DIY - Kule kąpielowe

/
11 Comments
Drogie kosmetykoholiczki!

Dziś postanowiłam przygotować sobie musujące kąpielowe kule i babeczki.
Uwielbiam używać produktów, które sama zrobię. Nie tylko ze względu na fakt, że wiem dokładnie co się w nich znajduje :) Po prostu frajdy związanej z produkcją, chociażby takich kul kąpielowych, nie da się do niczego przyrównać. Nie wspominając o kąpieli z ich użyciem! :) Najlepsze w produkcji jest to, że jest wyjątkowo... nieskomplikowana, a skład i wygląd kuli ogranicza właściwie tylko nasza wyobraźnia (i czasem zasobność portfela :) ).
Podstawowymi składnikami kul są: soda oczyszczona i kwasek cytrynowy, w proporcjach 2:1, zatem dwie miary sody na jedną miarę kwasu. Można je kupić właściwie w każdym sklepie spożywczym, ja jednak polecam zakupy na aukcjach internetowych czy w specjalistycznych sklepach internetowych. Głównie ze względu na oszczędność - zakup 0,5 kg kwasu cytrynowego na allegro, to wydatek rzędu 4,00 PLN, podczas gdy 20g torebeczka w spożywczaku kosztuje około 1,00 PLN :) Podobnie ma się sytuacja z sodą oczyszczoną :)
Nietrudno też skalkulować jak ma się cena wyprodukowanej przez nas kuli do ceny np. kuli Lush :) A zapewniam Was, że jakość jest taka sama, jeśli nie lepsza (oczywiście należy też pamiętać o użytych składnikach). 

Zatem - do dzieła!
Poniżej składniki i akcesoria, których użyłam w produkcji:




Postępujemy w następujący sposób:

1. Wsypujemy sodę i kwasek do miski, mieszamy.

2. Następnie dodajemy wszystkie suche składniki (wedle uznania, ja nie żałowałam :) ). Mieszamy wszystko.

Moja masa prezentowała się mniej więcej tak:


3. Do suchych składników dodajemy teraz mokre (woda, olejek, barwniki i zapachy), ale uwaga - należy to robić ostrożnie i... rozważnie. Nie można przesadzić z wodą czy olejkami. Dlatego wodę najlepiej "wpryskiwać". Ja używam po prostu starego spryskiwacza po płynie do mycia okien :) Dodajemy mokre składniki etapami w międzyczasie ugniatając masę. Zaprzestajemy dodawania płynów w momencie, gdy masa zacznie się zlepiać. Należy to sprawdzić ściskając masę w dłoni. Jeśli po ściśnięciu zostaje kształt naszych paluszków, jest ok! :)

4. Dla osób, które chcą mieć kule o konkretnym kształcie i masie polecam zakupienie specjalnych foremek do kul kąpielowych. Ja akurat używam dłoni :) Lepię kule jak śnieżki. Ewentualnie gdy chcę uzyskać jakiś wyjątkowy kształt, używam foremek "kuchennych" :) Tak też powstały poniższe cudowności:


Zastosowany olej rzepakowy doskonale nawilża i odżywia suchą skórę. Zawarte w nim Witaminy E i K oraz Betakaroten poprawiają ukrwienie i metabolizm skóry. Ekstrakt z zielonej herbaty zawiera witaminy z grupy B, K, C i P. Działa antyoksydacyjnie, tonizująco i regenerująco. Suszoną lawendę i nasiona malin dodałam w celach ozdobnych :) Jednakże lawenda sama w sobie działa uspokajająco i odprężająco :)

Jeśli chodzi o miejsca, gdzie można kupić składniki do produkcji kul kąpielowych, ja ze swojej strony polecam poniższe:

Zielony Klub - niesamowity wybór olejków zapachowych. Spędziłam długie godziny, zanim zdecydowałam się na któryś zapach :) Poza tym bardzo dobre barwniki, duży wybór trudno dostępnych proszków owocowych czy mlecznych. Bardzo fajny sklep.

Eco Spa - duży wybór hydrolatów i akcesoriów do produkcji własnych kosmetyków. Do tego bardzo fajne receptury.

Jak widzicie, samodzielne przygotowanie kosmetyku do kąpieli nie wymaga wcale dużo czasu czy pieniędzy. Zachęcam zatem do wypróbowania powyższego przepisu :) W przypadku pytań - służę pomocą :)


A może już stworzyłyście jakiś kosmetyk w domowym zaciszu? :)


P.S. Jeśli powyższy wpis Wam się podoba, mogę cyklicznie zamieszczać posty z serii DIY :)










You may also like

11 komentarzy:

  1. Wow! Coś niesamowitego, pierwszy raz widzę, że można takie coś zrobić samemu. Szkoda, że nie mam wanny, tylko prysznic:((

    OdpowiedzUsuń
  2. @hoshi, można zrobić właściwie wszystko w domowym zaciszu :) Na niektóre rzeczy po prostu potrzeba więcej czasu i wiedzy chemicznej. Ale od czego jest internet? :) Jeśli lubisz balsamy do ciała, mogę zrobić DIY jak wyprodukować własny, naturalny balsam :) Ja sama używam takiego własnego wyrobu, bo brzuch mi bardzo rośnie w ciąży i obawiam się rozstępów. A balsam jest na bazie masła shea i kakaowego, które rewelacyjnie natłuszczają i nawilżają skórę, przez co staje się bardzo elastyczna. A dzięki olejkowi o zapachu gorącej czekolady, przepięknie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow. Wyglądają genialnie.. Pewnie nie prędko zbiorę się w sobie, żeby takie stworzyć, ale jestem jak najbardziej za serią postów DIY :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Yasinisi, bardzo się cieszę, że pomysł przypadł Ci do gustu :) "Produkcja" to dla mnie sama przyjemność, więc niebawem na pewno coś spsocę i udokumentuję, a następnie udostępnię na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W wolnej chwili spróbuję wykonać te kule, jest to świetny upominek dla bliskich, bo wykonany własnoręcznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam pytanie, skąd wzięłaś nasiona malin? ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. te sole są cudowne!! najbardziej mi przypadły do serca ze wszystkich Twoich wyrobów...
    Z chęcią kiedyś spróbuję sama ukręcić..:) Szkoda tylko że nie widać (a przynajmniej u mnie na kompie) wszystkich składników jakie użyłaś
    Póki co z chęcią bym kilka zamówiła..
    W ogóle masz tutaj fantastyczne rzeczy akurat na prezent..a jako że Święta idą to.. ho ho ho ..:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy mogłabyś napisać listę składników i proporcje, bo niestety nie wyświetla wszystkich zdjęć :(

    OdpowiedzUsuń