Recenzja: GOSH Volume Lip Shine

/
15 Comments

Na pewno znacie firmę Gosh. Ja kosmetyki marki poznałam ładnych parę lat temu, nawet nie pamiętam, jaki produkt zakupiłam. Trudna dostępność asortymentu firmy sprawiła, że Gosh odeszło szybko w zapomnienie.

Za sprawą spotkania warszawskich blogerek z przyjemnością odświeżyłam pamięć :)
Przyznam, że produkty Gosh, które otrzymałam, uwielbiam i są podstawą mojego makijażu (może poza kremem BB, zdetronizował go podkład Cashmere… jednak recenzja i tak niebawem się pojawi).

Wracając jednak do meritum…


Gosh Volume Lip Shine zawiera MaxiLip, który zapewnia delikatnie powiększający efekt. Volume Lip Shine  zawiera olejek Jojoba, masło Shea (efekt nawilżający) i ma cudowny długotrwały blask. Zawiera filtry SPF 10. Może on  łatwo zostać nowym, ulubionym produktem od Gosh Cosmetics. Volume Lip Shine nie zawiera parabenów i jest dostępne  w 8 pięknych kolorach.



Przyznam, że nie lubię błyszczyków. Mam wrażenie, że dają nienaturalny, szklisty efekt. Poza tym drażni mnie klejący filtr na ustach. Bleeee. Dlatego do Gosh Volume Lip Shine podchodziłam jak pies do jeża…

Ale od początku.

Produkt zamknięty jest w estetycznym opakowaniu z aplikatorem, grafika i kształt oszczędne, moim zdaniem – na korzyść. Dodatkowo, co widać na zdjęciu poniżej, „wejście” pojemniczka jest skonstruowane tak, by „pobierać” odpowiednią ilość produktu, nie ma szans, by pobrudzić opakowanie nadmiarem kosmetyku etc. Pojemność 4 ml.


A teraz najważniejsze – działanie.
Jak pisałam na początku – nie lubię błyszczyków za ich klejącą konsystencję i świecące, szkliste wykończenie. W przypadku tego produktu, na szczęście, wykończenie jest naturalne, bardziej przypominające nawilżającą szminkę, niż błyszczyk, nie ma w nim żadnych glitterów i innych brokatów – kolejna zaleta. Kolor, który otrzymałam – przepiękny, taki… mój. Jestem w nim zakochana i niedługo zmienię się w Jolę Rutowicz ;) Błyszczyk nie skleja ust, natomiast świetnie je nawilża, jest też wyjątkowo trwały. Nie zauważyłam efektu powiększenia, co szczerze mówiąc mi pasuje ;)


W tej chwili jest to mój numer jeden w kolorówce ust :) Wcześniej używałam Celii Nude, jednak kolor Gosh dużo bardziej przypadł mi do gustu.

Niestety, w kwestii dostępności nic się nie zmieniło, wciąż bardzo trudno trafić na kosmetyki marki. Nie mam pojęcia czemu – to naprawdę świetne mazidła, w przystępnych cenach… Szkoda, wielka szkoda :(

A Wy miałyście okazję używać produktów marki Gosh? Jakie są Wasze wrażenia?






You may also like

15 komentarzy:

  1. kolor bardzo ładny! nie mam nic z Gosha niestety a Celię też chętnie bym wypróbowała, tylko muszę poszukać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi osobiscie nie pasuje.. ale na pewno wiecej o tym napisze na blogu;)

    OdpowiedzUsuń
  3. moja mama miała z tego co pamiętam tusz z Gosha, była bardzo zadowlona, nie podrażniał jej oczu i bardzo ładnie wydłużał rzęsy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. kurcze produkty z gosha są dla mnie ciężko osiągalne. kiedyś miałam jakąś szminke i była całkiem fajna, chętnie bym wyprobwala inne kosmetyki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie w Hebe jest cała szafa, więc w innych pewnie też. Kiedyś to było naprawdę trudno trafić na ich kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny kolorek :)) U mnie w jednej Naturze jest ich cała szafa.

    OdpowiedzUsuń
  7. W prywatnych drogeriach na mieście są te kosmetyki... w Hebe tak samo, jest coraz lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Również uwielbiam ten błyszczyk, kolor świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio używałam coś z Gosh chyba ponad 10 lat temu... :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. u mnie w drigerii osiedlowej jest sporo kolorówki gosha, może tam zajrzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nigdy nic nie próbowałam, ale widziałam tę firmę chyba w Galerii w Gnieźnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gosha widziałam w Jaśminie u i Naturze też mają szafę choć ubogo tam ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. Gosha znam tylko ze słyszenia/widzenia. U siebie stacjonarnie nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie umiem się przekonać do błyszczyków, u mnie na ustach króluje balsam... Mam wrażenie, że po użyciu błyszczyku mam pół twarzy wymaziane =) może taki by się sprawdził...

    OdpowiedzUsuń