DIY - Kosmetyki Ani :)

/
36 Comments

Jakiś czas temu skontaktowała się ze mną moja czytelniczka Ania z pytaniem, czy nie miałabym ochoty zamieścić na blogu jej receptur, gdyż sama bloga nie posiada. Ucieszyłam się bardzo, miło czytać, że mój blog inspiruje i ktoś czyta go z dużym zaciekawieniem :) Dziękuję Aniu za miłe słowa! Zatem dziś, wyjątkowo, DIY nie mojego autorstwa, a autorstwa Ani. Receptury są bardzo proste, opis „produkcji” wyjątkowo przystępny – nic, tylko działać! :) Ja już robię swój pierwszy macerat! Dzięki Tobie Aniu! :)

To do dzieła!

PEELING DO CIAŁA  
·         ½ szkl. cukru
·         1 łyżka gliceryny
·         1-2 łyżeczki mydła w płynie lub żelu pod prysznic
·         2-3 łyżki oleju roślinnego
·         2-3 kapsułki Wit.E (Tokovit)
Ewentualnie 10-15 kropli olejków eterycznych np. grejpfrutowy i imbirowy (ostrożnie z ilością, może podrażniać!) będzie świetną mieszanką na cellulit.
Wymieszać wszystkie składniki płynne i dodać cukier, wymieszać razem. Dzięki dodaniu gliceryny skóra będzie nawilżona i  jeszcze bardziej miękka. Olej natłuszcza skórę i daje poślizg, a niewielki dodatek płynu myjącego sprawi, że na skórze nie pozostanie nadmiernie tłusta warstwa. Witamina E ma dobroczynny wpływ na skórę oraz „konserwuje” olej.
Moja wersja nie zawiera olejków eterycznych, za to jest pysznie czekoladowa za sprawą mydła w płynie Ziaja (masło kakaowe) oraz zastosowania brązowego cukru.  Doskonałym dodatkiem będzie również szczypta cynamonu lub grubo mielona kawa.




KREM OCHRONNY
Tak naprawdę nie jest to krem, a raczej maść czy też masełko.  Jest tłuste, ale szybko topi się w palcach, łatwo się smaruje i szybko wsiąka w skórę.  Łagodzi podrażnienia i suchą skórę (nawet AZS u mojego synka). U mnie zmiękcza szorstkie łokcie, kolana, dłonie, stopy. Doskonale chroni  buzię synka i mamy przed mrozem! Wypróbowałam i polecam olej avocado zielony (genialny przy AZS, chroni skórę przed zimnem) lub zawsze bezpieczny olej migdałowy.
UWAGA! Radzę przed zastosowaniem naturalnego nierafinowanego masła Shea lub maceratu ziołowego/maści ziołowej u dzieci przeprowadzić kilka razy test uczuleniowy! Skórę za uchem lub na policzku posmarować rano i wieczorem niewielką ilością naszego kremu. Jeśli nie wystąpi wysypka, zaczerwienienie, test powtórzyć następnego dnia.  Mniejsze ryzyko uczulenia występuje przy zastosowaniu rafinowanego masła shea, które równie doskonale natłuszcza, chroni i zmiękcza skórę, ale nie ma wartości odżywczych. U mojego synka naturalne masło shea świetnie działa na skórę twarzy ale już pupę podrażnia, a masło rafinowane nie uczula go wcale.
Przepis jest banalnie prosty: na 2 części masła shea bierzemy 1 część oleju i roztapiamy razem w kąpieli wodnej-wystarczy wstawić szklankę z tłuszczami do garnka z wrzątkiem. Nic nie podgrzewamy, wystarczy sama gorąca woda. Przelewamy do pudełeczka, chłodzimy trochę i wstawiamy do zamrażarki aż się zestali (zapobiega to grudkom). Dobrze jest dodać 1-2 %  wit. E, np. z kapsułek Tokovit (na 100g maści potrzeba wycisnąć zawartość  7 kapsułek Wit.E 200IU).


