to znaczy ubieranie niemowlaka. Szczególnie niemowlaka po kąpieli. Mój wykazuje bardzo duże powinnowactwo do bycia akrobatą w cyrku. Przyjmuję też ewentualność opętania - pamiętacie egzorcystę i wykręcającą się głowę bohaterki? ;) I teraz wyobraźcie sobie, że musicie takie żywe srebro nasmarować balsamem, który trzeba otworzyć i wycisnąć z buteleczki...


Balsam ma konsystencję mleczka, jest dość rzadki, więc tym bardziej ciężko mi dawkować odpowiednie ilości - ponownie wpływa to na wydajność. Produkt bardzo szybko się wchłania, pozostawia na skórce wyczuwalny filtr ochronny (nie mylić z tłustym filmem). Zapach wciąż wspaniały, choć tu - mam wrażenie - trochę zbyt intensywny jak na produkt dla dziecka. Skórka jest nawilżona przez bardzo długi czas. Nie powoduje podrażnień, a wręcz je łagodzi.

Jeśli chodzi o krem pod pieluszkę, mam ambiwalentne odczucia. 

Produkt znajduje się w niewielkiej tubce z nakrętką. Ponownie nietrafione opakowanie - przy pielęgnacji najmłodszych, opakowania muszą być przyjazne dla mamy. A nie są.


Konsystencja maślana, dość gęsta. Niestety "maże" się - mam wrażenie, że nie zawsze dociera tam, gdzie należy. Jednak największym problemem z tym kremem, jest fakt, że... potwornie uczulił Małego. Do tego stopnia, że konieczne było stosowanie klemastyny. Mam pewność, że to ten produkt, bo stosowaliśmy go zamiennie z Pharmacerisem i - po wystąpieniu uczulenia - Tormentiolem. Gdy tylko wracaliśmy do Mimi, na miejscach, które smarowaliśmy kosmetykiem, pojawiały się czerwone skupiska drobnych krostek. Swędzących krostek, Tymon wciąż próbował się drapać. Z wiadomych względów nie wrócimy do niego.

Jeśli chodzi o pozostałe produkty, nie wiem, czy sięgniemy po nie ponownie - cena też jest dość wygórowana, blisko 40,00 PLN za każdy produkt...

Znacie kosmetyki marki Cutis Help?





You may also like

12 komentarzy:

  1. Nigdy nie spotkałam się z tą marką.
    A co do uczulenia to współczuję niestety każda skóra indywidualnie reaguje na nowe kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, chyba skończę z wypróbowywaniem nowych kosmetyków na Małym, pozostanę przy sprawdzonym Pharmaceris.

      Usuń
  2. Nie znam tej firmy ale to kolejny przyklad,na to ze nieraz te najtansze produkty jak ziajka czy babino sa najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Skusiłam sie na zakup tej emulsji- zapach jest przecudny, działanie też mi sie podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Daję olej konopny do picia mojemu psu, bo ma alergię skórną;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no mój Tym też by pewnie chętnie chapnął ;)
      on generalnie wszystko by chapnął :D

      Usuń
  5. mnie sie nie podoba wazelina i silikony w składzie:( za taką cenę, niezmiennie najlepsze są kosmetyki Rossmanna BabyDream:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam dzidzi, nie znam marki, ale uwielbiam Twoje recenzje bo zawsze wiem, że znajdę wątek humorystyczny :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham Twoje recenzje! A jakże, wątek humorystyczny zawsze obecny : ))
    Nie spotkałem się nigdy z tą marką, z dzieciaczkowych jestem wierny BabyDream.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tyle piniążków za kosmetyki dla dzieci, duużo

    OdpowiedzUsuń