Majówkowo, piknikowo! I mała refleksja nad ludzką (nie)życzliwością...

/
26 Comments


Moje Drogie!

Wczoraj z A. zrobiliśmy sobie mały wypad na piknik. Zapakowaliśmy samochód trzema torbami i wyruszyliśmy na podbój podwarszawskiej Choszczówki :)
Było wspaniale, odpoczęłam trochę, pospałam na świeżym powietrzu, A. powyżywał się na grillu (był z siebie bardzo dumny i muszę przyznać, że jedzonko wyszło pyyyyszota).

Skrzydełka dla A. Ja nie lubię :) 
Grill jednorazowy, prowizoryczny, to się mięsko trochę przypaliło, ale A. mówił, że smaczne :)

Dla mnie karkóweczka i cukinia z grilla :)
To pod spodem, to camembert, trochę utytłany, bo A. w swojej finezji, zrzucił go na ziemię :) Próbował ratować. Nie udało się ;)

Nasza miejscóweczka :) Dwa kocyki (zajmuję dużo miejsca ;-) ), parasol, co by mnie za bardzo słonko nie przypiekało, poduszeczki… Achhh, jak przyjemnie :) 


 I z bliska :)

 Ptaszek :)

Po powrocie do domu czekała na mnie niespodzianka.
Zajrzałam na bloga, a tam 118 obserwatorów! To 18 więcej, niż w poniedziałek :) Ogromna w tym zasługa Cammie z No to pięknie!, :) Wspominałam Wam jakiś czas temu, że Cammie, podobnie jak ja, jest w zaawansowanej ciąży. Postanowiłam więc sprezentować jej samorobiony balsam do ciała, żeby mogła smarować swój ciążowy brzuszek :) Prezent Jej się spodobał, o czym możecie przeczytać TU
Bardzo dziękuję za miłe słowo Kochana!

I na koniec jeszcze mała refleksja, skoro już o ciąży mowa.
Słowem wstępu – powiem Wam, że jestem zszokowana, jak Polacy są znieczuleni i obrzydliwi. Mój brzuch jest ogromny i od razu widać, że jestem kobietą w ciąży. Myślicie, że gdy wsiadam do tramwaju czy autobusu ktoś ustępuje miejsca? Ostatnio stałam nad młodym, około trzydziestoletnim japiszonem, którego niechcący trąciłam brzuchem (ogromny tłok, ludzie się przeciskali etc), spojrzał na mnie, po czym odwrócił głowę i zaczął udawać, że śpi. Jeśli już ktoś ustępuje miejsca, to są to starsze panie koło 60 albo jeszcze wyżej. Młodzi się w ogóle nie kwapią. Czemu o tym piszę. Przedwczoraj wyskoczyłam z A. do sklepu, trzeba było uzupełnić lodówkę i zrobić zakupy na piknik. Dużo chodziliśmy, więc pod koniec byłam totalnie wypluta. Podchodzimy do kasy uprzywilejowanej (wisi nad nią baner ze znaczkiem wózka dziecięcego i wózka inwalidzkiego). Przede mną parka koło czterdziestki, pięćdziesiątki z pełnym koszem zakupów. Grzecznie zapytuję „Przepraszam, czy mogą mnie państwo przepuścić? To kasa uprzywilejowana a ja jestem w ciąży”. Na co kobieta mi odpowiada: „Ale to kasa dla matek z dziećmi” (najpewniej chodziło jej o znaczek wózeczka). Mnie zatkało. Bo jak to: kobieta z wózeczkiem ma pierwszeństwo, a wielka baryła, która ledwo zipie już nie? Jedyne co mi przyszło do głowy w ramach odpowiedzi, to że ja już prawie jestem mamą z dzieckiem. Na co kobieta, z cynicznym  uśmieszkiem na twarzy, głaszcząc się po brzuchu: „Tak? Ja też”. Jej facet nie odezwał się ani na chwilę. Mój A. wściekły, ale co mogliśmy zrobić? Jedyna riposta, na jaką było mnie stać, to „Kulturka”. I tyle. Bo co można więcej? Nie nauczę przecież dorosłych ludzi, jak powinno się zachowywać. Mam naturę analityka, siedziałam później w domu i myślałam, co mogłam powiedzieć, jak się zachować. Ale reakcja tych ludzi tak bardzo mnie zaskoczyła, że chyba nie dałabym wówczas rady wymyśleć nic mądrego. Pomyślałam tylko, że mogłam poprosić kasjerkę, żeby ich cofnęła, narobić im wstydu, że ciężarna musi się wykłócać o to, żeby ustąpili jej miejsca w KASIE DLA UPRZYWILEJOWANYCH. Ale co bym z tego miała? Tylko nerwy, a one są mi teraz najmniej potrzebne. Mam tylko nadzieję, że kiedyś spotka ich podobna przykrość. Bo mnie, przyznam szczerze, zrobiło się przykro. Tak, jakbym udawała ciążę, żeby kogoś wykiwać. Nie jestem naiwna, nie jestem głupia. Wiem, że ludzie myślą tylko o sobie, że utopiliby drugiego człowieka w łyżce wody. Ale gdy doświadcza się czegoś takiego, trudno obojętnie podejść do sprawy, zapomnieć, przejść nad nią do porządku dziennego. A może jestem przewrażliwiona?