Kremy do twarzy prawie jak GAIA CREAMS.
Słyszeliście o organicznych, żywych kremach do twarzy Gaia Creams? Jeśli nie zapycha Was masło shea możecie się pokusić o ukręcenie takiego kremiku w domu. Wykonanie to prościzna, a cena użytych składników będzie ułamkiem ceny oryginału. Co do działania musicie ocenić sami. Krem ma gładką, maślaną konsystencję, łatwo się  smaruje, dość szybko wchłania. Nie topi się w temperaturze pokojowej a i wyjęty z lodówki ma miękką konsystencję. Jest bardzo wydajny, więc używam słoiczków po 15-20ml, jeden trzymam w łazience, reszta czeka w lodówce. Myślę, że trwałość można ocenić na minimum 3 m-ce. Ja używam kremu z olejem z avocado, jojoba, migdałowym i wiesiołkowym, nie miałam maceratu z marchwi, więc zastąpiłam go olejkiem z nasion marchwi i to był błąd! Choć sam olejek z nasion ma podobno rewelacyjne działanie (regeneracyjne, anti-aging itp.)  to zapach jest przeokropny-zielsko, zielsko, wstrętne zielsko! Pokusiłam się również o „rozpracowanie” składów  innych kremów tej firmy i poniżej przedstawiam Wam moje propozycje.
Proporcje na ok. 50g kremu (mało matematycznie, bo nie sumują się do 100%, ale w działaniu to nie przeszkadza, a bardzo mi ułatwia obliczanie i odmierzanie gram).
 60% nierafinowane masło shea (30g)
 40% oleje roślinne nierafinowane (20g)
Dodatkowo daję 1-2% Wit.E (3 kapsułki Tokovit 200) i ewentualnie 0,5-1% olejków eterycznych (ok.6 -12 kropli)

Krem  a’la „Koktajl Warzywny” 50g
Nie mam oleju z pestek dyni, więc zastąpiłam go moim ulubionym olejem avocado.  Wykonanie obu wariantów jest takie samo.
·         30g masła shea nierafinowanego (60%)
·         8 g oleju jojoba gold (16%)
·         6,5 g oleju avocado zielonego (13%)
·         5g oleju z wiesiołka (10%)
·          0,5 g maceratu z marchwi (1%)
·         3 kapsułki Tokovit 200
·         Po 5 kropli olejku eterycznego z cytryny i lawendy lub inne wg. uznania
Wersja z olejem z dyni:
            30g masła shea
            10 g oleju jojoba gold (20%)
       6,5 g oleju z wiesiołka (13%)
          3 g oleju z pestek dyni (6%)
       0,5g maceratu z marchwi (1%)
       3 kapsułki Tokovit 200
       10 kropli olejku eterycznego
Do szklanej zlewki odmierzamy masło shea i olej jojoba (odporny na podgrzewanie). Zlewkę wstawiamy do naczynia z wrzątkiem (nie podgrzewamy na palniku!) i rozpuszczamy masełko od czasu do czasu mieszając. Wyjmujemy zlewkę z wody, chwilkę studzimy i dodajemy resztę składników, mieszamy całość dokładnie. Przelewamy do pojemnika i wstawiamy do zamrażarki na 10min. Krem nakładamy na wilgotną skórę!


Krem regeneracyjny ARGAN
·         30g masła shea
·         6g oleju arganowego (12%)
·         5g oleju z wiesiołka (10%)
·         4g oleju konopnego (8%)
·         2,5g oleju lnianego (5%)
·         2,5g oleju z pestek truskawki (5%)
·         3 kapsułki Tokovit 200
·         ewentualnie olejek eteryczny grejpfrutowy
Oleje, wit.E i ewentualnie olejek eteryczny zmieszać razem. Masło shea rozpuścić w kąpieli wodnej, dodać oleje i wymieszać całość. Przelewamy do pojemnika i wstawiamy do zamrażarki na 10min. Krem nakładamy na wilgotną skórę!

MAŚĆ  ZIOŁOWA
Receptura powstała w oparciu o Plaster Ziołowy Koniczynowy z Lawendowej Farmy. Główne zastosowanie to ochrona okolicy pieluszkowej. Można używać również jako krem ochronny na zimę oraz do regeneracji suchej skóry np. pięt, łokci, kolan, dłoni a nawet ust. Krem ma stałą konsystencję, ale nie jest twardy, szybko rozpuszcza  się w palcach i ładnie rozprowadza. Pozostawia delikatny film ochronny. Jest bardzo wydajny i ma przyjemny, delikatny zapach.


Podstawą jest macerat ziołowy:
1/2 łyżki suszonego ziela dziurawca, po 1 łyżce suszonego kwiatu koniczyny czerwonej, rumianku i nagietka – zalać w słoiku olejem nieco ponad poziom ziół. Najlepszy będzie olej tłoczony na zimno ale rafinowany (odporny na podgrzewanie) np. winogronowy, słonecznikowy. Słoik dobrze zakręcić i delikatnie podgrzewać w kąpieli wodnej przez ok.6-8godz. Przecedzić i dokładnie odcisnąć zioła a olej zlać do butelki z ciemnego szkła. Przechowywać w chłodnym i ciemnym miejscu do 6 m-cy.





