Recenzja: GOSH Catchy Eyes

/
25 Comments

Rzadko piszę o kolorówce. Nie jestem mistrzynią makijażu, preferuję naturalny look, a robienie mocnego makijażu pozostawiam dla przyjaciółek i sesji zdjęciowych, które im pstrykam :) Postanowiłam jednak, że będę dzielić się z Wami opinią na temat kosmetyków kolorowych, które szczególnie przypadły mi do gustu albo są totalnymi bublami, których nawet kijem nie tknę ponownie ;)


Bohaterem dzisiejszej notki jest tusz GOSH Catchy Eyes. Otrzymałam go w prezencie podczas warszawskiego spotkania blogerek.


Jak uzyskać najmodniejszy w tym sezonie makijaż a`la kocie oko? Z maskarą CATCHY EYES to szalenie proste. Silikonowa szczoteczka wykona całą „czarną robotę”. Zamiast bez końca stać przed lustrem i z jubilerską precyzją stylizować rzęsy, obierz najmodniejszy kurs  i sięgnij po nowy tusz do rzęs GOSH COSMETICS.



Makijaż a`la kocie oko to synonim kobiecości i zmysłowości. Intryguje i zachwyca. Nie bez powodu pokochały go gwiazdy kina i estrady. Doskonale podkreśla osobowość, charakter, a także nastrój kobiety. I co najważniejsze, sprawdza się nie tylko na oku  o idealnym kształcie. Wpisany do kanonu makijażu jest uniwersalny i przy niewielkich modyfikacjach może być stosowany na różne okazje. Jego ważnym elementem są doskonale wytuszowane rzęsy: niebotycznie długie, pogrubione i podkręcone. Dodają one spojrzeniu nie tylko głębi ale także pożądanego seksownego wyglądu. Jak go uzyskać? Wystarczy sięgnąć po nowość marki GOSH COSMETICS maskarę CATCHY EYES, która zwraca na siebie uwagę nie tylko dzięki bardzo kobiecemu opakowaniu w najmodniejszym w sezonie jesień-zima kolorze różowym. Jej główne zadanie wykonuje silikonowa szczoteczka o wyglądzie łuku, która precyzyjnie dostosowuje się do kształtu kobiecego oka, nadając rzęsom pożądany wygląd. Zawarty w tuszu wosk pszczeli odpowiada za kondycję rzęs: ich miękkość   i jednoczesną elastyczność. Wosk Carnauba działa natomiast odżywczo i regenerująco. Panthenol optymalnie nawilża. Maskara jest pozbawiona parabenów. Nie jest perfumowana. Może być stosowana przez osoby o wrażliwych oczach i noszących szkła kontaktowe.     



Tusz posiada silikonową, elastyczną szczoteczkę, ząbki są krótkie i dość gęsto rozstawione, dzięki czemu aplikacja jest łatwa i przyjemna :) 


Wszystkie obietnice producenta zostały moim zdaniem spełnione - rzęsy już po pierwszej aplikacji są mocno podkreślone, pogrubione i podkręcone. Tusz nie skleja rzęs, szczoteczka jest skonstruowana tak, by podczas nakładania tuszu, od razu rozczesywać nasze firanki :) 


Czerń jest głęboka i intensywna. A co najważniejsze - produkt jest wyjątkowo trwały, nie osypuje się, nie kruszy, nie tworzy efektu pandy. To najlepszy tusz, jaki dotychczas miałam okazję używać. 


Cena nie jest przesadnie wygórowana jak za produkt tak dobrej jakości. Z pewnością na stałe zagości w mojej kosmetyczce :)

Miałyście okazję używać tego tuszu? Jakie są wasze "tuszowe" faworyty? :)




You may also like

25 komentarzy:

  1. wow fantastyczny daje efekt :) jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny efekt, chociaż ja bardziej przepadam za takimi standardowymi szczoteczkami, moim faworytem już od jakiegoś czasu jest Max Factor 2000 calories :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też przez długi czas go używałam :)

      Usuń
  3. jestem na nie. Ok, ładnie wydłuza rzęsy, ale bardzo je skleja w kupki;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mi się właśnie wydaje, że nie skleja... jak dla mnie świetnie rozczesuje :)

      Usuń
  4. Nie miałam go, ale po tylu korzystnych dla niego recenzjach z pewnością go sobie kupię;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój ulubiony rodzaj szczoteczki ;) Na pewno go kupię jak spotkam, bo bardzo mnie zainteresował ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie mam go zamiar na dniach 'odkręcić' i zacząć testować na swoich rzęsach, mam nadzieję, że będę równie zadowolona jak i Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem bardzo ciekawa Twojej opinii :)

      Usuń
  7. faworyty? tusze max factora, a od kilku miesięcy tusz lovely spectacular me :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, chyba niedrogie te tusze lovely? :)

      Usuń
  8. Uwielbiam produkty GOSHA :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś używałam, teraz mam ograniczony dostęp...
      dostałam jeszcze ich krem BB i błyszczyk, pojawią się recenzje, bo jestem równie zadowolona jak z tuszu :)

      Usuń
  9. Dawno nie miałam nic Gosha.

    Podobają mi się grafiki u ciebie.

    (Myślę ostro nad tymi facetami... ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też dawni nie widziałam, dopóki nie dostałam paczki :)
      dzięki :)

      (myśl, myśl :)))))))

      Usuń
  10. Moim faworytem jest ostatnio zielony Wibo i nie umiem sięgnąć po nic innego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To chyba o tym tuszu mowila Plotkara. Wg mnie powinnas rzesy malowac u samej nasady, bo mam wrazenie, ze maluejsz tak od 6/8 :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hym, kurde, aż muszę zobaczyć przy okazji malowania ;)

      Usuń