P.S. Chciałam Was jeszcze poprosić o wzięcie udziału w ankiecie po prawej stronie. Ponieważ ten blog jest głównie dla Was - Czytelniczek, chciałabym w 100% (albo chociaż w 99% :) ) spełniać Wasze oczekiwania :)


You may also like

26 komentarzy:

  1. oj masz rację, ludzie śa podli :/

    OdpowiedzUsuń
  2. kurcze... to już przegięcie. Ja zazwyczaj widząc starsza od siebie osobę, a tym bardziej kogoś w ciązy ustepuje miejsca. Co tej kobiecie w sklepie za roznica byla góra 5 min. Myslę, że to już jest podejście Polaków.. nie ważne w jaki sposób, każdy chce być tym pierwszym, lepszym od innych, nie zastanawiając się przy tym czy komuś nie zrobili przykrości. Życzę Tobie i Twojemu dzieciątku milego pierwszego zobaczenia :) i oby bylo silne psychicznie jak mamusia, fizycznie oczywiście też( bo jednak dałaś radę stac w tej kolejece:)) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Po prostu ludzie są małostkowi i najzwyczajniej w świecie niewychowani. Jakiś czas temu kobieta na poczcie zwróciła mi uwagę, że za długo podchodziłam do okienka. Jak powiedziałam, że jestem w ciąży i nie będę biegać po placówce, bo takie jej widzimisię, usłyszałam cyt.: "Ciąża to nie choroba" :)

      Usuń
  3. Chociaż naczytałam się wielu historii w internecie o braku kultury i szacunku dla kobiet w ciąży to takie zachowanie wciąż mnie zadziwia i przeraża ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również, dlatego mnie przytkało :) A wierz mi, nie należę do takich, co zapominają języka w gębie ;)

      Usuń
  4. jejku sama się często spotykam z tym że młodzi ludzie w moim wieku nie ustępują miejsca osobom starszym albo jak w Twoim wypadku kobietom w ciąży. Ja odkąd pamiętam w domu zawsze mi mówiono że zawsze powinnom ustępować miejsca w takich przypadkach . Dal mnie jest to naturalne robię to już nie dlatego ze muszę tylko że chcę .Często spotykam się również z czymś takim że dopiero gdy ja ustąpię miejsca w kolejce lub miejsca w autobusie w innych dopiero coś '' drgnie'' i wszyscy wstają jak na zawołanie ale często wtedy już nie ma komu ustępować miejsca ...
    No cóż tak to jest ze nie każdy potrafi się umiejętnie zachować w sytuacji .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, to już standard z tym wstawaniem wszystkich wokół, jak jedna osoba postanowi ustąpić. Nagle wszyscy się stają nad wyraz dobrze wychowani :)

      Usuń
  5. Znieczulica ludzi jest okropna :/ Niestety z chamstwem i brakiem wychowania trudno walczyć, bo rodzice własnych dzieci nie uczą tego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dlatego nie było po co się wykłócać. Dla kobiety i jej faceta to był niezły żarcik. O.

      Usuń
  6. Niestety niektórych ludzi nie da się już zmienić, są samolubni i zapatrzeni tylko w siebie. Nie rozumie takiego postępowania, ale kiedyś za każdym razem się denerwowałam widząc takich ludzi, lecz w końcu zrozumiałam, że szkoda nerwów, oni się i tak już nie zmienią.

    OdpowiedzUsuń
  7. Brak słów... Ja bym jednak narobiła im wstydu, w końcu to była kasa uprzywilejowana i to nie jakaś przygłupia klientka decyduje o tym kto ma prawo do pierwszeństwa.
    Otagowałam Cię u siebie Smyku, zajrzyj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja o tym pomyślałam już post factum. Naprawdę mnie zaskoczyła ta cała sytuacja, nie wiedziałam co powiedzieć.

      Usuń
  8. szkoda gadać, ja nerwus jestem to nie szczędziłabym takim chamom brzydkich słów... oby do końca ciąży już ci się nie przytrafiła taka sytuacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też jestem nerwus i choleryk jeszcze na dodatek. Ale pomyślałam, że nie ma co narażać dzidziusia na niepotrzebny stres. Wiadomo, że nic dobrego by z tego nie wynikło.