     




Receptura na 50 g maści ziołowej:
·         22,5g masła shea
·         10 g maceratu ziołowego
·         5 g oleju migdałowego
·         5 g oleju z wiesiołka
·         4 kapsułki wit.E
·         7,5 g wosku pszczelego
W kąpieli wodnej rozpuścić razem wosk i macerat. Wyjąć naczynie z wody i dodać oleje: z wiesiołka i migdałowy oraz wit.E. Całość wymieszać i przelać do pudełka. Odstawić do zestalenia.



Jak Wam się podobają przepisy Ani? :)

I jeszcze na koniec, komentarz autorki przepisów:

Cieszę się, że moje przepisy się spodobały i dziękuję autorce bloga za umieszczenie ich. Mam nadzieję, że kiedyś zechce jeszcze umieścić inne moje przepisy na kosmetyki.Dużo składników, głównie jednak oleje roślinne zimnotłoczone ale w większości rafinowane(Profarm,Etja)oraz olejki eteryczne kupuję w aptece internetowej doz.pl i odbieram bez kosztów transportu w mojej miejscowej aptece. W aptece kupicie glicerynę, sok z aloesu (bez miąższu) na tonik, wit.E Tokovit (polecam bo jest pochodzenia naturalnego), olej z wiesiołka czy lniany w kapsułkach, który także można dodawać do kosmetyków. Macerat można robić na oleju winogronowym z Biedronki, a suszone zioła mają tę zaletę, że macerat z suszu jest trwalszy i dostępny cały rok.Ja nie lubię zapachu oliwy w kosmetykach i jest dla mnie zbyt tłusta, bardzo polecany jest olej słonecznikowy BIO, w sklepach ze zdrową żywnością jest o wiele tańszy! (0,5l od 12 do 18zł, podczas gdy w sklepach z półproduktami tyle kosztuje jedynie 100g!). Niestety większość półproduktów trzeba zamawiać w sklepach internetowych ale można zacząć i bez tego. 







You may also like

36 komentarzy:

  1. Podziwiam takie osoby jak Ty i Ania..ja nie mam do tego głowy i zdolności ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. e tam, wcale nie trzeba mieć zdolności :)

      Usuń
  2. Nie wpadłabym na tą witaminę E z kapsułek:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Super przepisy!! Na pewno wykorzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się zbieram i zbieram żeby wreszcie zacząć i ciągle mi jakoś się nie udaje :( Przy najbliższym przypływie gotówki robię zakupy i biorę się za kręcenie kosmetyków :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawe przepisy, kiedys chcialam zrobic ale slyszalam o dziewczynie ktora robila takie owe cos i poparzyla twarz. wiec podziekuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może miała uczulenie albo użyła przeterminowanych półproduktów? A może nie zachowała odpowiedniej higieny? Nie można tak generalizować...

      Usuń
    2. dokładnie, mnie jeszcze nic nigdy nie uczuliło, a naprawdę duuuużo eksperymentuję :)

      Usuń
  6. Wow! Jestem pod wrażeniem! Właśnie noszę się z zamiarem zakupu masła shea, jojoba i pewnie jeszcze czegoś :) Podoba mi się ten macerat ziołowy :) Któryś przepis na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi też macerat bardzo przypadł do gustu :)

      Usuń
  7. coś mi się wydaje że wypróbuje tego peelingu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. mazidła lubimy :) mam opory co do maceratu z zielska suszonego... mam wrażenie, że ze świeżego macerat jest lepszy, ale to tylko moje wrażenie :) sama będę musiała użyć suszonego nagietka, zobaczymy co wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie robiłam jeszcze maceratu, dopiero zaczynam swoją przygodę z nimi :)

      Usuń
  9. Super, tylko widzę że trzeba mieć trochę składników, które nie kupimy w zwykłej drogerii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, na szczęście nie są drogie :)

      Usuń
  10. Chyba wypróbuję ten krem ochronny- wydaje się banalnie prosty i akurat mam te składniki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. przepis na peeling już sobie zapisałam, bo właśnie szukałam ostatnio przepisu na domowy nie zostawiający tłustej warstwy :)

    a tak nie na temat: dostałaś już może przesyłkę z Aroma Zone, bo to już chyba ze 2 tygodnie minęło, a się nie chwaliłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie na nią czekam :)
      trochę to trwało :) odezwali się niedawno, żebym podała adres do wysyłki, więc mam nadzieję, że już wyszło :) sama siedzę jak na szpilkach :D

      Usuń
  12. cudowny post :)
    pozdrowienia dla Ani!

