Niekosmetycznie, czyli pięć filmów, obok których nie sposób przejść obojętnie

/
34 Comments

Wielokrotnie już pisałam, że jestem fanatyczką filmów. Do tego stopnia, że zdecydowałam się studiować na kierunku, który umożliwiał zrobienie specjalizacji filmoznawczej :) Niestety studia przerwałam dawno temu, powrót wiązałby się z przerobieniem ponad trzech lat materiału od nowa (a właściwie podejściu do wszystkich egzaminów raz jeszcze, z tym, że trzeba uwzględnić różnice programowe z 11 lat ;-) ). Dojrzewam do decyzji o pójściu na inny kierunek i ukończeniu go na poziomie licencjata, żeby chociaż mieć papierek… Doświadczenie i wiedzę mam ogromną, więc potrzebny mi tylko dokument ukończenia szkoły od czapy ;) Powiem Wam, że trochę przeraża mnie fakt, że w naszym kraju nieistotne jest gdzie, jak i co – ważne, że jest świstek. A 90% absolwentów ma 90% mniejsze doświadczenie i kompetencje ode mnie ;) Tak, jestem nieskromna na tej płaszczyźnie :P

Whatever, nie ma co się użalać, tylko wziąć się do roboty ;) W sumie sama jestem sobie winna.

Ale nie o tym miało być :)

Chciałam dziś opowiedzieć Wam trochę o filmach, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie i wciąż tkwią w pamięci.

Na początek ostrzegam, że uwielbiam kino… nudne. Mój TŻ męczy się przy tym, czym ja się zachwycam i zazwyczaj wyczekiwane przeze mnie obrazy, oglądam sama :)

1. Jednym z takich filmów jest brytyjski Tony.


Niepokojący, mroczny i brudny. Krótki film o zabijaniu. A właściwie o zabójcy. Niszowy, trudny w odbiorze, mocny. Świetnie napisany i jeszcze lepiej nakręcony. Film jednego aktora. Genialnie zagrany przez naturszczyka. Fikcyjna opowieść o kilku dniach z życia londyńskiego seryjnego zabójcy. Jakże niepozornego. Warto obejrzeć dla sceny z… sąsiadką. Przerażająca, wywołująca zimne poty. Kto obejrzy, będzie wiedział o czym mówię :)

2. Kolejny na liście jest Tyranossaur


Przepiękna, poruszająca historia człowieka upadłego, który otrzymuje ostatnią szansę. Ogromna ilość nagród (BAFTA, Sundance, Sztokholm, ISA itd.) dla debiutującego w roli reżysera Paddy'ego Considine'a, jednego z ciekawszych, brytyjskich aktorów młodego pokolenia. W roli głównej niezawodny Peter Mullan (pamiętny Joe u Kena Loacha). Obraz przerażająco smutny, przerażająco prawdziwy. Absolutny must see.

3. Koreański I saw the devil


Niech nie zmyli Was tytuł ni plakat - to żadna baja z powstałym z martwych, mszczącym się facetem w masce. To rasowy thriller z seryjnym zabójcą. Ale jaki to thriller - nie ma tu żadnych kompromisów. Zdarzało się, że odwracałam głowę, widząc okrucieństwo pokazane na ekranie. I nie jest to wymyślne, instruktażowe okrucieństwo rodem z serii Saw. To ukazanie chorej psychiki człowieka bez skrupułów, zabijającego dla przyjemności (niesamowity, obrzydliwy Min-sik Choi, czyli legendarny już Old boy) i upadku wartości jego łowcy, człowieka złamanego i zdesperowanego. Od tego filmu zaczęła się moja "przygoda" z kinem koreańskim. Amerykanie i ich popłuczyny przegrywają w przedbiegach. Absolutny geniusz.



Niech ktoś obejrzy ten film i powie mi, że Viggo Mortensen (zresztą nominacja do Oscara za tę rolę) to nie jest genialny aktor, a David Cronenberg to nie jest genialny reżyser. Aktorska śmietanka: Armin Mueller-Stahl, Vincent Cassel, Jerzy Skolimowski czy - znielubiona przeze mnie - Naomi Watts dają niezwykły popis umiejętności. Rewelacyjny kryminał, jakiego długo jeszcze nic nie będzie w stanie przebić. Standardowo, jak u Cronenberga, mnóstwo krwi, seksu, żadnych skrupułów. Scena w łaźni - majstersztyk. Jak cały film.



Zdobywca Złotej Palmy w Cannes. Film uwielbianego przeze mnie Kena Loacha z niezwykle wszechstronnym Cillianem Murphy w roli głównej. Historia dwóch braci, którzy w imię wartości i przekonań, stają po dwóch stronach barykady. W tle IRA, miłość, śmierć. Film rozliczeniowy, hołd w kierunku bojowników o wolność Irlandii. Kino proste i trudne jednocześnie. Poruszające, pozostawiające widza w stanie bezsilności i wszechogarniającego smutku.