      Usuń
  9. Fajnie, że piknik się udał.. :)

    Co do twoich refleksji i spostrzeżeń, to powiem Ci, że aż mi przykro było jak czytałam.. Nie rozumiem takiego zachowania. Nie lubię się wykłócać, ale chyba bym narobiła wstydu takiej babie.. Tak żeby ludzie widzieli, że ciężarnej ustąpić miejsca nie chce. Nauczyć i tak się taka nie nauczy, ale co by się wstydu najadła to by jej może chociaż się głupio zrobiło..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam wstydu. Tacy ludzie nie mają wstydu :) Do takich to jak grochem o ścianę. Później jak zaczęłam o tym myśleć, to by było jeszcze gorzej, jakby się okazało, że to jakaś prostaczka, która by się pazurami tej kasy trzymała. I co? Ochrona by ją miała wyprowadzić? Kasjerka jakby powiedziała, że ich nie obsłuży, to by może stali z tym koszykiem i blokowali cały ruch? Eee, szkoda czasu i nerwów. A najgorsze z tego wszystkiego jest to, że po raz pierwszy odkąd jestem w ciąży, postanowiłam egzekwować swoje prawa. Dotychczas tego nie robiłam, bo obawiałam się takiej sytuacji itd. W sumie podchodząc do tej kasy, kobieta sama powinna się poczuć i ustąpić, a nie jeszcze dyskutować komu się należy a komu nie. Są ludzie i taborety. Widocznie należała do tej drugiej grupy.

      Usuń
    2. Eh.. Pewnie masz rację, ale z drugiej strony zostawisz za każdym razem taką sytuację i co? Ludzie się nigdy nie nauczą..

      A tak w ogóle.. Kiedy nam pokażesz zdjęcia brzuszka co?? :D

      Usuń
    3. Jak mnie dziś Luby obfoci, to może nawet jutro ;)

      Usuń
  10. świat mnie czasem boli. najbardziej dziwi mnie to, że wśród wspomnianych ludzi znajdują się też osoby w średnim wieku, 40-50 lat, które w większości mają dzieci, więc teoretycznie powinni pamiętać jakie to obciążenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu mają krótką pamięć...

      Usuń
  11. kochana !
    nie ma co sobie strzępić nerwów.
    ostatnio na świecie coraz więcej znieczulicy.
    opowiem Ci pewną sytuację:
    mianowicie jakiś miesiąc temu może więcej zostałam zwolniona z ostatniej lekcji w szkole.
    do odjazdu autobusu miałam 7 minut , szkoła od przystanku jest około kilometr a kolejny autobus za godzinę...
    mimo silnego bólu brzucha zaczęłam gnać na autobus...czułam się fatalnie a myśl że będe musiała czekać godzinę na następny osłabiała mnie.
    biegnąc ile siły fabryka dała, poczułam że mój telefon dzwoni.
    odebrałam... był to mój chłopak. niewiedział jeszcze że z nim wracam.
    powiedziałam że lece na autobus.
    a on: niezdążysz ! autobus już wjeżdża na przystanek !
    byłam w połowie drogi ... przyśpieszyłam...
    wbiegając na przystanek zobaczyłam jak mój men stał jedną nogą na schodku autobusowym, a drugą na drodze... dobiegłam... wsiadłam do autobusu.
    czułam jak płuca palą się mi...
    był to wysiłek który ledwo znosłam.
    autobus był pełny. wiele osób stało. obok kuzyn siedział i patrzał na mnie z pogardą...
    17 km do domu... postoję... oparłam się o chłopaka, złapałam się za szelki jego plecaka i zwiesiłam głowę w dół głośno oddychając..
    jakaś facetka może 30 letnia podała mi colę abym się napiła bo napewno jestem spragniona... anioł nie kobieta...
    czułam że zemdleje.... nikt mi nie ustąpił miejsca...
    całą drogę stałam... potem jeszcze 2 km na piechotę do domu...
    taki jest nasz naród... myślą tylko o sobie... nawet niektórzy najbliżsi...
    kochana ! życzę abyś nie musiała się teraz denerwować w tak ważnym czasie dla Ciebie i twojego dzieciątka

    OdpowiedzUsuń
  12. przeżyłam identyczną sytuację przy kasie w 9 m-cu ciąży, kasa była też dla "uprzywilejowanych",z tym, że u mnie obyło się bez pyskówki, bo kasjerka zareagowała, ja po zakupach bardzo już zmęczona, myślałam ,że zemdleję w kolejce, przede mną sznureczek bez brzuchów i dziecków :)ale kompletnie mnie "niewidzących"...
    i tak w zasadzie prawie wszędzie..bardzo to przykre

    OdpowiedzUsuń