Recenzja - Peptydy brązujące z BeautyEver

/
14 Comments

Moje Drogie!

Dziś słów kilka o peptydach brązujących, które otrzymałam do testowania ze sklepu BeautyEver.



Na stronie sklepu możecie przeczytać:



Peptydowy samoopalacz – zamiast plaży - opala, nawilża i nie powoduje starzenia się skóry

Neurodermatologia to dziedzina, która daje nowy impuls do badania składników kosmetycznych, które są w stanie zapewnić skuteczną pielęgnację dermatologiczną czy kosmetyczną, każdemu rodzajowi skóry w przypadku każdego rodzaju problemu.
Opracowany w tym celu system CNIS (Cutaneous Neuro Immune System) - skórny system neuroimmunologiczny - jest nową koncepcją, bazującą na badaniach substancji na poziomie biologii komórek skóry.
System ten ocenia i klasyfikuje, jak ważny w działaniu substancji aktywnej jest system nerwowy i homeostaza skórna.
Neurokosmetyki czy tzw. kosmetyki inteligentne, to aplikowane zewnętrznie składniki aktywne, które oferują neurofizjologiczne działanie kosmetyczne czy estetyczne. Badania prowadzone wg założeń systemu CNIS otwierają drogę nowej generacji składników aktywnych.
Peptyd brązujący, oferowany w naszym sklepie, jest neuropeptydem, aktywującym działanie neurotransmittera alfa-MSH, który pobudza produkcję melaniny.
Gdy receptory melanocytów zostaną aktywowane przez przyłączenie naszego peptydu brązującego, uruchamia się ścieżka reakcji biochemicznych, prowadzących do stymulowania ekspresji enzymów – tyrozynazy i tautomerazy – które są niezbędne do produkcji melaniny.
Peptyd poza efektem opalonej skóry działa także nawilżająco, co dodatkowo odświeża wygląd skóry.
Badanie efektywności działania peptydu przeprowadzono na grupie wolontariuszy – miało ono na celu określenie skuteczności działania peptydu poprzez obiektywną ocenę parametrów dotyczących wyprodukowanej melaniny oraz subiektywną, satysfakcji osób biorących udział w badaniu, z osiągniętych efektów.
Wolontariusze oceniali także efekt wizualny działania samoopalacza:
po 3 dniach 90% osób uważało, że efekt jest wystarczający, a 10%, że nie wystarczający
po 10 dniach 10% badanych przyznało, że osiągnięty efekt jest wystarczający a 90%, że dosyć dobry
po 21 dniach 40% uważało swoja opaleniznę za dobrą, a 60% za bardzo dobrą.
Badani oceniali różnice w wyglądzie skóry na jednym przedramieniu, gdzie aplikowano krem zawierający 3% peptydu z drugim przedramieniem, na który użyto placebo.
Generalnie po tygodniu różnica zaczynała być już dostrzegalna dla większości wolontariuszy.

EFEKT
żadnej różnicy
lekka różnica
ewidentna różnica
Dzień 1
60%
40%
0%
Dzień 7
50%
50%
0%
Dzień 10
10%
80%
10%
Dzień 14
0%
50%
50%
Dzień 17
0%
40%
60%
Dzień 21
0%
20%
80%

Po zakończeniu testu, 82% badanych oceniło pozytywne działanie peptydu w postaci bardziej rozświetlonej i świeżo wyglądającej skóry.
Nawilżenie naskórka wzrosło o 60% w porównaniu z placebo.
Jak działa peptyd – samoopalacz:
aktywuje enzymy konieczne do produkcji melaniny
powoduje przyciemnienie skóry
powoduje przyciemnienie rozstępów i sprawia, że stają się niewidoczne
działa w naturalny sposób, nie jest toksyczny dla skóry
nie niszczy skóry jak naturalna opalenizna
rozświetla skórę i sprawia, że wygląda naturalnie

Zastosowanie:
dodatek do ulubionego kremu czy serum w celu nadania skórze opalonego wyglądu
maskowanie rozstępów
można stosować w czasie ciąży

Skład: Octapeptide - 5
Zalecane stężenie: 3-5%
Właściwości fizyczne:
bezbarwny płyn
zapach charakterystyczny
rozpuszczalny w wodzie
pH 3,5 – 6,0

Przechowywanie: w lodówce, chronić przed wysoką temperaturą i bezpośrednim nasłonecznieniem



Balsam, który zrobiłam z wykorzystaniem tego surowca, stosuję od około tygodnia. Skóra rzeczywiście nabrała koloru zdrowej, acz bardzo delikatnej opalenizny. Nie wiem, czy to zasługa balsamu, czy peptydów, ale na nogach nie ma smug i przebarwień, które nadzwyczaj często pojawiają się u mnie przy okazji używania drogeryjnych balsamów brązujących.


Zatem jeśli chodzi o obietnice producenta, zostały one jak najbardziej spełnione. Jeśli kręcicie własne balsamy czy masła, a np. nie tolerujecie leżenia plackiem na słońcu, myślę, że użycie peptydów w formulacji będzie naprawdę dobrym rozwiązaniem.



Jedyne zastrzeżenie jakie mam do produktu, to fakt, że potwornie brudzi. Smarowanie się na noc odpada.

Fakt otrzymania produktu do testów, w żadnym stopniu nie wpłynął na moją opinię.




You may also like

14 komentarzy:

  1. nigdy nie słyszałam o takich peptydach brązujących. :) jako że w tym roku opalanie mi niewskazane, to może taki właśnie wynalazek byłby dla mnie dobrym rozwiązaniem. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ooooo ja też pierwsze słyszę ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. mogłabym prosić o dokładniejszy przepis? ile czego dodać ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, przepis pod tym adresem: http://scianymajauszy.blogspot.com/2012/05/diy-balsam-brazujacy-rozano-cytrynowy.html

      Usuń
  4. Czekałam na tą recenzję!
    Brudzi? Kurczę, ale po wchłonięciu się jest okej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po wchłonięciu żadnych problemów :)

      Usuń
  5. Ja to się nie lubię opalać ale jak brudzi to jak długo trzeba czekać z założeniem ubrania hi hi :D??

    OdpowiedzUsuń
  6. Smyku, ale mi sie Twoj blog rozjechal na ekranie ;(
    Ooo no to patrz, fajnie brzmi, ale ja jestem czlowiek 'na ostatnia chwile' i pewnie ciagle brudzilabym ubrania :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej! Strasznie długo mnie w blogowym świecie nie było :P Gratuluję Tymona!!! :) ja się już nie mogę doczekać, za trzy tygodnie USG połówkowe i w końcu się dowiem jaka płeć *_* Mam nadzieję, że dziewczynka :) W głowie mi się już poprzewracało, dziś już drugi raz mi się poród śnił ;) A to jeszcze tyyyyle czasu... Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Mi też się śnił poród od pewnego momentu :)

      Usuń
  8. Hej. Czy myślisz ze takie peptydy można by dodać do jakiegoś serum/.kremu do twarzy? było by to super rozwiązanie dla nie opalających się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, wysłałam zapytanie do BeautyEver, poniżej odpowiedź:

      Można dodać do kremu do twarzy ale lepiej takiego lekkiego,
      dobry byłby żel - żeby składniki kremu zwiększyły tylko przenikanie,
      a nie zawierały za dużo składników okluzyjnych.

      Usuń