Na dziś wystarczy :) Co powiecie na serię tego typu? :) O czym chciałybyście poczytać w kolejnym poście "5 filmów..."?

Znacie te filmy? Co w kinie Was zachwyca? Jaki gatunek preferujecie? Jaki film zrobił na Was piorunujące wrażenie, poruszył każdą strunę...





You may also like

34 komentarze:

  1. I już Cię kocham :D
    Uwielbiam ludzi pasjonujących się tą dziedziną sztuki... i za każdym razem przekonuję się, jak niewiele już widziałam mimo iż widziałam już tak wiele :) oj muszę się podłączyć do stałego internetu by nadrobić conieco ;))
    Poprosze o serię REGULARNIE, najlepiej w piątek, bym miała co oglądać na weekend :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      Bardzo chętnie, choć ostrzegam, że przy filmach popadam w słowotok i mogę naprawdę dużo gadać/pisać, zanudzam wówczas interlokutora tudzież czytelnika ;)

      Usuń
    2. Jestem pewna, że nie tylko ja będę czytać wszystko z rozkoszą :) Miły oddech od kosmetyków :)

      Usuń
    3. ambitne kino, ja raczej wolę lekkie i przyjemne... ale od czasu do czasu też lubię :) Angel mi kiedyś podesłała świetny filmik, jak go znajdę to Ci powiem

      Usuń
    4. no właśnie, czekam z niecierpliwością ;)

      Usuń
  2. Uwielbiam filmy, ale raczej te bardziej lekkie ;)

    Żadnego z tych filmów nie oglądałam, ale może skuszę się na 2 ostatnie, bo horrorów nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słoneczniku, ale na liście nie ma horrorów :)
      Są tylko dwa thrillery psychologiczne :)

      Usuń
  3. Niestety żadnego z prezentowanych filmów nie widziałam, ale jestem fanką horrorów więc pewnie z chęcią się skusze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pisałam o horrorach, ale I saw the devil można podciągnąć pod film grozy :)

      Usuń
  4. Z listy widziałam tylko Eastern Promises, ja Wattsową lubie za trylogie Arriagi i Iñárritu (dobry też jest Painted Veil). Gatunków ulubonych nie mam, ale najczęsciej kończe na trillerach i dramatach, cięzko jest teraz znaleźć dobrą komedie. Z koreańskiego kina bardzo dobry jest W pogoni, Pani Zemsta, Jestem cyborgiem i jest OK. Największe wrażenie chyba na mnie wywarł Antychryst, cholernie ciężki do przełkniecią, Anioły Wszechświata. The Fountain (uważam że po tym filmie Aranofsky albo się wypalił albo doszedł do wniosku że czas polepszyć stan konta...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Painted veil zupełnie mi się nie podobał - jak dla mnie zbyt pretensjonalny. Poza tym nie mogę już patrzeć, jak Norton robi się coraz bardziej drewniany... Jeśli chodzi o koreańskie kino, ciężko mi skojarzyć po polskich tytułach :) W pogoni to chyba The chaser, który oglądałam z totalnym rozdziawem. Obłędne kino. Jeśli nie widziałaś, polecam też Memoirs of murder. Trylogia zemsty to klasyk :) Jestem cyborgiem i to jest ok nie widziałam, ale widzę, że Park-chan Wook, więc z przyjemnością się mu przyjrzę :) Dzięki :) Co do Antychrysta, niestety mam bardzo złe zdanie o tym filmie. Generalnie Von Triera uwielbiam Przełamując fale, Europę i Królestwo. Kolejne filmy (może wyłączając Tańcząc w ciemnościach) to przerost formy nad treścią, sztuka dla sztuki. W Antychryście oczarowały mnie zdjęcia i nic więcej (mimo, że zagrał tam mój ukochany Dafoe). Poza tym Von Trier to chory człowiek, megaloman, zakompleksiony człowieczek i to staje się coraz bardziej widoczne w jego filmach. Skłamałabym, jeśli powiedziałabym, że lubię łatwe kino, jednak Von Trier to twórca powierzchowny, taki klaun kinematografii, oszust i pozorant. O filmie Anioły wszechświata słyszę po raz pierwszy. I Aronofski - ja akurat mam trochę inne zdanie. Uważam, że Aronofski to reżyser z ogromnym potencjałem, który się zmarnował. Pi to arcydzieło. Requiem dla snu był filmem nowatorskim, mocnym, świetnie zagranym, ale z perspektywy czasu patrzę na niego, jak na ciekawostkę, a nie kamień milowy, jak wielu go określa. Natmiast The fountain... Ech, ten film, to dla mnie totalny niewypał. Piękny teledysk do pięknej muzyki. Za dużo tam było perturbacji, wątpliwości, zmian. Powinien walnąć projekt w diabły i powrócić do niego po kilkunastu latach ze świeżym spojrzeniem, z nową ekipą. A tak - efekt widoczny gołym okiem. Uważam, że jego najlepszy film to Wrestler, jakże inny od dotychczasowych dokonań. Zachwycił mnie. A później, cóż, jeszcze większy zawód przy Black Swan...

