DIY: Apetyczne babeczki peelingujące

/
23 Comments
Jupijajej madafaka!

Stało się, znalazłam wreszcie chwilę, by ukręcić coś do zakładki DIY!!! :D
Jestem z siebie niezmiernie dumna, nawet nie wiecie, jakim przylepcem stał się mój Synek. O loooooooosie!

(Do tego ten mały cholernik jeszcze nie powiedział mama! Aaa!
Mówi tata, baba, wawa (LOL), blabla, papa, dada. Tylko mama mu nie wychodzi.

Nic to, pewnie jak zacznie wypowiadać to słowo, będę się modlić, by przestał...
Jednak najbardziej boję się słowa „dlaczego” ;) )

Wracając jednak do DIY.
Mam dla Was przepisy na sześć (tak, tak, zaszalałam ;) ) babeczek peelingujących. Właściwie na pięć babeczek peelingujących i jedną na wielkie wyjścia. Tzn. przed wielkimi wyjściami :)

Baza wszystkich jest identyczna:

¼ części wosku pszczelego
¼ części masła kakaowego
½ części masła mango
½ części oleju ze słodkich migdałów
2 części masła shea
1 część oliwy z oliwek



A teraz z czym to się je ;)
A konkretnie – pokaż kotku, co masz w środku :)

Kawa = baza + kawa mielona + olejek zapachowy kawowy (Bamer, only Bamer!)
Tymiankowa glinka = baza + glinka czarna + olejek eteryczny tymiankowy
Truskawka = baza + peeling z pestek truskawek + olejek zapachowy truskawkowy
Kokosowy pył = baza + opalizujący brokat kosmetyczny + olejek zapachowy kokosowy
Malina = baza + peeling z pestek malin + olejek zapachowy malinowy
Marcepanowy ryż = baza + peeling z ryżu + olejek "Płatki, mleko i marcepan"


Jak to się robi?


Do wcześniej przygotowanych foremek nalewamy mieszanki bazowej mniej więcej do połowy. Czekamy, aż trochę przestygnie, musi mieć konsystencję gęstej śmietany. Dlaczego? Gdybyśmy od razu dodały naszych sypkich dodatków, opadłyby na dno i właściwości peelingujące miałybyśmy tylko przez chwilę. Gdy dodamy do trochę gęstszej mieszaniny... Wiecie o co chodzi :)







Zatem: dodajemy nasze suche dodatki i mieszamy, najlepiej patyczkiem czy wykałaczką. Na koniec zalewamy odrobiną płynu, żeby nasze babeczki nie były zbyt "kostropate" :) W końcu mają też ładnie wyglądać :)





Po wykonaniu wszystkich niezbędnych ( :P ) czynności, odstawiamy balsamy do stężenia.


Następnie ładnie pakujemy i przekazujemy w dobre ręce...
Chyba, że zainteresuje się nimi najbardziej ciekawski domownik:



Aha! Jeszcze jedna rzecz - peeling z ryżu wykonałam własnoręcznie :) Tzn. blender wykonał :P
Dokładniej: wrzuciłam garść ryżu do miski i trochę go potraktowałam trzema, superostrymi ostrzami :)

W kwestii działania - babeczki świetnie spełniają swoją ścierającą rolę, a zawartość wspaniałych maseł i olejów sprawia, że skóra jest miękka jak kaczuszka. Polecam do wypróbowania :)







You may also like

23 komentarze:

  1. Ukradłabym Ci tą truskawkową albo malinową! Można taką zamówić?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ancia, jak się spotkamy, to dostaniesz w prezencie :)

      Usuń
    2. Ojej dziękuję :*
      Tylko mnie pilnuj żebym nie zjadła bo jak czytałam składniki to robiłam się głodna.

      Co do Tyma, to jeszcze będziesz mieć dość mama :P Choć i tak sądzę że jego pierwsze mama będzie dla Ciebie najwspanialszym momentem!

      Usuń
  2. Początkowo przeczytałam zamiast tymiankowa to Tymonkowa :) Super pomysł z peelingiem ryżowym a babeczki kuszące

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy pomysł :) Jeszcze o takim nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham takie notki, ale nie kocham mojego lenistwa. Ja ciągle sobie obiecuję, że wreszcie coś zrobię a kończy się kupą:(
    Tymek <3 maj loff

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny pomysł, a słowo "dlaczego" - to klucz do wszystkiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nigdy jeszcze nie traktowałam się taką kostką peelingową, a co dopiero babeczką ;-) Mam coraz większą ochotę na kilka rzeczy DIY ;-)WYPŁATO PRZYBYWAJ!

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi cudownie:) Muszę wypróbować! A o "mama" się nie martw - bardzo szybko zrozumie, że jest to najważniejsze słowo na tym świecie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post! Mniamuśne peelingi.
    Czy te osłonki babeczkowe nie przywierają do kostek peelingujących?
    W sensie czy łatwo się je zdejmuje?
    Kiedyś wpadłam na pomysł zrobienia mydła typu melt and pour w takich osłonkach i niestety strasznie wszystko do siebie poprzywierało.. :(

    Moja Dziecina też uparła się na początku na mówieniu wszystkiego oprócz 'mama' :)
    Teraz ma trochę ponad trzy lata i jest święto w domu, jak przez chwilkę jest cicho ;) I powoli zaczynają się pytania.. ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Na moim parapecie dojrzewa właśnie 7 podobnych:) Tylko, że na bazie mydła:( Następnym razem zrobię takie olejowe.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomysł rewelacyjny!
    Ale jestem takim leniem i beztalenciem,że chyba wolałabym kupić albo dostać taki smakowity prezent ;)
    uroczy smyk :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie wyglądają, kawową bym nie pogardziła :D!

    OdpowiedzUsuń
  12. gdybym tylko nie była takim leniem :) może się w końcu zmobilizuję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kolejna rzecz, którą chciałabym zrobić... Coraz więcej tych rzeczy =P

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejkuu uwielbiam patrzeć na twoje własnoręczne cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo apetyczny pomysł! W najbliższym czasie wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. Super, coś nowego i to nie byle co :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wyglądają ślicznie. Muszę się w końcu ogarnąć i spróbować coś takiego zrobić:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Malina i ta ryżowa mnie kuszą :D

    OdpowiedzUsuń