Recenzja: ORIENTANA Maska z jedwabnej tkaniny na twarz - nasączona biopeptydami, algami filipińskimi i aloesem

/
18 Comments

Jakiś czas temu zgłosiłam się do testowania maseczki jedwabnej - nowości w ofercie Orientany. 
Wczoraj dotarła do mnie koperta z Maską z jedwabnej tkaniny na twarz - nasączoną biopeptydami, algami filipińskimi i aloesem. Dziś zabrałam się za jej testowanie i bardzo szybko wyrobiłam sobie zdanie na temat działania kosmetyku.



Na początek jednak standardowo:


 MASKA NA TWARZ W POSTACI JEDWABNEJ TKANINY

NASĄCZONA BIOPEPTYDAMI ROŚLINNYMI ORAZ WYCIĄGIEM Z ALG FILIPIŃSKICH I ALOESU

DZIAŁANIE PRZECIWZAPALNE, KOJĄCE, UJĘDRNIAJĄCE, REGENERUJĄCE I MOCNO NAWILŻAJĄCE. REGULUJE NATŁUSZCZENIE SKÓRY I WYDZIELANIE SEBUM
Stosowanie: 25-30 min. Efekt natychmiastowy.

Maska wykonana jest  z naturalnego japońskiego jedwabiu dzięki czemu doskonale przylega do twarzy, równomiernie przekazując odpowiednią ilość substancji. 
Nie wymaga leżenia.
Dzięki biopeptydom daje natychmiastowy efekt.
Stosowanie: wyjmij maskę z opakowania i delikatnie rozłóż. Maska składa się z dwóch połączonych ze sobą  części: jedwabnej i foliowej. Nałóż na oczyszczoną twarz  białą stroną na zewnątrz, a jedwabną do twarzy. Lekko dociśnij. Delikatnie zdejmij foliową część, pozostawiają jedwabną na twarzy. Pozostałość serum z saszetki wetrzyj w szyję i dekolt. Maskę pozostaw  na 25-30 minut. Potem zdejmij. Stosuj 2-3 razy w tygodniu.

Nasączone maski tkaninowe znane są w Azji od lat.
W naszych maskach jako pierwsi wykorzystujemy jedwab produkowany w Japonii. Tkanina ta doskonale dopasowuje się do twarzy, dobrze przylega, daje duży komfort stosowania.
Aktywne składniki maski to biopeptydy roślinne, ekstrakt z alg filipińskich, ekstrakt z aloesu, alantoina pozyskiwana z żywokostu lekarskiego, ekstrakt z korzenia lukrecji, kolagen roślinny, kwas hialuronowy.
Biopeptydy dzięki swojej mikrobudowie wnikają głęboko w skórę i pobudzają ją do produkcji włókien odpowiedzialnych za napięcie i gładkość. Stymulują naturalne procesy fizjologiczne w skórze i są aktywne w niewielkich stężeniach Mały rozmiar cząsteczek ułatwia biopeptydom pokonywanie barier skórnych. Biopeptydy wzmacniają płaszcz ochronny skóry i zapobiegają działaniu szkodliwych czynników zewnętrznych.
Algi filipińskie – bogate w witaminy i mikroelementy leczą stany zapalne skóry, wyrównują PH, usuwają toksyny, regulują wydzielanie sebum
Aloes – zmiękcza, wygładza, ujędrnia i dogłębnie odżywia skórę.
Alantoina - nawilża, łagodzi, regeneruje.
Korzeń lukrecji - działa antyoksydacyjnie, kojąco i regeneracyjnie
Kolagen roślinny – nawilża, poprawia elastyczność, chroni
Kwas Hialuronowy –powstrzymuje proces starzenia


Mam bardzo  mieszane uczucia względem tego produktu.
Ale od początku.


Komfort stosowania – faktycznie na 5. W przyjemnym dla oka opakowaniu kryje się złożona „na cztery” maska z tkaniny. Po rozłożeniu (z którym miałam drobny problem, gdyż tkanina skleiła się i ciężko było ją rozłożyć, jest bardzo delikatna, miałam poważne obawy, że się podrze) ukazuje nam się okrągła maska z wycięciami na oczy, nos i usta.


Na maseczce z jedwabnego materiału jest warstwa folii, którą odrywa się w momencie całkowitego nałożenia na buzię. Coś jak plaster opatrunkowy :) Maska świetnie przylega do twarzy, przepięknie pachnie.  Substancja na masce ma konsystencję lekkiego żelu - nie ma obaw, że coś spłynie, skapnie. Na początku czułam delikatne szczypanie, jednak po upływie kilku minut uczucie znikło. Maseczka nie wysycha jak np. maski peel-off, wyjątkowo długo utrzymuje wilgotność, co zapewne wpływa na nawilżenie skóry.


