DIY - Oliwka do kąpieli dla dzieci i niemowląt

/
22 Comments

Ahoj!

Jak już (chyba) pisałam, mój Tymon dostał wysypki na nóżkach i rączkach. Byliśmy z tym u dermatologa, podejrzewa skazę białkową, w związku z czym przeszłam na dietę bezglutenową i bezmleczną. Zdecydowałam również, że będę Tymonowi robić kosmetyki jak najbardziej naturalne by zminimalizować ryzyko uczulenia. Mam również zamiar przejść na orzechy piorące – czy może któraś z Was ich używa? Jak z kwestią dopierania?

Od ponad tygodnia korzystamy ze zrobionego przeze mnie olejku do kąpieli. Muszę przyznać, że sprawdza się świetnie i wysypka na rączkach całkiem znikła. Pozostała już tylko na nóżkach. Może któraś mama miała doświadczenia podobne do moich? Wysypka jest punktowa, zajmuje dosyć duże „połacie” na nóżkach Tymka, te miejsca są zaczerwienione i suche. Chyba nie swędzą, bo Mały nie jest marudny, płaczliwy. To nadzwyczaj pogodne dziecko :)

Wracając jednak do olejku :)
Jeśli Wasze dzieci również mają wrażliwą skórkę, polecam przygotować olejek, który ja zrobiłam dla swojego Synka. Do jego wykonania będziecie potrzebować:


w następujących proporcjach:


Produkt
Ilość gramatura
Ilość %
Oliwa z oliwek
200,00ml
~61,5%
50,00ml
~15,4%
Olej arganowy
10,00ml
~3,1%
20,00ml
~6,2%
10,00ml
~3,1%
5,00ml
~1,5%
20,00ml
~6,2%
5,00ml
~1,5%
Olejek lawendowy (opcjonalnie)
5,00ml
~1,5%

Wykonanie? Olejki, wyciąg, glicerynę i witaminę mieszacie w docelowym pojemniczku, ja wykorzystałam buteleczkę z pompką i na kąpiel w sporej wanience Tymona wyciskam płyn trzy, czterokrotnie. Nie trzeba po nim używać żadnych, dodatkowych natłuszczaczy czy nawilżaczy. Lawenda ma również działanie uspokajające, zatem w sam raz do kąpieli przed snem. Odkąd używamy tej oliwki, Tymon zasypia szybciutko i rzadko się budzi.

Próbowałyście kiedyś naturalnej pielęgnacji swoich pociech?








You may also like

22 komentarze:

  1. Tymek ma super mamę, która potrafi wszystko sama mu przygotować. :) Ja orzechów do prania jeszcze nie używałam, chętnie też poczytam na ten temat opinie blogerek które podpiszą się pod tym postem. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Róża cały pierwszy roczek smarowana była olejkiem ze słodkich migdałów:) Olejek lawendowy też nie raz był w użyciu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. uważaj na rumianek, lubi alergikm robić kuku, wiele osób jest na niego uczulonych - jst bardzo silnym alergenem. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Kochana za podpowiedź. zrezygnujemy zatem z jego używania.

      Usuń
  4. Tymek w przyszłości będzie pewnie z dumą opowiadać jak się nim mama zajmowała i wszystko sama robiła :-) Szczerze podziwiam, mam nadzieję, że i ja w przyszłości będę miała w sobie tyle energii żeby własnoręcznie mieszać kosmetyki dla malucha :-) Fajna jest to sprawa! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie wiem, nie wiem ;)
      ja to raczej podejrzewam, że będzie ze wstydem o tym mówił, bo matka nawiedzona etc. chłopak w końcu ;)

      Usuń
    2. Może w wieku nastoletnim tak, ale jak podrośnie i wydorośleje to na pewno wszystko doceni :-) :-)

      Usuń
    3. no byłabym przeszczęśliwa ;)