    OdpowiedzUsuń
  13. super przepisy, a kremy a' la Gaia spróbuję zrobić maśle jojoba, bo jednak boję się zapchania, a u mnie chwalę się peelingiem żurawinowym :)

    OdpowiedzUsuń
  14. super blog z fajnymi przepisami,próbuje nadrobić zaległości i czytam stare posty:-)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawe pomysły. jak sie zbiore i znajde chwilę to spróbuje coś zrobić z twoich przepisów:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cieszę się, że moje przepisy się spodobały i dziękuję autorce bloga za umieszczenie ich. Mam nadzieję, że kiedyś zechce jeszcze umieścić inne moje przepisy na kosmetyki.Dużo składników, głównie jednak oleje roślinne zimnotłoczone ale w większości rafinowane(Profarm,Etja)oraz olejki eteryczne kupuję w aptece internetowej doz.pl i odbieram bez kosztów transportu w mojej miejscowej aptece. W aptece kupicie glicerynę, sok z aloesu (bez miąższu) na tonik, wit.E Tokovit (polecam bo jest pochodzenia naturalnego), olej z wiesiołka czy lniany w kapsułkach, który także można dodawać do kosmetyków. Macerat można robić na oleju winogronowym z Biedronki, a suszone zioła mają tę zaletę, że macerat z suszu jest trwalszy i dostępny cały rok.Ja nie lubię zapachu oliwy w kosmetykach i jest dla mnie zbyt tłusta, bardzo polecany jest olej słonecznikowy BIO, w sklepach ze zdrową żywnością jest o wiele tańszy! (0,5l od 12 do 18zł, podczas gdy w sklepach z półproduktami tyle kosztuje jedynie 100g!). Niestety większość półproduktów trzeba zamawiać w sklepach internetowych ale można zacząć i bez tego.

    OdpowiedzUsuń
  17. Krem ochronny bym chętnie wypróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kilka słów na temat recept Ani. Krem z masłem shea. Masło shea rafinowane stwarza mniejsze ryzyko uczuleń ponieważ jest oczyszczone z róznego typu zanieczyszczeń, w trakcie rafinacji eliminowane są również produkty procesów utleniania się masła (kwasów tłuszczowych) np. jełczejący kwas oleinowy daje charakterystyczny zapach. Nie można mówić,że masło rafinowane jest pozbawione wartości odżywczych. To jest bzdura! Masło rafinowane zawiera mniej cennych skladników w porównaniu do masła naturalnego ale też zawiera mniej składników działających niekorzystnie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak oczywiście, powinnam napisać, że masło shea rafinowane nie ma takich wysokich wartości odżywczych (jak surowe). Zastosowałam zbyt duży skrót myślowy, choć niektóre źródła podają, że rafinacja pozbawia 70% składników odżywczych-zależy to od zastosowanej metody. Ostatnio zakupiłam tak okropne rafinowane masło shea, że podejrzewałam, że to parafina, bo tak wyglądało i pachniało. Masło shea surowe z tego samego sklepu z kolei było najlepsze jakie dotąd używałam. "Aby uzmysłowić sobie różnicę między rafinatem masła i prawdziwym Masłem Shea, bardzo trafnie porównać można chleb pełnoziarnisty do białego chleba pszennego. Prawdziwe Masło Shea może być nawet i zupełnie nieoczyszczone – pełne paproszków z orzechów, powstałych podczas ich miażdżenia.
    Pewne „agresywne” sposoby rafinacji (nie wszystkie rzecz jasna), pozbawiają masła właściwie zupełnie zapachu, smaku i koloru, czyniąc je eleganckim i jedwabiście-kremowym w dotyku, niszcząc przy okazji olbrzymią większość witamin i minerałów."cytat z tej strony:http://masloshea.com.pl/jaka-jest-roznica-miedzy-surowym-maslem-shea-i-rafinowan
    Np.na moją skórę oleje i masła rafinowane nie działają zupełnie. Natłuszczają i tyle. Widzę ogromną różnicę po zastosowaniu oleju/masła nierafinowanego. Ale owszem używam również olejów rafinowanych i polecam je. Nie każdy lubi charakterystyczne zapachy, a niektóre masła shea/oleje pachną naprawdę mocno i niezbyt przyjemnie. Pozdrawiam wszystkich i zachęcam do samodzielnego mieszania kosmetyków!

    OdpowiedzUsuń