DIY - Balsam brązujący różano-cytrynowy

/
20 Comments

Kochane!

Dziś wstałam pełna wigoru i zapału do pracy :)
Od rana kręciłam kremik, co skrzętnie udokumentowałam, by móc zrobić dla Was kolejny DIY.
Tym razem będzie to Brązujący Balsam Różano-Cytrynowy. To moja pierwsza próba robienia kremu od podstaw, wydaje się jednak całkiem udana :)

No to jedziemy.
Do wykonania potrzebne nam będą następujące akcesoria i surowce:



Produkt
Ilość grammatura
Ilość %
Faza tłuszczowa
10,00g
5,00%
20,00g
10,00%
15,00g
7,50%
15,00g
7,50%
10,00g
5,00%
Faza wodna
100,00g
50,00%
5,00g
2,50%
10,00g
5,00%
5,00g
2,50%
5,00g
2,50%
5,00g
2,50%
Faza dodatków
Olejek zapachowy
kilkanaście kropel wedle uznania

Fakt otrzymania niektórych surowców w formie gratisu, nie wpłynęło na moją finalną opinię o produkcie!

1. Wosk i masła rozpuszczamy w kąpieli wodnej, następnie do płynnych maseł, dodajemy – po uprzednim lekkim ostudzeniu – olejek rycynowy.
2. W międzyczasie, do plastikowej zlewki wlewamy naszą wodę różaną (może być woda destylowana lub ulubiony hydrolat), do wody natomiast, dodajemy następujące surowce zgodnie z poniższym schematem:


3. Do olejów stopniowo dolewamy fazę wodną stale mieszając naszym mieszadełkiem.


 Gotowy balsam prezentuje się następująco:


Jeśli chodzi o działanie, na chwilę obecną mogę powiedzieć, że świetnie nawilża, choć dosyć długo się wchłania. Ma naprawdę przepiękny zapach: dodałam olejków różanego i cytrynowego, ładnie się skomponowały. W kwestii brązowienia jeszcze nic nie mogę powiedzieć :) Jak tylko zacznie działać, na pewno skrobnę na ten temat kilka słów.

Skład, jak widzicie, jest bardzo bogaty, więc nasz balsam ma naprawdę świetne właściwości :) Można rzecz jasna zrezygnować z niektórych maseł czy olejków, pamiętajmy jednak o procentowości. Tłuszczy powinniśmy mieć około 40%, wody około 50%, reszta to dodatki. Oczywiście mam w planach troszkę stuningować mój kosmetyk, szczególnie pod kątem wchłanialności, ale na tę chwilę również bardzo dobrze się sprawdza :)


P.S. Chciałam Was też zaprosić do Lili Naturalnej, o której działalności niejednokrotnie Wam pisałam :) Blog Lili jest dla mnie inspiracją, uwielbiam Ją odwiedzać, do czego i Was zachęcam :) 
Lil właśnie zamieściła post o mnie (wiem, trochę to nieskromne, mam nadzieję, ze mi wybaczycie :)  


Jestem baaaaaardzo wdzięczna i przeogromnie wzruszona :) Pięknie dziękuję za wyróżnienie, to naprawdę niezwykle nobilitujące. Dzięki Wam chcę się dalej rozwijać a prowadzenie bloga stało się codziennym rytuałem, bez którego nie wyobrażam sobie życia :) Cieszę się, że mogę się z Wami dzielić moimi pasjami i nie tylko :) Dziękuję, że jesteście :)


Ach! Dodatkowo możecie wziąć udział w rozdaniu kosmetyków, które przygotowałam i których tutoriale znajdziecie na stronie Lili :)





You may also like

20 komentarzy:

  1. No proszę jaki ciekawy post :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. no coś niesamowitego wyszło :) ale jesteś zdolna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoje produkty DIY robią niesamowite wrażenie :)
    Dla mnie? Sama magia! :) Podziwiam Cię i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko, zdolna kobieta jestes, bo mnie to zupelnie przeraza!!! No i musisz miec bogate zaplecze polproduktow ;P ja mam olejki i wode rozana...

    i obiecalam wspollokatorowi, ze mu cos z truskawka ukrece, bo ma obsesje... akurat bedzie z niego dobry krolik doswiadczalny.

    i lece czytac notke o Tobie ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam wwszystkie dziewczyny z zapałem do kręcenia własnych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  6. eee no bomba! ciekawa jestem działania tego "cuda":)

    OdpowiedzUsuń
  7. och, jak Ty to przepięknie ukręcasz :D i te tutoriale, cud, miód, malinka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo jestem ciekawa zapachu tego balsamu i zazdroszczę zdolności :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na te brązujące efekty :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapach musi być obłędny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie pomyślałabym, że można samemu zrobić balsam brązujący.

    OdpowiedzUsuń
  12. Takie kosmetyki diy to genialna sprawa!:)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  13. Chemiczne zdolności:)) Trudna sztuka:)) margaret1992.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Coś dla mnie muszę kiedyś i tego spróbować

    OdpowiedzUsuń
  15. zazdroszczę ci, ja chyba nie miała bym cierpliwości do robienia kosmetyków w domu :) co nie znaczy że kiedyś nie spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  16. ciekawi mnie działanie tego balsamu:)
    daj znać jak go trochę już przetestujesz:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wygląda trochę jak domowej roboty majonez mojego ojca :P

    Ja za wszelkimi bronzerami raczej nie przepadam ale samego kremu jestem bardzo ciekawa.. Mojej skórze przydałoby się solidne nawilżenie.. No ale leń i brak czasu ostatnio robi swoje i zwyczajnie zapominam o codziennym balsamowaniu, lub po prostu nie mam na to siły.. A efekty niestety opłakane :/ Oj muszę się za siebie wziąć i wykończyć te mazidła które czekają na półce..

    OdpowiedzUsuń