      Usuń
  5. W orzechach nie można prać ani ręczników ani pieluszek bo po praniu zostaje na nich warstwa, która zmniejsza ich chłonność. Z resztą rzeczy nie ma problemów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam Cię kobitko ! Taka pasja w tworzeniu tych wszystkich wspaniałości ! A te Twoje balsamy w kostce, będę musiała kiedyś zdobyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no już niebawem będą w sprzedaży :) właśnie udało mi się zakupić trochę składników w hurtowej ilości i zaczynam kręcić :))))

      Usuń
  7. Miałam kiedyś fazę na wszystko eko, prałam też kilka miesięcy w orzechach pioracych. Początkowo byłam zadowolona, ale w rzeczywistości takie pranie ma więcej wad niż zalet. Przede wszystkim nie usunie plam, dopiera tylko lekko przybrudzone/zakurzone rzeczy, ale typowo brudnych nie. Po wypraniu ubrania mają specyficzny zapach, dla mnie niekoniecznie przyjemny, trzeba było więc i tak używać chemii typu płyn do płukania (próbowałam dawać też jakieś olejki zapachowe, ale efekt był marny). Po długim czasie stosowania orzechów wróciłam do proszku i kiedy wyciągnęłam pranie, wiedziałam że do orzechów nie wrócę. Wszystko było czystsze, jasne rzeczy znacznie wybielone i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że przy orzechach chodziliśmy po prostu w poszarzałych ciuchach. Nie widziałam tego na co dzień, dopiero porządna dawka proszku mi to uświadomiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ech, wielkie dzięki za Twoją opinię. bardzo mi pomogłaś podjąć decyzję. bardzo ważne było dla mnie wypieranie plam, w końcu to odzież dziecka która ulega znacznym zabrudzeniom. jeśli plamy się nie spiorą, to znaczy, że bakterie wciąż są w ubranku... w takim razie orzechy bye bye :)

      Usuń
  8. Koniecznie muszę wypróbować ten olejek! Moja córeczka ma to samo co twój synek. Zaczęło się w 4 miesiącu od suchych nóżek, potem z tego zrobiły się takie plamy jak piszesz, poszło też na rączki i brzuszek, potem zaczęło swędzieć... drapanie i płacz przy przebieraniu, przewijaniu, kąpieli, w nocy ciągłe pobudki przez swędzenie :( Kąpię ją przeważnie z olejem winogronowym lub oliwą z oliwek, staram się używać kosmetyków przyjaznych dla skóry. Też unikam glutenu i produktów mlecznych, ale dalej nie wiem co ją uczula. Już raz myślałam, że zaczyna wszystko schodzić, ale wróciło. Tak to jest przy azs, że raz lepiej, raz gorzej. Moja córeczka ma już roczek, a to podobno mija do 3 roku życia. Oby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam kuli do prania, ale brudniejsze rzeczy zapieram najpierw szarym mydłem.

      Usuń
    2. Kurcze. No mam nadzieję, że to jednak nie azs :(

      Usuń
    3. Życzę powodzenia i dużo zdrówka dla Twojego syneczka :) Pozdrawiam

      Usuń
    4. P.S. Polecam książkę "Kuchnia alergików" Barbary Jakimowicz-Klein. Są tam przepisy na chleby i ciasta bezglutenowe, wczoraj sobie upiekłam z mąki ryżowej ze śliwkami. Pychotka :)

      Usuń
  9. Przejrzałam cały twój blog i muszę stwierdzić, że jest niesamowitą kopalnią inspiracji. Biorę się za własnoręczne robienie kosmetyków ;p oczywiście obserwuję i czekam na kolejne posty ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiesz co, moja Anielka tez tak miała i to wcale nie była skaza białkowa (ani uczulenie na kota). Przejdź się jeszcze do innego dermatologa, bo oni teraz wszędzie widza skazę białkową. A skaza tak naprawdę zaczyna się od problemów żołądkowych i wysypki na buzi. U nas okazało się, że to uczulenie na proszek i teraz wszystkie rzeczy, nawet nasze piorę w proszku dla dzieci. I smaruję ją tak często jak się da olejkami. Tylko zacznij od pojedynczych olei, bo niektóre też mogą podrażniać.

    OdpowiedzUsuń