Niestety jednorazowe zastosowanie maseczki nie przyniosło spektakularnych efektów, o których pisze producent. Fakt, skóra była bardzo dobrze nawilżona, ale nie zauważyłam jakiegoś szczególnego napięcia. Chyba, że mowa o nieprzyjemnym, klejącym filtrze, który - niestety - pozostaje na skórze i faktycznie skórę napina. Jednak ten sztuczny efekt zupełnie do mnie nie przemawia. Jeśli chodzi o właściwości przeciwstarzeniowe, po jednym użyciu nie jestem w stanie tego stwierdzić :) W kwestii wydzielania sebum też mam ambiwalentne odczucia - maseczkę zdjęłam około 2 h temu, w okolicach nosa i czoła skóra zaczęła się dosyć mocno przetłuszczać, czego nie doświadczam przy używaniu innych maseczek mających wpływać na przetłuszczanie cery. Jest jednak coś, co mnie bardzo zaskoczyło - oczyszczanie. Po zdjęciu maseczki mym oczom ukazała się poszarzała od toksyn tkanina (choć przed wykonaniem zabiegu, dokładnie oczyściłam twarz).


Nie wiem, czy powyższe zdjęcie oddaje efekt oczyszczania, o którym mówię. Jeśli nie - musicie mi uwierzyć na słowo :)

Reasumując: wydaje mi się, że systematyczne stosowanie maski może przynieść bardzo dobre efekty, szczególnie w przypadku cer problematycznych, z tendencjami do zaskórników, krostek etc. Jednak moim zdaniem, kolejnym problemem jest tu cena - maska kosztuje 15,00 PLN, producent zaleca stosowanie dwa, trzy razy w tygodniu, w związku z czym miesięczna kuracja kosztowałaby od 120,00 do 180,00 PLN, co jest moim zdaniem kwotą baaardzo wygórowaną jak za taki produkt. Mając na uwadze w szczególności ostatni punkt, nie zdecyduję się na zakup tego specyfiku. Jednak każdemu, kto ma trochę luźnego grosza polecam do wypróbowania.

Macie swoje ulubione maseczki?






You may also like

18 komentarzy:

  1. nie no taka kuracja domowa tylko z zastosowaniem maski to stanowczo za duży koszt ale z tym że oczyszcza z toksyn ma u mnie plusa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawa jestem, jaki byłby efekt przy stosowaniu sugerowanym przez producenta...
      szkoda mi jednak kasy...

      Usuń
  2. Takie maski to fajny gadżet, ale niestety producenci chyba nie biorą pod uwagę tego, że przeciętną kobietę nie stać na powtarzanie tego zabiegu z zalecaną przez niego częstotliwością. Mimo wszystko dobrze, że sprawdziła się w kwestii obiecanego nawilżenia, a przy tym jeszcze ładnie oczyściła cerę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, nie wiem, czy Orientana kreuje się na markę ekskluzywną...

      Usuń
  3. fakt częste stosowanie może troszkę szarpnąć zawartością portfela ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomimo wygórowanej ceny, wypróbuję :)
    Myślisz, że samą tkaninę można by uprać? Przydałaby mi się do zabezpieczania glinek przed wyschnięciem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak pisałam, tkanina jest bardzo delikatna, ale można spróbować.

      Usuń
  5. rzeczywiście stosunek ceny to jednorazowego działania jest słaby :) zostanę przy swoich standardowych glinkowych maseczkach :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale tobie to chociaż jakoś leży ta maska :) U mnie to przeważnie jest masakra bo muszę wycinać i kombinować żeby względnie leżało tam gdzie powinno. Nie wiem chyba mam nieforemną twarz bo zawsze mam problem z oczami i ustami w takich maskach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta maska specjalnie jest zrobiona tak, żeby przylegać do twarzy :)
      do Twojej też się dopasuje :)

      Usuń
  7. Też dostałam maseczkę w ramach akcji na FB i wybrałam dokładnie tę samą co Ty :) Zobaczymy jak się sprawdzi u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ciekawa jestem, jakie będą Twoje wrażenia.

      Usuń
  8. Taka cena to może za jedwab?

    OdpowiedzUsuń
  9. Na ebayu można kupić papierowe "tabletki"-maseczki do nasączania esencją, a mieszaninę podobną do składu maski można zrobić samemu za grosze. Cena za maseczkę stanowczo przesadzona.

    OdpowiedzUsuń