      Usuń
    2. Wiesz miałam podobne zdanie o Antychryście póki nie przeczytałam że to ma być horror psychologiczny, jak dla mnie Lars próbuje zrobić widzowi sieczke emocjonalna i to mu wychodzi, oczywiście że jest pretensjonalny, ale czy to nie element jego gry? Wydaje mi się że tym filmem chciał wsadzić kij w mrowisko i to mu wyszło. Pi bardzo lubie, chciałam kiedyś znaleźć jego krótkometrażówki, ale to praktycznie niemożliwe. Dla mnie Requiem po czasie straciło urok, po obejrzeniu większej ilości strasznie dla mnie zszarzał. Nie twierdze że nie ma potencjału, bo ma, ale chyba gdzieś go zgubił a szkoda. Może spróbuj spojrzeć na the fountain inaczej? Grafike owszem ma bardzo ładną, ale nie o to w nim przecież chodzi. DLa mnie mnogość interpretacji właśnie w nim jest piękna. Black Swan to piękna produkt marketingowy, szkoda słów. Anioły Wszechświata są specyficzne, zresztą jak całe skandynawskie kino (z mniej znanych Max Manus i Ondskan są warte uwagi). Z tych który możliwe że nie widziałaś to do polecenia: The Jacket, El Maquinista, Crna mačka, beli mačor, World's Fastest Indian (chociaż ten może być zbyt sentymentalny). Tak to The Chaser.

      Usuń
    3. Kino skandynawskie bardzo lubię i dużo oglądam :) The Jacket zupełnie nie mój klimat, Mechanik jest świetny, głównie dzięki Bale'owi, Czarny kot... to klasyka :) A world's fastest indian kocham! :)))) Uroczy film :)

      Usuń
    4. Weźcie nic nie mówcie o Antychryście, obraz wycinanej nożyczkami łechtaczki do tej pory mnie osłabia :)

      Usuń
    5. tam w ogóle były niezłe pomysły ;)

      Usuń
  5. O filmy zdecydowanie dla mnie, na pewno obejrzę ! :)
    Proszę o więcej notek :) horrory i thrillery to mój ulubiony gatunek filmowy

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydawało mi się, że widziałam dużo filmów, ale chyba jednak nie, bo żadnego nie znam ;) Zapamiętam post i na pewno je obejrzę :P

    OdpowiedzUsuń
  7. niestety nie znam tych filmów, ja lubię filmy w typie d.lyncha. a filmy które mnie poruszyły to kraina traw, prosta historia i człowiek słoń

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie te, które polecam, powinny CI się spodobać :)

      Usuń
  8. Niezłe zestawienie filmów. Chętnie obejrzę wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No pięknie, nic nie widziałam:) Ale mnie zachęciłaś!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ogólnie lubię kino angielskie, ogólnie lubię ich poczucie humoru, które nie każdy rozumie. A ten 'Eastern Promisses' film będę musiała obejrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  11. Funny games - obraz nieprawdopodobnie nieprawdopodobny.

    OdpowiedzUsuń
  12. =) nie widziałam żadnego z tych filmów, na pewno to nadrobię =)

    OdpowiedzUsuń
  13. wstyd się przyznać ale nie widziałam żadnego z nich:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba dogadałybyśmy się jeśli chodzi o filmy, mamy podobny gust...Ja też lubię takie "nudne", ale jednocześnie mocne filmy, które zapadają w pamięć, pokazuję silne emocje ale niekoniecznie pełne akcji. I też często muszę je oglądać sama :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Akurat żadnego z tych filmów nie znam ale chętnie przynajmiej któryś sobie obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też nie widziałam żadnego z tych filmów... Ale kiedy napisałaś,że lubisz "nudne filmy" pomyślałam "o ja też!". Tzn. filmy, które uchodzą za nudne, bo dla mnie one nie są nudne (za to nudzi mnie większość "kinowych hitów" - zwykle od razu wiem, jak się skończą i chcę już iść ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  17. Żadnego nie znam, ale chętnie obejrzę coś odmiennego od amerykańskiej papki ;) Dziękuję bardzo za tą notkę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. No 2 obejrzę ciekawiie opisujesz.:)



    Kiedy wyniki konkursu??:)

    OdpowiedzUsuń