DIY: Czyścik do dzióbka a'la Lush Angels on bare skin

/
31 Comments

Obiecałam na profilu FB i słowa dotrzymuję :)
Poniżej moja wersja Angels on bare skin Lusha.


Skład oryginału:

Ground Almonds, Glycerine, Kaolin, Water, Lavender Oil, Rose Absolute, Chamomile Blue Oil, Tagetes Oil, Benzoin Resinoid, Lavender Flowers, *Limonene, *Linalool

Ponieważ nie miałam olejku różanego, rumiankowego i aksamitkowego, pominęłam je w składzie. Rezynoidu benzoiny też nie posiadam ;) Wykorzystałam natomiast olejek arganowy i ze słodkich migdałów.

Do przygotowania potrzebujecie:

100 g migdałów łuskanych
garść suszonej lawendy
około 10 g glinki białej (kaolina)
około 20 ml gliceryny roślinnej
około 10 ml wody
10 ml olejku arganowego
20 ml olejku ze słodkich migdałów
po kilka kropel olejku lawendowego i cytrynowego (lub innego, który lubicie)
ja do swojej wersji Angels on bare skin dodałam jeszcze garść płatków owsianych, które zbawiennie wpływają na moją problematyczną cerę :) możecie jednak ten składnik pominąć

A teraz po kolei:

W blenderze mielimy migdały:


Dodajemy kaolinę:


Lawendę suszoną:


Płatki owsiane:


Na koniec dodajemy płynne składniki i mielimy wszystko razem do uzyskania papkowatej konsystencji:


Przekładamy do słoiczka i mamy swój własny czyścik w typie Lush ;)

Nie miałam okazji używać oryginału, ale ten jest naprawdę świetny. Genialnie oczyszcza, porządnie nawilża.  Skóra jest bardzo miękka i gładka. Na pewno to nie ostatnia moja podróbka tego produktu :)

Na koniec chciałam się jeszcze pochwalić współpracami, wymianami, nagrodami i zakupami ;)

Na początek wygrana u Słonecznika


Wymiana  Marti


Zakupy












I to by było na tyle :)





You may also like

31 komentarzy:

  1. ja poproszę przepis na dark angels'a :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja na Buche de noel :D

      Usuń
    2. postaram się :)
      na szczęście składy mają proste i można coś wyczarować w domku :)
      jutro będę robić oatfix, bo banany już kupione, a szkoda, żeby się zepsuły (jeść ich nie lubię ;) )

      Usuń
  2. Nie mam kiedy sobie tego zrobić :) Ale potwierdzam, miałam okres, kiedy to do mycia używałam tylko płatków owsianych i buzia była genialna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a używałaś kiedyś oryginału? :)
      może bym Ci podesłała i byś porównała? :)

      Usuń
  3. Ja sobie do takiej pasty dodaję jeszcze miód i olej rycynowy. Bardzo ją lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, dobrze wiedzieć :)
      następnym razem spróbuję :)

      Usuń
    2. Polecam też tą: http://zielonawsrodludzi.blogspot.com/2013/02/zrob-sobie-paste-do-mycia-twarzy-z-soda.html

      Ostatnio zdradziłam dla niej migdałowca:)

      Usuń
  4. Wow. Kocham AoBS, twój wygląda równie fajnie.. Szkoda, że mam ostatnio takiego lenia na DIY, bo z chęcią bym wypróbowała Twój przepis.. Może za jakiś czas mnie najdzie i spróbuję taki ukręcić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to się samo robi :)
      polecam do wypróbowania, ja jestem bardzo zadowolona :)

      Usuń
  5. sporo nowości ! :D A czyścik muszę ukręcić w domu ! Wygląda wspaniale

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyścik <3 Tylko czemu mi się nie chce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łitam, naprawdę szybko się to robi :)
      właściwie robi to za nas blender ;)

      Usuń
  7. HOHOHO i DIY i zakupy i wymianki i wygrane... jest na czym oko zawiesić. Przepis mi się na tyle spodobał, że go uskutecznię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzadko wrzucam informacje o zakupach czy współpracach ;) dlatego tym razem nadrobiłam ;)

      Usuń
  8. oj fajnie to wygląda, płatkami owsianymi kiedyś myłam buzie, była taka gładka, tylko paskudziły łazienkę, takie zmielone w papce bardziej wygodne są:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie takie zmielone nie są tak problematyczne :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. niiioooom :)
      tym większa moja radość, bo nigdy nie używałam nic tej marki :)

      Usuń
  10. Super! Też muszę zrobić domowego "ejndżelsa"!

    OdpowiedzUsuń
  11. juz od dawna chcialam sama zrobic ten czyscik! szkoda ze na studiach rozwalilam swoja " gruszke" z blendera... :( postaram sie pamietac o tym przy wizycie w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurde, spróbowałabym to zrobić, gdybym tylko miała odpowiedni mikser w domu, a tak chyba taniej by było sprowadzić Lush... A z drugiej strony mikser starczy mi na dłużej ;))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Skad masz platki lawendy?
    Widze, ze zrobilas wlasne angels- na pewno sa rownie dobre albo i lepsze od lushowych, ktore jak chyba jzu wiesz- calkiem sobie cenie :))

    potwierdzam nadanie przesylki ;]

    OdpowiedzUsuń
  14. Na pewno wypróbuję Twoją wersję czyścika :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten czyścik jest do twarzy czy ciała? Bo nie znalazłam tego produktu i jak znalazłam go u nich na stronie to piszą, że niby do ciała...

    OdpowiedzUsuń
  16. jako posiadaczka cery ze skłonnościami trądzikowymi ogromnie żałuję, że taki czyścik nie dla mnie, bo zapach musi być przecudowny - już sobie wyobrażam woń migdałów zmielonych z lawendą. meh....

    OdpowiedzUsuń
  17. Cieszę się, że paczuszka doszła cała i zdrowa :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny przepis! Teraz tylko kupić składniki i robić, robić. Uwielbiam Lusha i żałuję, że jest tak kiepsko dostępny, ale na szczęście mamy Ciebie! ; )))

    OdpowiedzUsuń