DIY: Mydło

/
36 Comments

Moje Drogie,

Zgodnie z obietnicą dziś DIY jak zrobić mydło. Jest to moja pierwsza (i na pewno nie ostatnia próba), niestety zdjęć niewiele, gdyż kosmetyk robiłam będąc u rodziców, moja mama musiała zająć się marudnym Tymonem, a ja musiałam wszystko kontrolować i najzwyczajniej w świecie zapomniałam o „zarchiwizowaniu” niektórych czynności.

Na początek kilka słów w temacie BHP – mydło robimy z użyciem sody kaustycznej, która jest silnie żrąca. Dodatkowo jej opary są bardzo duszące, wystarczy dosłownie kilka kryształków i jest poważny problem z oddychaniem. Dlatego w pierwszej kolejności należy zadbać o dobrą wentylację. Ja robiłam mydło w kuchni, przy otwartym oknie i włączonym okapie, a i tak mnie przyduszało. Na szczęście znalazła się maseczka fizelinowa, która znacznie ułatwiła pracę. Sugeruję zatem, by przed przystąpieniem do pracy zaopatrzyć się w coś, co zasłoni twarz, a ułatwi swobodne oddychanie. Kolejnym, nieodzownym instrumentarium są oczywiście lateksowe rękawiczki – ług powstały w wyniku wymieszania sody z wodą może bardzo mocno poparzyć. Przydadzą się też gogle ochronne, okulary – cokolwiek, co ochroni nasze oczy. Musicie też przygotować dwa słoiki, garnek, niemetalowe mieszadło (drewniana łyżka, bagietka szklana…), wagę elektroniczną (musi dokładnie odważyć ilości surowców, dlatego słowo „elektroniczna” jest tu naprawdę ważne :)) i – ewentualnie – blender. Konieczne są również foremki, ale o tym chyba nie muszę pisać ;) Ja użyłam starych opakowań po serkach, maśle itd. :) Surowce potrzebne do przygotowania mydła to oczywiście tłuszcze, NaOH (soda kaustyczna) i woda destylowana. Ja do moich mydeł użyłam oliwy z oliwek, masła shea i oleju z nasion palmy. Dodatki to liść melisy, mak, mąka owsiana, płatki róży i suszona lawenda. Olejki zapachowe: grapefruit, mięta, cytryna, bergamota, marcepan, róża i lawenda.

Pamiętajcie też, że przed przystąpieniem do pracy należy z Waszego lokum mydlanego wyrzucić zwierzaki i dzieciątka – to nie jest dla nich dobre środowisko.

No to zaczynamy.
Po pierwsze muszę powiedzieć o niesamowitej stronie Laboratorium domowe, czyli jak zrobić krem, mydło i powidło. To dzięki niej udało mi się zrobić moje własne mydło. Autorka wprowadza krok po kroku w tajniki domowego mydlarstwa, wszystko przejrzyście i w sposób niezwykle przystępny :) Zastanawiam się, czy mój post jest w ogóle potrzebny ;) Jednak skoro już zaczęłam…

Zanim przystąpicie do robienia mydła zważcie tłuszcze, które chcecie wykorzystać. Ja miałam 910 g oliwy, 226 g oleju palmowego z nasion i 321 masła shea. Oznacza to, że na tę ilość tłuszczów musiałam przygotować 488 g wody destylowanej i 187,41 g NaOH. Jak to wyliczyłam? Nic prostszego!
Wchodzimy na stronę Claudii Kasper, na której znajduje się mydlany kalkulator:


Jeśli nie znacie niemieckiego, TU znajduje się słowniczek. Ja po niemiecku potrafię policzyć do dziesięciu, więc słownik okazał się zbawieniem :)

Teraz do garnka wrzucamy masła i oleje, niech się rozpuszczają na malutkim ogniu. Pamiętajcie też o kolejności wrzucania – jeśli macie do rozpuszczenia wosk czy masło kakaowe, najpierw rozpuszczacie ten tłuszcz, ma wyższą temperaturę topnienia od np. masła shea. Ja wrzuciłam wszystkie swoje surowce do garnka od razu, gdyż masło shea i olej palmowy rozpuszczają się ekspresowo w ciepłym środowisku.


Gdy nasze tłuszcze łączą się w ciepełku, w tym czasie my przygotowujemy ług: w jednym słoiczku odmierzamy potrzebną ilość NaOH, w drugim – wody. Ja przeniosłam się z tym doświadczeniem do zlewu :) Przesypujemy NaOH do słoika z wodą i mieszamy – do tego celu użyłam bagietki szklanej. UWAGA! Mieszanka momentalnie staje się bardzo gorąca. Gdy wszystkie kryształki już się rozpuszczą, odstawiamy ług i rozpuszczone tłuszcze, by przestygły do temperatury 38-50°C.

Gdy obydwa płyny osiągną podobną temperaturę, powoli zaczynamy przelewać ług do garnka z tłuszczami, cały czas mieszając. Możemy użyć do tego celu blendera – będzie szybciej ;) Mieszamy, aż mieszanka osiągnie konsystencję budyniu.



Teraz możemy wlewać masę do naszych foremek. Z uwagi  na fakt, że ja chciałam zrobić kilka różnych mydeł, dosypywałam dodatków w foremkach i dopiero wtedy mieszałam.

I tak:

Mydło z liściem melisy o zapachu grapefruitowo-miętowym:


Mydło peelingujące z makiem o zapachu marcepanu:


Mydło z mąką owsianą o zapachu bergamotowo-cytrynowym: 


Mydło różane:


 Mydło lawendowe:


Jak widzicie, powyższe kawałki trochę się kruszyły - to z uwagi na fakt, że za wcześnie je wyjęłam i jeszcze ciężko się kroiły. Musiałam jednak pomaltretować je trochę na potrzeby sesji ;)

Gotowe mydła należy odstawić do leżakowania na minimum 4 tygodnie, jednak im dłużej mydełko leżakuje, tym lepiej :) Ja mam jeszcze zapas mydeł z Soap Bakery, więc na moje przyjdzie pora w późniejszym czasie :) Na pewno pojawi się na blogu ich recenzja. Jednak już teraz wydaje mi się, że to naprawdę świetne kosmetyki.

Robiłyście już kiedyś mydło od podstaw? Jakie są Wasze doświadczenia?

Wyników rozdania z OsmozaCare spodziewajcie się jutro rano :)

P.S. Wiem, że obiecywałam DIY na jutro, ale Tym mnie zamarudził i opublikowałam przypadkiem ;) Także przyspieszony trochę ten post ;)




You may also like

36 komentarzy:

  1. to z makiem o zapachu marcepanu wygląda bosko :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też uważam, że jest najładniejsze :)

      Usuń
  2. piękne są ;) a to z makiem też najbardziej mi się podoba, pachnie chyba też najpiękniej? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to miętowo - grapefruitowe też ma przyjemny zapach :)

      Usuń
  3. A ja tam się nie gniewam że już dziś jest diy z mydełkiem :)) .Znam stronkę którą podajesz dzięki niej ukręciłam pierwsze mydełko tylko byłam taka głupiutka i myślałam że mi nie wyszło bo było miękkie a okazało się że użyłam dużej ilości masła shea i że owe mydełko takie będzie.Szkoda że dowiedziałam się tego po wywaleniu mydła do śmietnika.I od tej pory jakoś sobie odpuściłam.(ale może twój post mnie zmotywuje do zrobienia -tylko muszę wyzdrowieć)Ps.mi również się bardzo podoba te z makiem :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Super post :D
    Trochę jestem przerażona tą sodą, bo nie mam dobrych warunków do jej użycia, więc może najpierw spróbuję z bazą mydlaną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też robiłam z bazy, dużo mniej dłubaniny ;)

      Usuń
  5. patrzę patrzę i podziwiam i jeszcze mocniej chcę mak niż wczoraj:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie, ale kupiłam dziś oliwę na mydło, bo zainspirował mnie ten film: https://vimeo.com/45174508

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale mnie zaciekawiłaś tym postem:) już od dawna zastanawiam się jak zrobić własne mydło, ale nie mam kilku potrzebnych rzeczy jak choćby elektroniczna waga. A skąd zdobyć surowce np. NaOH?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. elektroniczną wagę kupiłam na allegro za całe 19,90 z przesyłką i sprawuje się świetnie :) NaOH też na allegro u sprzedawcy Provi Polska.

      Usuń
    2. Dziękuję serdecznie:)

      Usuń
  8. Nigdy nie robiłam mydła, choć co jakiś czas mam chęć spróbować...

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne te Twoje mydełka :) ja robię tylko takie zwyklasy codzienne, bez dodatków ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja kolezanka pare lat temu zaczela robic mydla i mi pokazywala- niestety ja nie mam wagi elektronicznej i znajac mnie poparze sie NaOH, poddusze i skoncze na pogotowiu :P

    ale chetnie poczestuje sie Twoim mydelkiem :P

    OdpowiedzUsuń
  11. jej ale wygladaja:D są do zjedzenia normalnie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyobrażam sobie, jak u Ciebie pachniało...! Mydełka są cudne. Ja jeszcze mydeł nie robiłam, ale noszę się z tym zamiarem od dłuższego czasu... i zebrać się nie mogę. Marzą mi się moje własne mydła marsylskie, żeby się już kompletnie wypiąć na detergenty sklepowe.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wyglądają niesamowicie... apetycznie ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteś genialna!
    To marcepanowe wygląda kusząco :D

    OdpowiedzUsuń
  15. mydło różane i cytrynowo-bergamotkowe muszą pachnieć obłędne

    OdpowiedzUsuń
  16. Można spróbować pokombinować z tymi mydłami, zainspirowałaś mnie swoim postem :)
    Na pewno pięknie pachną - marcepanowe pewnie bosko pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Coś niesamowitego te mydła są świetne a to z makiem wygląda cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tylko topiłam szare mydło i dodawałam do niego płatki owsiane ;) Mało ambitnie, ale zawsze coś :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham mydlo, mydlo kocham:D
    Piekne Ci wyszly!
    Dziewczyny zakladajcie na nos okulary ochronne, z NaOH nie ma zartow, mieszanie sody z woda dest. najleoiej na balkonie, albo przy otwartym oknie. Same opary sa juz ostre, nie wolno tym oddychac!

    OdpowiedzUsuń
  20. Gratuluję odwagi :) Ja bym miała obawy, że zrobię sobie kuku :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gratuluje! Mydla wygladaja super! Czego dodawalas zeby mydlo mialo zapach?

    OdpowiedzUsuń